Z kim leżał w wannie doktor Krzysztof Gojdź? Wersje są sprzeczne, wniosek oczywisty

1022
views

Znany polski specjalista ds. urody przez ostatnie miesiące afiszował się wręcz z miłością do Oli Ciupy, pani znanej z występowania w teledysku Donatana. Ich miłość ponoć kwitła, do momentu, aż Krzysztof wrzucił zdjęcie, na którym leży w wannie. Nie leży jednak sam, towarzyszą mu owłosione nogi w liczbie cztery. Zakładając, że sam ma tylko dwie kończyny, można przyjąć, że towarzyszyła mu w kąpieli albo wyjątkowo owłosiona kobieta, albo mężczyzna.

Sprawa oczywiście wywołała burzę w sieci, co z kolei wywołało oświadczenie Gojdzia, trochę jednak obok tematu.

Zapytaliśmy Oli czy goli nogi. To bowiem rozwiałoby wszelkie wątpliwości. Celebrytka jednak nie raczyła nam odpowiedzieć. Rozpoczęliśmy więc dyskusję z Gojdziem. Ten na nasze pytanie kto mu towarzyszył w wannie odparł: „czy to ważne?”. Po chwili napisał jednak: „jakiś sanitariusz”. Byliśmy nieco zdziwieni, ponieważ nie słyszeliśmy dotąd o leczniczych kąpielach z sanitariuszem. To znaczy słyszeliśmy, a nawet widzieliśmy, ale było to w filmach dla dorosłych. Zapytaliśmy więc o cel tej kąpieli, chcąc poznać szczegóły, Krzyś jednak nie raczył się nimi podzielić równie chętnie, jak kontrowersyjnym zdjęciem.

Sprawa nabrała jeszcze większej pikanterii, gdy doktor Gojdź wczoraj na swoim zaprzyjaźnionym serwisie Plejada.pl postanowił wytłumaczyć się z tej sytuacji w zgoła odmienny sposób. – To nogi mojego asystenta – powiedział celebryta w rozmowie z serwisem.

A więc: sanitariusz czy asystent? I dlaczego kąpie się z doktorem? Sprawa jest już mocno absurdalna, lecz celebryta zdaje się nie tracić dobrego humoru. – Pisali do mnie fani, którzy podziękowali za wsparcie. Niektórzy nawet proponowali mi pójście na kawę albo na randkę. Czy skorzystam? Może – wyznał Krzyś w Plejadzie.

Oj Krzysiu, zdecyduj się wreszcie. Chcesz walczyć o prawa mniejszości seksualnych, sam stając się jednocześnie karykaturą ich starań o wolność i uczciwość – zwłaszcza wobec samego siebie.

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ