Madam: Jak znalazłaś się w samym środku amerykańskich produkcji reality? Ewa Mularczyk: Wyjechałam z Warszawy w 2001 roku na studia na University of California Irvine, na których skończyłam socjologię. Po zaznaniu smaku Ameryki postanowiłam, że jeżeli będę mogła, to chcę zostać dłużej. Dostałam się na Uniwersytet w Los Angeles, skończyłam też studia na University of Southern California na wydziale Filmu i Telewizji z Master’s Degree w Critical Studies w 2006 roku. Wtedy zaczęłam szukać pracy w branży. Długo szukałam pierwszej fuchy, bo nie miałam żadnych układów, znajomości ani koneksji, ale po kolejnej rozmowie o pracę w końcu ktoś dał mi szansę. I tak, w 2007 roku zaczęłam swoją pierwszą pracę jako Assistant Story Editor przy serialu Dr. 90210. Tam nauczyłam się podstaw pracy w post produkcji w reality TV. No i od tego się zaczęło. Od tamtej pory miałam duże szczęście, że jakaś tam praca cały czas wpadała mi w ręce – czy to w produkcji, czy post produkcji, byle coś się tam ciągle kręciło. Oczywiście były takie okresy, że nic się nie działo przez miesiące i tak mi wtedy było ciężko, że aż chciałam wracać do Polski, ale nigdy się do końca nie poddałam i wierzyłam, że jakoś się to wszystko ułoży. I tak, połowicznie chyba szczęściem i moją determinacją, dążyłam po nitce do kłębka i w końcu w 2011 roku dostałam upragnioną pracę przy drugim sezonie The Real Housewives of Beverly Hills, dzięki tej samej szefowej, która zatrudniła mnie przy „Dr. 90210”! Od tamtego czasu pracuję non stop jako Story Producer przy programach reality produkowanych dla kanału Bravo. Obecnie jestem Supervising Producer przy nowym programie Married to Medicine: Los Angeles, także dla Bravo.
fot. archiwum prywatne
Czy imigrantka z Polski ma trudniej w świecie produkcji w Los Angeles? Następne bardzo dobre pytanie. Dla mnie zawsze bycie imigrantką z Polski było czymś, czego nie dało się przebić. Mój akcent, zachowanie, etyka pracy, podejście do pracy i życia, zawsze było i będzie inne od amerykańskiego. Na początku bardzo trudno mi było wybić się z tego typowego polskiego stanu umysłu i pracowałam pięć razy ciężej niż przeciętny Amerykanin. Myślałam – „przecież zawsze mogą zatrudnić Amerykanina zamiast mnie, więc muszę koniecznie pokazać, że jestem tyle samo warta!”. Z biegiem czasu zaczęłam się tak chyba po kalifornijsku wyluzować i po prostu wierzyć w siebie. Bo tak naprawdę, jeżeli ktoś dobrze wykonuje swoją pracę, to w sumie nieważne jest, skąd pochodzi. Zaczęłam wierzyć w siebie i w swoje umiejętności, szczególnie jak obserwowałam amerykańskich idiotów, z którymi czasem pracuję. Tak naprawdę ciężko było na początku, ale z czasem bycie imigrantką z Polski dało mi przewagę nad innymi.
fot. archiwum prywatne
Ile czasu trwa produkcja jednego sezonu Housewives? Produkcja jednego sezonu Housewives trwa prawie cały rok. Zaczyna się od pre produkcji, potem jest około pięć miesięcy produkcji, a post produkcja trwa prawie osiem do dziewięciu miesięcy! Oczywiście zależy to od ilości odcinków, ale RHBH I RHOC mają mniej więcej po 20 odcinków w sezonie, plus trzy Reunion, więc praktycznie 10-11 miesięcy od początku do końca.
fot. archiwum prywatne
W jakim stopniu programy reality są reżyserowane, a konflikty rozpisywane w scenariuszach? Istnieją różnego rodzaju reality shows i te, które są jak najmniej reżyserowane są zawsze najlepsze, bo są autentyczne. Na przykład Kardashianowie są programem “soft scripted”, czyli kręconym do lekkiego ogólnego scenariusza. Natomiast programy typu Housewives szczycą się tym, że bohaterki nie są manipulowane ani sterowane, co mają robić lub mówić – po prostu są sobą. Oczywiście są producenci, którzy podpowiadają im, jakie tematy poruszać w danej scenie, żeby to miało ręce i nogi, ale im bardziej jest to autentyczne, tym lepiej. Wbrew pozorom, to nie są aktorki, więc nie da się im napisać, co mają mówić.
fot. archiwum prywatne
Czy emocje, które widzimy na ekranie, naprawdę towarzyszą na planie? Tak! Sukces Housewives polega na tym, że one naprawdę te wszystkie dramaty przeżywają i na nie reagują. Jest to jakieś magiczne połączenie, które powoduje, że one wierzą w daną rzeczywistość i emocje je po prostu ponoszą. Oczywiście zawsze mają świadomość, że kręcą telewizyjny show, więc niektóre coś tam podkręcą pod publiczkę, ale nie za dużo, bo jak tylko ktoś zaczyna udawać albo “grać”, to to widać, słychać i czuć, nie tylko przez ludzi z produkcji, ale także potem przez publiczność, której się to nie podoba. A one przecież żyją dla aprobaty publiczności!
fot. archiwum prywatne
Czy w ekipie produkcyjnej istnieją specjalne osoby, które zajmują się wymyślaniem kolejnych wątków i przygód bohaterek? Na początku każdego sezonu główni producenci spotykają się z każdą bohaterką, aby porozmawiać i dowiedzieć się, co takiego się dzieje obecnie w jej życiu – z dziećmi, karierą, biznesami, rodziną itd. Następnie ci sami producenci spotykają się z głównymi producentami ze stacji telewizyjnej Bravo, w której program jest emitowany, bo tak naprawdę to oni są głównymi kontrahentami. Na tym spotkaniu omawia się plany życiowe bohaterek i oczekiwania stacji wobec nich, na podstawie wyników oglądalności po każdym sezonie. Nie da się nigdy wmówić tym kobietom, co mają robić w swoim prywatnym życiu, ale musi być pewna negocjacja pomiędzy tym, czym chcą się dzielić a tym, czym muszą się dzielić z telewidzami. Na przykład córki Lisy Rinny czy jej kolekcja ubrań nie są dla nich zbyt interesujące i wolą śledzić, jak ona daje sobie radę jako matka, żona i aktorka, w czasie gdy jej córki dorastają i opuszczają rodzinne gniazdo. Z kolei jeżeli chodzi o Kyle Richards, widzów nie interesują losy jej czterech córek, tylko to, że trzy z nich już z nią nie mieszkają, a Kyle została sama z najmłodszą córką i pięcioma psami w wielkim domu.
fot. archiwum prywatne
Jeżeli chodzi o konflikty między bohaterkami, to są one dyskutowane bardziej ogólnie – kto z kim trzyma po tzw. Reunion, na którym wszystko może się wydarzyć i zupełnie zmienić dynamikę i relacje pomiędzy bohaterkami. Trzeba też pamiętać, że między filmowaniem Reunion jednego sezonu a kręceniem następnego mija mniej więcej sześć miesięcy, więc poza kamerami bardzo dużo może się w tym czasie zmienić. Do tego dochodzą wydarzenia w mediach lub mediach społecznościowych, więc trzeba to wszystko jakoś ogarnąć i podsumować, żeby ustalić najważniejsze wątki następnego sezonu. Co najbardziej zdziwiło cię w szalonym świecie produkcji reality? Hmm, po tylu latach pracy w reality chyba nic mnie już nie dziwi. Na początku dziwiło mnie to, że większość uczestników różnych programów nie wstydzi się afiszować ze swoimi prywatnymi problemami. Wręcz przeciwnie, wiele osób w pewnym sensie używa kamery żeby się wyeksponować, wygadać, znaleźć zrozumienie i sympatię widzów. No i dziwi mnie też myślenie uczestników w drugą stronę, czyli próba ukrycia czegoś przed kamerami. Wielu problemów małżeńskich czy finansowych nie da się ukryć, kiedy ktoś decyduje się na występ w reality TV.  To przeważnie wychodzi na jaw. Najgorszy i zarazem najbardziej szokujący przypadek wydarzył się w czasie drugiego sezonu RHBH, kiedy trzy tygodnie przed premierą mąż jednej z uczestniczek, Taylor, popełnił samobójstwo wieszając się! Nikt nie wiedział, dlaczego się to stało i wszyscy się martwili, że premiera serialu zostanie przesunięta albo całkowicie wstrzymana. Jak się jednak okazuje, w świecie show biznesu pieniądze rządzą wszystkim i po kilku małych zmianach serial doczekał się emisji, a nawet wzbudził jeszcze większe zainteresowanie, bo ludzie chcieli zobaczyć, co takiego wydarzyło się w życiu Taylor i jej męża, że aż doprowadziło go to do samobójstwa.
fot. archiwum prywatne
Jakie jest twoje najbardziej pozytywne wspomnienie z planu? Pracując głównie w post produkcji, bardzo rzadko przebywam na planie. Najmilsze wspomnienia mam zawsze z Housewives Reunions, gdzie mam do czynienia z głównym szefem nad szefami, Andym Cohenem. Pogaduszki z nim zawsze sprawiają, że się uśmiecham. Często też pracuję przy party, które jest w ostatnim odcinku sezonu. Wtedy mam okazję obserwować bohaterki na żywo, a nie w trakcie pracy przy komputerze, więc to jest fajne. Najmilej chyba wspominam momenty z “premiere parties”, gdzie wszyscy z produkcji, post produkcji i bohaterki programu imprezują razem. Wtedy można z nimi normalnie porozmawiać i pożartować, np. Lisa Rinna raz gadała ze mną przez godzinę i przedstawiła mnie swojemu mężowi Harry’emu Hamlinowi, a rok później pamiętała moje imię i myślała, że jestem z Rosji! Odpowiedziałam, że była blisko i jej wybaczam, bo Amerykanie są na bakier z geografią. Miło też jest zawsze pogadać z Kyle i jej mężem, przystojnym Maurcio, oni są bardzo mili i sympatyczni. Czy podczas kręcenia jest miejsce na spontaniczność i czy bohaterki potrafią zaskoczyć filmowców? Tak. Myślę, że ich zachowanie czasem zaskakuje wszystkich dookoła, szczególnie kiedy tracą nad sobą kontrolę. Jednym z najbardziej pamiętnych momentów w RHBH był ostatni odcinek pierwszego sezonu, kiedy Kyle ujawniła, że jej siostra jest alkoholiczką, czego nikt wcześniej nie podejrzewał! Konsekwencje tego trwają do dzisiaj, ponieważ ten sekret rodzinny miał nie wyjść na jaw w telewizji. Z kolei w piątym sezonie, w Amsterdamie, Lisa Rinna rozbiła szklankę o stół i o mało co nie wdała się w bójkę z Kim. Tego nikt się nie spodziewał, nawet sama Lisa, ale oczywiście dzięki temu mieliśmy najlepszy odcinek.
fot. archiwum prywatne
Którą bohaterkę wspominasz najmilej, a którą najgorzej? Najmilej wspominam te bohaterki, które są zabawne, w miarę normalne i miłe. Dla mnie Lisa Rinna, Kyle, Eileen są “normalne i miłe”. Najgorsze to Kathryn Edwards i Erika Girardi. Ta pierwsza wytrwała niespełna jeden sezon, bo nie potrafiła sklecić sensownego zdania i każdy miał dość jej gadania bez sensu. Z kolei ta druga jest najbardziej chłodna, niedostępna i niemiła – na planie i poza nim.
fot. archiwum prywatne
Widziałaś Żony Hollywood? Co sądzisz o tym formacie i jego bohaterkach? Tak. Oczywiście, że widziałam. Po pierwsze ten format jest skopiowany i na licencji, ponieważ wiele jest takich wersji Żon w innych krajach, np. Yolanda Hadid była w duńskiej edycji Żon Hollywood zanim została bohaterką naszego programu. Nie lubię tego formatu z wielu względów, ale przede wszystkim za beznadziejną narrację. Nie wiem, po co to komu, ale to jest idiotyczne, bo cala sztuka polega na tym, żeby pokazać wszystko bez wskazywania palcem, co jest co. Nie podoba mi się też to, że te kobiety w ogóle się nie znają i tak naprawdę nie mieszkają w Hollywood, tylko po prostu w Los Angeles i okolicach. Bohaterki są jednak fascynujące i jest coś w tym, że nie da się od nich oderwać oczu, ale nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Dla mnie, jako imigrantki mieszkającej w Los Angeles i pracującej w Hollywood, jest to ciekawy eksperyment socjologiczny, ale nie oglądałam każdego odcinka, tylko to, co mi się kiedyś przewinęło przez oczy. Poznałam też Evę Halinę Rich i jej męża – bardzo miła kobieta, więc ją lubię.
fot. archiwum prywatne
Czy wyobrażasz sobie The Real Housewives of Warsaw? Czy może jednak polska mentalność jest na tyle inna, że ten format nie przyjąłby się? Ja już od wielu, wielu lat myślałam o produkcji The Real Housewives of Warsaw – to byłby hit! W Warszawie i okolicach jest wiele bogatych, pięknych i modnych kobiet, które lubią plotkować. W ogóle Polacy lubią się nawzajem obgadywać i myślę, że tak samo by było z bohaterkami z Warszawy. Tak naprawdę największym problemem w RHBH jest to, że te kobiety nie chcą wygłaszać własnych opinii na żaden temat, więc myślę, że z naszymi bardzo „opiniotwórczymi” warszawiankami nie byłoby takiego problemu.
fot. archiwum prywatne
Plotki głoszą, że bohaterki reality shows zarabiają na tych produkcjach naprawdę świetne pieniądze. To prawda? Tak, to prawda. Kobiety, które dopiero dołączają do obsady, za pierwszy sezon zarabiają najmniej – maksimum 100 tysięcy dolarów. Te najbardziej popularne bohaterki, które występują dłużej, zarabiają mniej więcej 500 tysięcy dolarów za sezon. Krąży też plotka, że NeNe Leakes dostała ponad dwa miliony dolarów za powrót do The Real Housewives of Atlanta! Im dłużej się jest w serialu, tym lepsze można negocjować kontrakty, ponieważ nic nie jest zagwarantowane na przyszłe sezony. W ten sposób zapewnia się możliwość przyjmowania nowych bohaterek i pozbywania się tych, których stacja już nie chce z różnych względów. Czasem zdarza się, że nie są zapraszane do następnego sezonu, bo żądają za dużo pieniędzy. Dodam też, że wiele z tych kobiet chce dodatkowo zarobić na sławie, rozwijając i promując swoje biznesy, z których wiele to istna farsa, np. Gretchen Rossi z RHOC promowała serię “torebkowo-szminkową”, a Lynn tandetne bransoletki. Niektórym jednak naprawdę się udało. Najbardziej znana jest Bethenny Frankel z The Real Housewives of New York, która na początku udziału w serialu stworzyła biznes Skinny Girl, na którym zarobiła później miliony. Po sukcesie The Real Housewives of New Jersey, Teresa Giudice napisała wiele książek kucharskich, na których zarobiła grubą kasę. Reszta Housewives ze wszystkich miast napisała bardzo dużo różnych książek oraz – uwaga – wydała własne piosenki! Ich single funkcjonują w świecie muzyki na pograniczu pastiszu i prawdziwych hitów. Countess Luann z RHNY wydała już mnóstwo ikonicznych piosenek. Kim Zolciak z RHOA ma chyba najbardziej rozpoznawalny hit Don’t be Tardy for the Party wyprodukowany notabene przez jej koleżankę z serialu, Kandi Burruss. Melissa Gorga ma zajebisty taneczny hit On Display, którego może jej pozazdrościć sama Britney Spears. Oczywiście królową wszystkich piosenek jest Erika Jayne (Girardi), której dołączenie do RHBH bardzo pomogło w wypromowaniu jej utworów i rozwinięciu kariery piosenkarki. Gdyby więc policzyć, ile bohaterki dodatkowo zarabiają na swoich książkach, produktach, markach ubrań i muzyce, to na ich kontach uzbiera się niemało dolarów.
fot. archiwum prywatne
Czy Housewives poza planem mają ze sobą kontakt i są między nimi prawdziwe relacje, czy ich znajomość żyje tylko wtedy, gdy kamera jest włączona? Super pytanie. Bravo bardzo dba o to, żeby ich znajomości były prawdziwe i autentyczne, a nie tylko na potrzeby produkcji. Oczywiście nie wszystkie kobiety utrzymują ze sobą kontakt po zakończeniu zdjęć. Z różnych powodów – jedne się nie lubią, inne nie mają czasu, a trzecie to olewają. Wiele z nich znało się zanim jeszcze zaczęły kręcić serial albo tak się zżyły na planie, że narodziła się między nimi prawdziwa więź, którą pielęgnują poza kamerą. Takie przyjaźnie są najlepsze, bo wtedy ich kłótnie i nieporozumienia są prawdziwe, wiec reagują na nie jak na prawdziwe sytuacje, a nie na sztucznie kreowane dramy dla telewizji. Duże emocje wzbudza zawsze odcinek Reunion. Ile trwa kręcenie finału i czy jest na nim naprawdę tak nerwowo, jak to jest przedstawiane w odcinku?

Zanim przyjdzie dzień Reunion, mój kolega zaczyna pracę nad scenariuszem już parę miesięcy wcześniej. Jest to pracochłonne, bo musimy zbierać i czytać wszystkie artykuły na temat bohaterek, ich posty w mediach społecznościowych i na osobistych blogach, które zawsze dodają dodatkowej dramy podczas emisji cotygodniowych odcinków. Potem trzeba wymyślić i rozpisać wszystkie kategorie, a do tego zmontować tzw. “reunion packages”, czyli klipy, które lecą przy danym temacie. To należy zwykle do mnie i mojego kolegi.

fot. archiwum prywatne
Reunions są kręcone jak najpóźniej się da, czyli mniej więcej trzy tygodnie przez emisją ostatniego odcinka przed finałem. Jest to bardzo ważne, ponieważ kiedy co tydzień emitujemy kolejne zmontowane odcinki, to każda z bohaterek dowiaduje się, co jedna powiedziała o drugiej i zaczyna się następna nowa drama, więc ta “nowa” drama musi być jakoś powstrzymana, żeby konfrontacja była prawdziwa właśnie przed kamerami, a nie prywatnie. Do tego bohaterki dostają od nas DVD z ostatnimi 3-4 odcinkami, które nie były jeszcze wyświetlane, żeby były przygotowane do dyskusji na planie. Kręcenie scen z bohaterkami na kanapie zajmuje około dziesięciu godzin, plus ich przygotowania w garderobie ze stylistami. Do tego dochodzi pre produkcja, która trwa kilka dni przed kręceniem Reunion, no i produkcja, w którą od świtu do nocy zaangażowanych jest bardzo wielu ludzi.
fot. archiwum prywatne
Które miasto z serii Housewives jest Twoim ulubionym? Oczywiście nie będę tutaj obiektywna, bo nie da się. Real Housewives of Beverly Hills są the best. Ale też bardzo lubię oglądać Real Housewives of New York, Potomac i New Jersey. Atlanta jest w oddzielnej kategorii, a Orange County produkuje ta sama firma co RHBH, więc też jestem wierna i zawsze oglądam. Szczególnie, że są w sezonie 13., a od tego się wszystko właśnie zaczęło! Ewa Mularczyk (Instagram / Twitter) – warszawianka mieszkająca w Los Angeles🏙, była tancerka Voltu⚡️,maniaczka muzyczno-koncertowa 🎼, szalona podróżniczka 🏝, miłośniczka fimu i TV📺 & miłośniczka kotków🐱❤️🌈✨🧜🏻‍♀️