Choć Jarosław Kret co najmniej od dekady znany jest jako nieelegancki dupek, który traktuje swoje partnerki jak śmieci (tutaj więcej o tym), to ostatnie lata spędzone u boku Beaty Tadli spowodowały, że jego wizerunek nieco złagodniał. Teraz, po zerwaniu z dziennikarką na łamach “Faktu”, wszyscy przypomnieli i utwierdzili się w przekonaniu, jaki rodzaj człowieka sobą reprezentuje. Rodzaj bardzo niski, żenujący i lubiący powtarzać swoje błędy, nie bacząc na dobro innych.

Na tym całym zamieszaniu niespodziewanie wygrała trójka uczestników “Tańca z gwiazdami”, która miała być czołowym pośmiewiskiem – Renata Kaczoruk, Angelika Mucha (Littlemooonster96) oraz Popek Monster. Przypomnijmy przewinienia: Kaczoruk zasłynęła brakiem uczciwości i koleżeństwa w “Azji Express”, wyniosłością oraz brakiem kultury osobistej. LM96 jest zwyczajnie bezmyślną nastolatką, która pogrąża się w niezdrowej obsesji na punkcie wyśnionego idola, przez co na własne życzenie staje się międzynarodowym już pośmiewiskiem. Popek Monster zaś to rasista, homofob, przerażająco wyglądający i kreujący się na agresywnego seksistę typ, którego nie chcielibyśmy nigdy spotkać. Co najwyżej gdyby był dobrze zamknięty w klatce.

I nagle cała trójka na tle najnowszego skandalu z Jarosławem Kretem wydaje się nieco bardziej znośna. Renulka w końcu nieco zaliczyła już poniżeń medialnych i (miejmy nadzieję!) wyniosła jakąś życiową lekcję. Angelika Mucha jest prawdopodobnie osobą cierpiącą na jakieś zaburzenie, więc trochę nie wypada się śmiać. A Popek wygląda na ofiarę jakiś nielegalnych substancji, która po epizodzie w mainstreamie zaraz wyląduje na słusznym krawężniku popkultury, więc może nie warto się przejmować?

Dlatego właśnie Popek, Angelika i Renulka powinni dziękować Kretowi. Ten dupek biorąc na siebie całą (słuszną!) nienawiść publiczności zabrał z ich barków zmartwienia z powodu nieprzychylnych (zapewne) publikacji. Polsat również powinien mu tak naprawdę dziękować, bo dzięki jego dupkowatości ten zardzewiały format telewizyjny budzi jeszcze namiętności i nawet redakcja Vogule Poland śledzi go z ciekawością.