Choć wygrana Netty i jej piosenki “Toy” była od pewnego czasu przewidywana zarówno przez bukmacherów, jak i fanów Eurowizji skupionych wokół organizacji OGAE, to w końcu jest to konkurs nieprzewidywalny, w którym może wydarzyć się naprawdę wiele. I tak niespodziewanie reprezentant Niemiec znalazł się w czołówce, a przepadła elektronika zaprezentowana przez francuski duet.

Netta wygrała i szambo wylało. W komentarzach poza głosami niezadowolenia, które przecież jest dopuszczalne, bo nikt nie ma obowiązku lubić tę czy inną piosenkę, pojawiło się mnóstwo nienawistnych “argumentów” skupiających się na wyglądzie, pochodzeniu czy ideach Netty. Zróbmy krótką analizę tych gównianych komentarzy.

  1. “Netta jest gruba”

    Fakt, Netta Barzilaj nie prezentuje kształtów wciąż nachalnie wciskanych nam przez periodyki dla kobiet. Jest większą kobietą, a do tego ma czelność śpiewać o relacjach osobistych i wyrażać w piosence sprzeciw wobec pewnych zachowań. Mam przerażające poczucie, że dla wielu dobrze by było, gdyby siedziała skulona w kącie i przykryta czarną płachtą czekała, aż ktoś łaskawie zwróci na nią uwagę.

  2. “Jakby nie wygrała, to byłby to antysemityzm”

    Taki komentarz pojawił się na Facebooku Vogule Poland. Zablokowałem użytkownika, komentarz został skasowany. Traktowanie mowy nienawiści jako żart, a antysemityzmu, który wciąż istnieje, jako “argumentu” mającego urealnić rzekome wpływy Żydów w konkursie muzycznym… Wybaczcie, ale brzmi to już tak głupio, że ciężko się nad tym pochylać. A na pewno nie ma na to miejsca w mediach Vogule Poland.

  3. “Ona jest z Izraela, won z konkursu europejskiego”

    Uwielbiam, gdy ludzie, którzy nie mają o czymś pojęcia, starają się zabłysnąć wiedzą. Nie jestem wybitnym znawcą zasad panujących w Eurowizji, a zaledwie wiernym obserwatorem corocznego show, ale wystarczyło mi około trzech sekund w Google by dowiedzieć się, że mimo nazwy konkursu wskazującej na nasz kontynent, Eurowizja wcale nie ogranicza się – co przecież widać dobrze – do krajów europejskich, a do krajów, które są skupione w Europejskiej Unii Nadawców. Izrael w konkursie piosenki bierze udział od 1979 roku, lecz znajdziemy w Eurowizji przecież także Australię czy Armenię. Mam wrażenie, że dla części udział tych państw jest całkiem zabawny i ciekawy, lecz kiedy chcą nam zabrać coś “naszego”, jak w tym przypadku wygraną, to potrafimy napisać tysiąc komentarzy, że won z Europy. Smutne.

  4. “Beztalencie”

    Tak jak pisałem we wstępie – nie ma sensu pisać o tym czy piosenka “Toy” podoba się czy nie, bo każdy ma prawo ocenić ją sam. Na mnie piosenka zrobiła duże wrażenie, ale nie mam problemu z tym, gdy ktoś napisze, że dla niego to gówno. Serio, możemy mieć inne zdanie. Czym innym jest jednak odbieranie Nettcie niewątpliwego talentu, mocnego głosu (pięknie wyciągała, nie to co fałszująca tegoroczna polska propozycja), charyzmy i pomysłu, który wyróżniał się na tle pozostałych eurowizyjnych propozycji.

  5. “Feministka, masakra”

    Tak, niektórzy ludzie sprawę emancypacji kobiet wciąż traktują w kategoriach czegoś okropnego. Netta wprost mówi, że jej piosenka dotyka też tematu molestowania kobiet, w jej piosence i występie czuć girl power, a ona w wywiadach podkreśla, jak ważne w jej życiu jest środowisko LGBTQ. To dla niektórych wciąż za dużo. Ciężko z tym dyskutować, to kwestia szacunku do innych – albo się go posiada, albo nie.

Podsumowując: różnijmy się, miejmy różne zdania i różne gusta muzyczne. Nie traćmy przy tym jednak przyzwoitości i nie wchodźmy na poziom przedszkolnych przepychanek w stylu: “ale grubaska!”. Ataki ad personam zostawmy niskim podludziom typu politycy. Fundamentem Eurowizji jest łącząca nas różnorodność. Albo się to rozumie, albo się człowiek niepotrzebnie stresuje.