Najlepsze cytaty z Deynn i Majewskiego u Kuby Wojewódzkiego

87667
views

Za programem Kuby Wojewódzkiego nie przepadamy i nie jest to nowością. Na naszych łamach pisaliśmy już o tym, jak słabiutki jest to pan. Nie mogliśmy jednak powstrzymać się przed obejrzeniem odcinka z Deynn i Majewskim. Bardzo bolało, czeka nas długa terapia, ale mamy kilka smaczków, które są trochę zabawne, trochę abstrakcyjne, a trochę przerażające.

Na początek powyższy klasyk, czyli Deynn ustawiająca się w roli ofiary. Świetnie tu dogaduje się z Wojewódzkim, który uważa, że „hejt jest miarą sukcesu”. Biedne ofiary swojej popularności, którą my – maluczcy – śmiemy im zakłócać.

Kiedyś nie nazywało się to „wolni ludzie”, a „patologiczne środowisko”. Cóż, pozmieniało się widać.

Deynn wielokrotnie zacięła się podczas tego „wywiadu”, ten moment jednak był najlepszy.

Coś…? Chyba nigdy nie dowiemy się co.

Tak, Deynn przyznała się do tego.

Majewski oczywiście nie był gorszy…

Daniel wielokrotnie udowodnił to podczas rozmowy.

Nic nie zrozumieliśmy, Daniel. Możesz powtórzyć w języku zrozumiałym dla nas, głupich hejterów?

Podchwytliwe pytanie, z którego para wybrnęła w swoim stylu. Czy mogli podać inne przymiotniki? Śmiemy wątpić.

„Szkita”? Serio?

Nic nie rozumiemy, serio. Chyba musimy częściej chodzić na siłownię albo wytatuować sobie różę na dłoni.

Nie rozumiemy też dlaczego Tomasz Piątek, naprawdę świetny dziennikarz, zgodził się na udział w tej tragedii. On pod koniec chyba też zaczął się nad tym zastanawiać, ale kultura osobista nie pozwoliła mu urazić swoich kanapowych sąsiadów. Podziwiamy, my chyba nie bylibyśmy do tego zdolni.

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.

PODZIEL SIĘ