Kobieta w kagańcu świata 3: jestem bezrobotną żoną Araba

31213
views

Wcześniejsze odcinki cyklu przeczytasz tutaj.

Kłaniam się nisko i służebnie wszystkim Vogulemaniakom. Dłuższa nieobecność spowodowana jest niczym innym, jak tym, że mój mąż wrzucił poprzednie teksty w Google Translate i miałam bana na Internet i nieskończony dyżur w kuchni. Czasem jednak dawałam nura pod burkę i wchodziłam na Vogule i dlatego wiem, że Klara Lewandowska w kocyku jest piękna i że Agnieszka z „Nawfspulnej” dalej pije i że poza tym na świecie nie wydarzyło się już więcej nic ciekawego. Jeszcze Parada Równości i billboard z Dodą – normalne, wielkomiejskie sprawy.

Jestem kobietą w kagańcu świata i złożyło się niesamowicie, że moim krańcem obecnie jest oryginalna, egzotyczna lokalizacja – Anglia, gdzie średnio na jeden metr kwadratowy przypada półtora Polaka i dwie puszki Żubra swobodnie rzucone na chodnik. Nigdy nie wiadomo, z której strony nagle pojawi się słodki klapek Kubota w białej, bawełnianej powłoczce. Albo Dagmara w dresie z napisem „SEXY” z cyrkoniami na dupie. Jeśli wierzycie, że to tylko miejska legenda i heheszki, to zapraszam na bekon, jajo i fasole o poranku (świetny zestaw śniadaniowy jeśli jesteście prawdziwymi fanami Magdy, będziecie mieli szansę wypróbować polecany przez nią produkt, hihihi) przy okazji zobaczycie na własne oczy, że tutaj każdy Polak może naprawdę być sobą i reprezentować nasz kraj godnie z Pumom Ferrari, a nie jakomś Rijanną, mudżynką z czołem jak telewizor i włochatymi klapkami.

Oczywiście mąż nie pozwala mi pracować ani wychodzić z kuchni, ale czasami zdarzyło mi się wymknąć do pracy na 40 godzin w tygodniu i ostatnio też niefortunnie zdarzyło mi się zostać z tej pracy zwolnioną. Nigdy jeszcze wcześniej nie zostałam wyjebana z pracy, a że stało się to podczas picia drina na urlopie, więc podświadomie uznałam telefon z agencji pracy jako “it’s a prank, bro” i zabrałam się do poszukiwania nowej roboty dopiero, gdy moja karta odmówiła autoryzacji przy kupowaniu kolejnej paletki do konturowania czy innego mazidła do osiągnięcia sukcesu, czyli optycznego pomniejszenia zacnego rozmiaru głowy / lica, a powiększania ust i oczu by być jak najbliżej moich ideałów, czyli Kylie Jenner i pani Edyta Górniak. No i może w końcu zdobycia followersów na snapczacie, którego obsługi do końca nadal nie opanowałam i nigdy tam nic nie wstawiam, ale strasznie chciałabym mieć followersów. Arab mąż mój często porównuje mnie do pieska, którego można postawić w samochodzie i on kiwa głową z powodu specyficznych proporcji mojego ciała i głowy. Tak się razem śmiejemy z tego żartu, och, jak my się śmiejemy! Ja najbardziej i najgłośniej.

Dwutygodniowe bezrobocie skończyło się dla mnie:

  • czytaniem recenzji z AliExpess i chęcią napisania swojej o obudowie na telefon i zaparzaczu do herbaty
  • pomysłami na karierę w przemyśle beauty blog („TANICH kosmetyków z CHIN czy warto?”) bo nie mam innych kosmetyków niż tanie, więc czemu by nie zrobić ich recenzji?
  • marzeniami o tej barwnej branży np. jako gwiazda pomniejszania ogromnej japy, stworzenie własnej marki
  • #PyzaProMakeUpRevolutionVolumeOff dla plus size twarzy o strukturze mielonego kotleta. Błysk fleszy, darmowe DROGIE kosmetyki, Justin Bieber i Maffaszyn i wtedy wchodzę ja, cała na biało, jak Puff Daddy
  • załamaniem nerwowym z powodu tego, że jest już ciepło w chuj, a moje ciało jest  miękką masą bliżej nieokreślonego koloru i kształtu
  • odkryciem promocji na lody o smaku słonego karmelu (syndrom sztokholmski?)

Oficjalnie przyznaję, że mam wypłukany mózg przez Internet i chcę z tym skończyć. Chcę skończyć z byciem przyklejoną do telefonu, smutną postacią, która zamiast cieszyć się piękną pogodą i ćwiczyć Skalpel, ogląda piękne, bogate dziewczyny na Instagramie. Chcę zmienić swoje życie. Jakieś porady? Lajf haki? Wiem, że wszyscy zostaną ukarani za skurwysyństwo, ale ja najpierw chcę być super skurwysyńsko piękna i bogata – nie boję się kary!

Marzy by zwiedzać świat za pieniądze z internetu. Wyszczekana tak, że potrzebuje kagańca, biedna tak, że wyemigrowała do Anglii.
PODZIEL SIĘ