Przepraszam pana z McDonalda

185
views

Od czasu do czasu lubię zjeść hamburgera, który smakuje jak karton. Mam takie hobby. Ostatnio w czasie przegryzania śmierdzącej tektury byłem świadkiem sytuacji wykraczającej poza skalę żenady tak bardzo, że musiałem pobiec do internetów i powiedzieć o tym światu.

TOALETA – tym magicznym słowem modnie ubrana Pani zaczęła swoją konwersację z przypadkowym pracownikiem fastfoodu przechodzącym między stolikami – TOALETA GDZIE JEST? – dodała zmyślnie, ułatwiając zrozumienie ciągu jej myśli. Biedaczek kulturalnie odpowiedział, a modna Pani i jej nastoletni synalek oddalili się – miałem nadzieję, że w stronę piekła.

Rzecz wydarzyła się metr ode mnie, doskonale wszystko słyszałem, zagotowałem się z oburzenia, ale oprócz sapania i groźnych pomruków nie zrobiłem nic. Dopiero kilka chwil później gdy sprawa była już historią, ułożyłem sobie w głowię ciętą ripostę, którą powinienem wygłosić donośnym głosem i zostać bohaterem McDonalda.

Wiele razy byłem świadkiem sytuacji, która mogłaby mnie uczynić cywilnym bohaterem gdybym tylko odpowiednio zareagował. Dlaczego tak trudno zrobić coś prawilnego, a tak łatwo upokorzyć nisko opłacanego pracownika Maka? Dobrze, na pewno napisano o tym setki artykułów i prac naukowych, ale nie ukrywam – nie chce mi się ich czytać, wolę się pożalić i wyżebrać lajki. Pochylam się nad losem upokorzonych, ale w dalszym ciągu jestem złym człowiekiem.

Mimowolnie przypominam sobie swoje własne faux pas, nad większością z nich unosi się smród wódki i zapach kebabu (Uwaga! Wegetarianie alkoholicy mogą mieć na odwrót). Ze wstydem odkrywam, że płacenie za piwo banknotem 200 złotowym unoszonym w geście tryumfu wcale nie jest śmieszne – a o ile nie jest się synem świętej pamięci Kulczyka, nie jest również imponujące. Mam jednak rozgrzeszenie – alkohol, to on mną zawładnął i zamienił w gościa z Warsaw Shore. Czym za to można usprawiedliwić rzucenie w czyjąś stronę okrzyku TOALETA. Nie daje mi to spokoju! Jak bardzo przepełniony musi być pęcherz, trzeźwego i zakładam, że zdrowego, dorosłego człowieka, żeby tak istotnie zredukować jego formy wyrazu? Skoro tej Pani tak bardzo zależało na czasie, dlaczego nie zdecydowała się na jeszcze krótsze formy: SIKU lub, nie można tego wykluczyć, SRAĆ.

Zagłębiając się w tę historię zaczynam odkrywać racje obu stron dramatu. Z jednej strony godność pracownicza, ale z drugiej, prawo do zaspokojenia potrzeb fizjologicznych. Podstawa hierarchii ludzkich potrzeb! Chęć wyrażenia siebie poprzez wypróżnienie była tak wielka, że przesłoniła wszystko inne. Niesamowita sprawa.

Zaczynając pisać ten tekst i wyobrażając sobie jak odpisuje na maile od roznegliżowanych fanek, założyłem, że w końcówkę wplotę zmyślne przeprosiny dla Pana z Maka – za swoją bezczynność. Teraz już sam nie wiem co powinienem zrobić. Chyba wypiję piwo i pójdę robić siupę, licząc, że nikt nie będzie musiał za mnie przepraszać. W myślach.

Autor: Artur Urban

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ