Drama na maksa: Kret rozstał się z Tadlą w “Fakcie”. To nie pierwszy raz, gdy okazał się dupkiem

W środowy wieczór odbyła się impreza ramówkowa Polsatu, na którą tradycyjnie nie zostaliśmy zaproszeni, bo Polsat – podobnie jak TVN – boi się niekontrolowanej wpływami towarzyskimi krytyki i szczerości, której nie ograniczają reklamodawcy czy inne układy. To jednak nie przeszkodziło nam pozostać w oku cyklonu, który rozegrał się na popijawie.

Ale chronologicznie i w punktach, bo można się łatwo pogubić.

  1. Bartek Pańczyk z “Faktu” na kilka godzin przed wieczorną imprezę pojechał do studia telewizyjnego ATM na próbę taneczną par z “Tańca z gwiazdami”, które zwyczajowo pokazują swoje umiejętności podczas oficjalnej części ramówki. W tej edycji tańczą zarówno Beata Tadla, jak i Jarosław Kret. Pańczyk zapytał się pogodynka, czy nie czuje zazdrosny, gdy jego partnerka tańczy z przystojnym Janem Klimentem. – Mnie to nie obchodzi. Nie myślę o tym – odpowiedział nam Kret. – Ja mam swój własny dom na warszawskiej Starówce, Beata ma swój gdzie indziej. Nie chcę wnikać w szczegóły i o tym opowiadać, ale tak wygląda nasze życie. Każdy z nas ma swoje – powiedział “Faktowi”.
  2. Tekst ukazał się na stronie “Faktu” o 21:10, a więc w środku trwania konferencji ramówkowej. Link szybko rozszedł się po zgromadzonych na popijawie dziennikarzach i gwiazdach. Z naszych informacji wynika, że Tadla o zerwaniu z Kretem dowiedziała się w trakcie trwania ramówki, w otoczeniu show-biznesowych dziennikarzy, fotoreporterów i kamer. How classy, Jarek!
  3. Po części oficjalnej nadszedł czas na wywiady. Tadla miała nadzieję, że mleko nie rozlało się i uda jej się przetrwać tę ramówkę, by dzień później, z dala już od fleszy aparatów, w zaciszu domowym, przeanalizować dalszą strategię. Nie udało się. Kamerze “Faktu” jako pierwszej udało się dostać do dziennikarki, która wyraziła zaskoczeniem słowami Kreta, a krótką rozmowę zakończyła “do tanga trzeba dwojga”. W dalszych rozmowach Tadla przyjęła już taktykę omijania odpowiedzi na pytania. W rozmowie z Pudelkiem pytanie Sandry Hajduk postanowiła zbyć śmiechem. “Myśli pani, że ja tutaj (wskazując medialne zamieszanie wkoło –  przyp. autor) opowiem pani wszystko o swoim związku?” – powiedziała śmiejąc się nerwowo.
    Olkowi Sikorze z Plotka udało się złapać przed kamerą zarówno dziennikarkę, jak i pogodynka. “To ciekawe” – powiedziała mu Tadla, a Kret zaczął żenująco kręcić, że on “Faktu” nie czyta, więc nie wie co napisali. Szkoda, że nie wie też, co powiedział…
  4. Tadla najwyraźniej nie poradziła sobie z presją, zaskoczeniem i stresem, jakie dopadły ją na wydarzeniu. Z relacji Piotrka Grabarczyka na jego blogu wynika, że dziennikarka popłakała się podczas iwentu. “Dziennikarka nie wytrzymała i po prostu popłakała się z bezsilności, bo ten wieczór miał chyba wyglądać nieco inaczej” – napisał Grabari.
  5. Następnego dnia po ramówce, w czwartek, portale plotkarskie mocno grzały w swoich serwisach rozstaniem pary, która miała być na zawsze i która przeżyła ze sobą sześć lat, a ostatnio pojawiła się przecież na okładce “Vivy!”. W samym Polsacie zaś trwał pożar związany z nieplanowanym skandalem, który na dobre przyćmił ramówkę i nawet Popek śpiewający coś na scenie nikogo już nie obchodził. Pożar idiotyczny, bo jedyna osoba, do której można mieć pretensję, to oczywiście Jarosław Kret, ale o czym my mówimy – PR Polsatu jest jeszcze gorszy od PR-u TVN, który jest gdzieś w okolicach dna.

A w ramach słodkiego bonusa przypomnę tylko, że to nie pierwszy raz, gdy Jarosław Kret zachował się jak dupek. Niemal dokładnie 10 lat temu w “Vivie!”, tam gdzie niedawno miał wywiad z Tadlą, opisywał w jaki sposób zakończył związek z Agatą Młynarską. – Minęło pół roku odkąd nagle wyszedłem z domu Agaty i… nie wróciłem już. Nic nie wziąłem. Moje rzeczy nadal tam są – wyznał wtedy. Później celebryta był związany z producentką telewizyjną Małgorzatą Kosturkiewicz, z którą doczekał się dziecka. Po czterech latach kobieta dowiedziała się z prasy, że ten jest w związku z Beatą Tadlą.

Pani Tadli oczywiście należy się współczucie, bo trafiła na niezłego gnojka. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że tak inteligentna kobieta jak ona (a serio jest inteligentna, macie moje słowo!) nieco lekką ręką potraktowała przeszłość swojego partnera. Wylądowała przez to na lodzie, tak jak jej poprzedniczki. Miejmy nadzieję, że Kret długo będzie czekał na kolejną chętną.