Weronika Rosati w grudniu 2018 roku udzieliła wywiad opiniotwórczemu magazynowi Gala, w którym opowiedziała o swojej relacji z ojcem jej córki Elizabeth. Relacje są złe, ale aktorka właściwie nie powiedziała żadnych konkretów.

Ostrożnie, lecz skrytykowaliśmy to posunięcie. Bardzo łatwo bowiem w dzisiejszych czasach można kogoś o coś oskarżyć. Czasami oczywiście – jak to często bywa w przypadkach przemocy psychicznej czy seksualnej – ciężko o konkretny dowód. Ważne jednak, by – skoro już decydujemy się na krytykę czy oskarżanie kogoś – wyznać wprost, o co chodzi. Wywiad, z którego dowiedzieliśmy się, że Robert Śmigielski jest niefajny, ale nie poznaliśmy żadnych konkretnych argumentów, uznajemy za temat niedokończony.

W marcu 2019 roku Weronika Rosati udzieliła kolejnego wywiadu, tym razem dla Wysokich Obcasów. Sam wybór pisma może dawać pewną wskazówkę, bo redaktorki tygodnika nie mają w zwyczaju zapraszać serialowych gwiazdek bez powodu. Rozmowa, którą przeprowadziła z aktorką Magdalena Środa, daje nam pełniejszy obraz tego, jak miała wyglądać jej relacja z Robertem Śmigielskim.

Przytaczamy najmocniejsze fragmenty z rozmowy, który znajdziecie w całości tutaj.

Nie chciałam, by moja córka miała zwichniętą psychikę, bo nie chciałam, by patrzyła na mamę, która jest pozbawiona poczucia własnej wartości, chęci życia, godności. Upodlona. Nie chciałam, żeby była świadkiem przemocy… (…) Fizycznej, psychicznej, ekonomicznej, werbalnej. Nie wiem, która najgorsza, ale wiem, że nie mogłam i nie mogę uporać się mimo upływu prawie roku od rozstania z upokorzeniem, któremu byłam poddawana przez długi czas. Od pewnej chwili właściwie każdego dnia. Byłam niszczona jako człowiek, kobieta, aktorka, partnerka.

Słyszałam: “Jesteś zerem”, “Jesteś nic niewarta”, “Twój czas się skończył”, “Nikt cię nie chce oglądać”, “Kobiety po trzydziestce nie są atrakcyjne seksualnie”, “Nikt cię już nie zechce”.

(…) usłyszałam, że nie umiem zarządzać pieniędzmi, więc ich nie dostanę. On był panem finansów domowych, mnie, niepracującej, bo w ciąży, więc bez zarobków, wydzielał tyle, ile uważał. Wiele razy rozkazywał mi, delikatnie mówiąc, wynosić się z domu, który wspólnie wynajmowaliśmy.

Gdy próbowałam zadzwonić na policję, wyszarpał mi telefon. Raz się dodzwoniłam, nie przedstawiłam się, zrezygnowałam. Co miałam powiedzieć? Weronika Rosati zgłasza, że partner ją uderzył? Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach.

Przyznajcie – to są naprawdę mocne fragmenty układające się w obraz ponurej przemocy fizycznej i psychicznej. Konkretne przykłady sprawiły, że teraz łatwiej zrozumieć, o co chodziło Weronice w wywiadzie z grudnia ubiegłego roku. Wtedy zabrakło nam tych konkretnych sytuacji. Być może nie była na nie gotowa, być może kwestia leży po stronie redakcji.

To, co powiedziała aktorka w marcu, wyjaśnia jej negatywny stosunek do Śmigielskiego oraz emocjonalność w internetowej przepychance, do której doszło pod koniec 2018 roku. Trudno bowiem w takich sytuacjach nie być emocjonalnym.

Kilka dni po wywiadzie Śmigielski na łamach WP Kobieta postanowił wydać własne oświadczenie. Tu znajdziecie całość, my publikujemy fragmenty:

Chcę z całą mocą zaprzeczyć doniesieniom mojej byłej partnerki dotyczącym stosowania przemocy fizycznej. Nie uderzyłem Weroniki, ani kiedy była w ciąży, ani po porodzie, czy też tym bardziej, kiedy trzymała na rękach Elę. Często dochodziło między nami do kłótni, w trakcie których z obu stron padało wiele gorzkich, mocnych słów. Nasz związek miał wysoką temperaturę. Równie nieprawdziwe są zarzuty dotyczące przemocy ekonomicznej. Dysponowaliśmy wspólnym kontem, zasilanym wyłącznie z moich przychodów. Ze względu na zobowiązania finansowe wobec moich dzieci z poprzednich związków, nie byłem w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom finansowym Weroniki. Jednak zawsze dbałem, by na naszym koncie znajdowały się środki, gwarantujące nam spokój i stabilność.

(…) skala i powaga fałszywych oskarżeń kierowanych pod moim adresem przez Weronikę w wywiadzie opublikowanym na łamach “Wysokich Obcasów”, zszokowały mnie i zmusiły do zajęcia stanowiska w tej sprawie. Mam nadzieję, że Weronika, przez wzgląd na dobro naszej córki oraz moich dzieci, które, mam nadzieję, również darzyła sympatią, powstrzyma się od dalszego szerzenia nieprawdziwych informacji na mój temat. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, będę walczył o dobre imię – swoje i swoich bliskich.

Nie wiemy czy jest sens zabierać stanowisko. Nie będziemy Was pytać komu wierzycie, bo to nie jest konkurs na popularność. Pamiętajcie jednak, że przemoc może dotknąć każdego: popularną aktorkę, wziętego biznesmena, kasjerkę w supermarkecie czy uczennicę szkoły podstawowej. Pamiętajcie, żeby na nią reagować.

Jeśli jesteś kobietą i potrzebujesz pomocy, to nie bój się zgłosić do osób, które mogą Ci pomóc. Jednym z takich miejsc jest Centrum Praw Kobiet. Tutaj znajdziesz więcej informacji na temat tego, w jaki sposób mogą Ci pomóc.