Ezra Miller to człowiek, którego karierę śledzę od dawna. Zaczęło się od Musimy porozmawiać o Kevinie z 2011 roku, a potem już poszło z górki: doskonała rola w Charlie z 2012 roku (jeśli nie widzieliście to już masz plany na wieczór!), Więzienny eksperyment z 2015 i Wykolejona z tego samego. Potem przyszła seria filmów o superbohaterach i Fantastyczne zwierzęta. Pierwszych z zasady nie oglądam, bo zwyczajnie mnie ta tematyka nie interesuje, a drugie to wielkie hollywoodzkie produkcje, w których moim zdaniem ciężko ocenić aktorski kunszt, bo zwyczajnie te filmy opierają się na czymś innym – na efektach specjalnych, wielkich budżetach i pięknej scenografii. Nie znaczy to moim zdaniem, że są mniej wartościowe – są po prostu inaczej wartościowe.

Urodzony w 1992 roku Ezra to właśnie tymi ostatnimi produkcjami wszedł do pierwszej ligi Hollywood, choć był tam z pochodzenia od zawsze. Syn małżeństwa związanego zawodowo ze światem filmowym, muzyczne wykształcenie odebrał w prestiżowym Metropolitan Opera, a w wieku sześciu lat (!) wystąpił w operze (Biały kruk Phillipa Glassa).

Ezra nie ma problemu z tym, by mówić o tym, że jest biseksualny, a najchętniej określa się jako osoba queer. Nie ukrywa też, że nie wierzy w monogamię i jest poligamistą. Nie czuje też nieśmiałości w zakładaniu rajstop i makijażu, by pozostawać przy tym upiornie seksownym. Udowodnił to w niedawnej sesji dla amerykańskiego Playboy’a autorstwa Ryana Pflugera. Podziwiajcie i trzymajcie kciuki, by polska edycja doczekała się równie odważnych i smacznych sesji.

To nie koniec smaczków! Oto najbardziej gorące kadry z filmów z udziałem Ezry:

A jak Wam jeszcze mało, to polecam zespół Sons of an Illustrious Father, gdzie Ezra jest wokalistą i gra na perkusji. No cudny chłopak!