6 najlepszych polskich propozycji na Eurowizję 2017

222
views

Mamy Nowy Rok, a razem z nim przybył do większości siłowni świeżutki transporcik ludzi, którym dobra zmiana z samą tylko Ewą Chodakowską nie wyszła, toteż przystąpili do podboju ośrodków rozwoju ciała bardziej publicznych. Jako że styczeń się już kończy, a razem ze śniegiem roztapiać się zaczyna motywacja do tagowania się poprzez #popainnogain, czas powrócić do starych, sprawdzonych guilty pleasures. W dzisiejszym odcinku: Polskie preselekcje do festiwalu przaśności i tandety, konkursu piosenki Eurowizja 2017.

Propozycji do grona takich Głosów Pokolenia, jak Ich Troje, Blue Café, czy niezapomniana Isis (dziś prawdopodobnie musiałaby pseudonim trochę zmodyfikować) Gee, mamy niemal trzydziestkę, więc skupimy się na tych istotniejszych. Przed państwem TOP6 polskich propozycji eurowizyjnych.

NUMER  6

Zastanawiam się, czy Pani Paulla trafiła do top przez teledysk łudząco podobny do Blank Space Taylor Swift teledysk, przez to, że zatrudniła do roli swojego klipowego partnera muskularnego ciemnoskórego pana, czy po prostu dlatego, że jako prawdopodobnie jedyna z tej szóstki potrafi śpiewać. Ujęcia w wideo co prawda nieco drętwawe, ale spokojnie. Jeśli nie wyjdzie z Eurowizją, to przynajmniej wydała piosenkę, która może zastąpić Od dziś w roli podkładu pod weselne pierwsze tańce.

W ostatniej scenie dostajemy dedykację „Dla wszystkich, którzy wierzą, że prawdziwa miłość przetrwa wszystko…”. Człowiek od razu czuje się adresatem!

NUMER 5

Alicja „Ciężko pracuję na swoje nazwisko” Ruchała ze swoim (jeszcze nie) przebojem No longer want you zdaje się być godną następczynią Mandaryny w kategorii Master of Autotune. O samej piosence w zasadzie niewiele jest do powiedzenia, bo brzmi mniej więcej jak typowa techniaweczka na dyskotece w OSP Kopydłowo, więc skupmy się na teledysku. Kolorystyka inspirowana watą cukrową, na planie piórka, kwiatki, Pan w koszuli i wdzięcząca w bieliźnie Pani Artystka. Szanse na drugą Edzię Górniak raczej zerowe, ale chociaż nazwisko medialne.

NUMER 4

Na czwartej pozycji lokujemy, a jakże, disco polo, dzielnie promowane jako polski pop. Bartek Wrona postanowił powrócić, jednak tym razem wybrał gatunek trafiający do znacznie szerszego niż podstawówka grona odbiorców. Mamy imprezę, mamy zabawę, mamy inspirowane Errorem wszędobylskie fluo, mamy wódeczkę, żyć nie umierać! Tylko pod warunkiem, że resztę życia spędzimy bez słuchu. Chyba wolałam Kolorowe sny, kiedy ja dotykam ciebie. Hej ho!

NUMER 3

Iwona Węgrowska ZNOWU POWRACA! Co prawda bez kluczy w uszach i z biustem trochę jakby mniej wyeksponowanym, ale jest! Niestety, teledysk jeszcze się nie ukazał, więc siłą rzeczy recenzować trzeba warstwę audio. Cztery lata kochałam cię Iwonko, ale mam wrażenie, że muzycznie coś tu się rozjechało bardziej niż nogi przy pierwszym razie na łyżwach. Kiedy przy playbacku średnio wychodzi nawet „Ooo…”, może warto zastanowić się nad zmianą repertuaru? Albo branży…

NUMER 2

Zaskoczeniem żadnym nie jest obecność w tym zestawieniu Mateusza Magi i jego First Kiss aka sejłoczjułonasej. I ja to może po prostu tu zostawię.

NUMER 1

Niekwestionowanym faworytem na liście jest Człowiek orkiestra, multiinstrumentalistka, wirtuozka, mistrzyni oprawy graficznej i, przede wszystkim, poliglotka Marzia Gaggioli. Już od pierwszych taktów Nie poddam się  nie pozwala oderwać się od niezwykle spójnej kompozycji obrazu, dźwięku, wokalu. Chórki dopasowane idealnie, nie przyćmiewają wokalu Marzii (swoją drogą, czy coś jest w stanie wokal Marzii przyćmić?). Teledysk daje historię. I ja w nią wierzę.


tekst: Karolina Lendzion

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ