12 rzeczy, które powinniście wiedzieć o Oscarach 2018 (i nie są to zwycięzcy)

  1. Musimy zacząć od stylizacji Meryl Streep. Musimy o tym porozmawiać, ponieważ wszystko wskazuje na to, że inspirowała się pewną panią ze „Shreka”.

  2. A co w bufecie? Sorry, to ważne. Meryl, ale i inni mieli na talerzach steka, pieczone ziemniaki oraz jarmuż.

  3. Jennifer Lawrence jest maksymalną attention whore, ale czasami udaje jej się. Gdy przechodziła pomiędzy rzędami w obcisłej kiecce i lampką wina – zdobyła nasze serce. Jen, rozumiemy to.

  4. Salma Hayek przytulała się do istoty z „Kształtu wody”. ROMANS?!?!?!?!

  5. W sieci krąży też selfie stylizowane na to historyczne z Ellen (sorry Łukasz, jakoś cię na nim nie było…), tyle że ze wszystkimi panami, którzy są oskarżani / skazani za molestowanie / gwałcenie / mobbingowanie kobiet. Niby zabawne i prześmiewcze, ale pokazujące jak dużą siłę ma #metoo. I dobrze.

  6. Rita Moreno (jeśli nic Ci to nie mówi, to leć na Wikipedię, a potem ustawiaj seans kinowy, bo naprawdę…) założyła tę samą sukienkę, co w 1962 roku. Dziś aktorka ma 86 lat i wygląda lepiej od nas.

  7. Adam Rippon i jego ostra stylówa.

  8. Timothee Chalamet i Whoopi Goldberg obok siebie. Dwa światy.

  9. Tiffanny Haddish obczaiła, że idzie Meryl, więc jak pojebana pobiegła do niej, przeskakując przy tym barierkę. Totalnie byśmy robili to samo!

  10. Oscara zdobył koszykarz Kobe Bryant. Nie wiemy dlaczego i o co chodzi, ale jakby ktoś się Was o to pytał, to potwierdźcie z przekonaniem.

  11. Tiffany Haddish i Maya Rudolph to duet, który zawładnął naszymi sercami. Na maksiorka.

  12. W pewnym momencie gwiazdy poszły na drugą stronę ulicy, by ludziom zgromadzonym w kinie „przypadkowo” przerwać seans i wręczyć m.in. hot dogi z wielkich maszyn wyrzucających gotowe posiłki, takich jak ta poniższa. A na wszystko patrzyła Meryl Streep. Niebo istnieje na Ziemi.

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ