reklama

3 kwietnia Britney Spears na swoim profilu na Instagramie powiadomiła fanów, że robi sobie przerwę od kariery, musi zadbać o siebie i potrzebuje nieco czasu dla siebie.

Szybko okazało się, że ten czas dla siebie to udanie się do kliniki psychiatrycznej, gdzie księżniczka pop miała zamknąć się na miesiąc, by poukładać swoje sprawy.

Media oczywiście od razu zaczęły układać teorie spiskowe, które – ze względu na historię Britney – mogą niestety brzmieć całkiem prawdopodobnie.

Czy Prasówka została już obejrzana?

Jak dobrze wiemy, w 2007 roku Spears przeszła poważne załamanie nerwowe, którego symbolem zostało ogolenie przez nią głowy na łyso. W 2008 roku, gdy z piosenkarką wciąż nie było najlepiej, jej ojciec i współpracownik, Jamie Spears, sądownie przejął opiekę nad Britney. Tym samym został jej opiekunem prawnym i zaczął rozporządzać jej majątkiem.

Choć od tamtych zdarzeń minęło już kilkanaście lat, sytuacja prawna Britney miała nie ulegać zmianie. Wciąż miała prosić ojca o kieszonkowe, a ten wciąż mógł za nią podejmować decyzje prawne.

I tu zaczynają się teorie spiskowe. Najpopularniejsza głosi, że Britney miała mieć na początku roku zmieniony koktajl leków, który stabilizował jej nastrój. Podczas zmiany, która wiąże się z odstawieniem starych, przerwą od medykamentów i wdrożeniem nowych, Spears miała postanowić zbuntować się przeciwko ojcu.

Jamie, wkurzony tym faktem, miał zdecydować o umieszczeniu Britney w klinice psychiatrycznej. Oficjalnie miało to miejsce na początku kwietnia, choć pojawiają się głosy, że wydarzyło to się w okolicach stycznia. Dowodem ma być fakt, że Spears od początku roku bardzo oszczędnie korzystała ze swoim social media i nie umieszczała zabawnych wideo, do których nas już przyzwyczaiła.

Jedną z głównych osób stojących za tymi pogłoskami jest Sam Lufti, były współpracownik Britney, który ma doskonale znać szczegóły jej życia prywatnego. Rozpoczął on akcję #FreeBritney, która ma pokazać solidarność wobec księżniczki.

Co ciekawe, komentarze zawierające ten hashtag polubiły mama Britney oraz jej siostra, Jamie Lynn. Ta ostatnia wydała oświadczenie, w którym wściekła rozlicza się z tymi, którzy zarzucają jej porzucenie siostry w potrzebie.

Byłam przy niej, zanim ktokolwiek się pojawił, jestem też teraz. Bardzo ją kocham.

— Jamie Lynn Spears

Britney Spears, która z okazji świąt wielkanocnych dostała jednodniową przepustkę z kliniki, postanowiła uciąć plotki w wideo na swoim profilu.

Informacje na mój temat wymknęły się spod kontroli. Wow! Krążą plotki, padają groźby śmierci wobec mojej rodziny i mojego zespołu. Próbuję poświęcić chwilę dla siebie, ale wszystko, co się dzieje, utrudnia mi życie. Nie wierzcie we wszystko, co czytacie i słyszycie. Te fałszywe e-maile zostały stworzone przez Sama Lutfiego wiele lat temu… Nie napisałam ich. Udawał, że jest mną i komunikował się z moim zespołem za pomocą fałszywego adresu e-mail. Moja sytuacja jest wyjątkowa, ale obiecuję, że w tej chwili robię to, co najlepsze. Może nie wiecie tego o mnie, ale jestem silna i walczę o to, co chcę! Wasza miłość jest niesamowita, ale teraz potrzebuję odrobiny prywatności, aby poradzić sobie ze wszystkimi trudnymi rzeczami. Gdybyście mogli to zrobić, byłabym na zawsze wdzięczna. Kocham Was.

— Britney Spears

I na tym chwilowo zakończyła się ta drama na maksa. Choć mamy wrażenie, że nie zostało w niej powiedziane jeszcze ostatnie słowo…

Pamiętajcie, że jeśli zmagacie się z problemami, zawsze możecie zasięgnąć opinii specjalisty. Nie ma w tym nic wstydliwego. Kryzysowy Telefon Zaufania prowadzony przez psychologów to 116 123 (czynny codziennie 14:00 – 22:00, numer bezpłatny).

reklama