Burdel końca roku

240
views

Grudzień. Pół internetów zadżumione heheszkami, że Polsat znowu emituje Kevina. „Home Alone” to jedna z najbardziej dochodowych komedii wszechczasów ale Mati – kolega z gimnazjum i tak nie może wytrzymać ze śmiechu na fejsach, że „Święta. Karp i Kevin w Polsacie xD To nigdy się nie skończy ;D”. Gdzie jesteś Mateuszu gdy kilka razy w roku widzę jak Kargul kłóci się z Pawlakiem, a Franek Dolas rozpętuje wojnę światową? Wtedy też jest ci tak do śmiechu?

Na ostatnie dwa tygodnie roku wszystko się zmienia i jest to rzecz nie do wytrzymania. Ubrani we flanelę pseudointelektualiści, którzy liczą, że swoją pierwszą dziewczynę wyrwą na znajomość polityki Francji wobec krajów Magrebu, nie mają skąd czerpać informacji bo wszystkie media, nawet te poważne, są zawalone przepisami na sernik, wywiadami z duchownymi i podsumowaniami roku.

Podsumowania są najgorsze, powstały chyba tylko po to, żeby stażystom po wieczorowym dziennikarstwie było łatwiej wyrobić wierszówkę. W 2015 roku Europę zalała fala uchodźców? Jestem w szoku. Dziękuję za informację, inaczej nigdy bym się o tym nie dowiedział. Trafiłem też na zestawienie najpopularniejszych tweetów. Przebiłem się przez trzy podstrony i reklamę, żeby pojąć, że podium tej klasyfikacji zajęte jest przez jednozdaniowe przemyślenia członków zespołu One Direction. Wystarczyło napisać w tytule „Internet jest zjebany”, oszczędziłbym czas i przeznaczył go na masturbację. Przy okazji, porno z facetem przebranym za Świętego Mikołaja? Ten gość przynosi prezenty waszym dzieciom! Pedofile.

Gdzie się człowiek nie obejrzy to życzenia zdrowia i pomyślności z okazji Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Nikt nigdy nie życzył mi zdrowia w połowie lipca. Rozumiem, że wtedy mogę zdychać na koklusz i nikogo to nie obejdzie? Media społecznościowe (chociaż tak mówią tylko dziennikarze TVN w rozmowach z profesorami socjologii, bo każdy normalny wie, że to fejsy) pięknie udekorowane wzruszającymi postami o sensie świąt, lub wręcz przeciwnie – manifestami wojujących ateistów o tym jak to zabiera się im prawo do życia. Sam w żadne narodziny Zbawiciela nie wierzę, ale gdy Ty dumnie chwalisz się, że pomimo nacisków rodziny nie poszedłeś na pasterkę, gdzieś na świecie zakopują zwłoki nieszczęśnika, który nie pokłonił się lokalnemu bóstwu.

To dopiero połowa tego festiwalu, jeszcze kilka dni w telewizji nie obejrzysz nic normalnego, a renifer będzie zwierzęciem powszechniej występującym niż gołąb skalny Columba livia. Nie napisałem nic o tym, że śnigu ni ma – słyszałem to biadolenie tyle razy, że postuluje wysyłanie biadolników na wizyty małżeńskie do Mariusza Trynkiewicza.

Autor: Artur Urban

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ