reklama

Artur Boruc dziś pozostaje w szczęśliwym związku z Sarą Mannei-Boruc, jednak nie zawsze jego ognisko domowe tliło się tak przyjemnie i bezpiecznie. W przeszłości – pozostając w metaforze – dochodziło tam do niekontrolowanych pożarów, czego skutkiem był rozwód piłkarza z niejaką Katarzyną Modrzewską w 2009 roku.

Prawdziwa wojna zaczęła się, jak to często bywa, w trakcie rozwodu. I trwa właściwie do dzisiaj, co dziwi tym bardziej, że dawni małżonkowie mają razem syna, Alexa. Przez dekadę od sądownego przypieczętowania rozwodu ich relacje nie uległy jednak poprawie.

Kilka dni temu Modrzewska pobiegła do Super Expressu, gdzie opowiedziała o tym, że Artur Boruc nie chce płacić alimentów na syna w kwocie, jaką ona uznaje za słuszną. 15 tysięcy to mniej więcej dniówka Artura. A alimenty tyle powinny wynosić, by pozwoliły żyć Alexowi na dotychczasowym poziomie i na poziomie swojego rodzeństwa od strony ojca – zwierzyła się tabloidowi kobieta. Alimenty są w całości przeznaczane na potrzeby syna. Artur zastrzegł, że nasz syn ma żyć na wysokim poziomie, takim, jaki miałby, gdybyśmy wychowywali go, będąc małżeństwem, biorąc pod uwagę zarobki ojca – dodała.

W tym momencie warto dodać, że przeciwko Katarzynie Modrzewskiej prowadzona jest sprawa karna. Postawiono jej zarzut wyłudzenia 13 milionów złotych z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Kobieta przez pewien czas przebywała w areszcie, a Alexem wtedy zajmowała się dalsza rodzina.

niezależność

Znając już background całej sytuacji możemy przenieść się do środy, 10 lipca, kiedy to Artur Boruc postanowił zabrać głos we wpisie na swoim instagramowym profilu:

O ile nie będziemy oceniać Modrzewskiej na podstawie zarzutów o wyłudzenia, bo tym zajmie się sąd, a my nie znamy akt sprawy, to możemy ocenić fragmenty uzasadnienia wniosku o podwyższenie alimentów, jaki zamieścił piłkarz.

Więcej dram w nowej Prasówce!

Naszym ulubionym momentem jest ten, w którym pojawia się motyw mango (drugi screen). Otóż pani Modrzewska donosi, że ten owoc Alex je codziennie (!), a koszt jednego wynosi 30 złotych. Nie chcemy wiedzieć, gdzie kobieta robi zakupy. Z ciekawości sprawdziliśmy dziś ceny mango: na bazarku pod Halą Mirowską wynosi owoc kosztuje 12 złotych (ponad dwa razy mniej), a w Biedronce 1,69 złotych za 100 gram. Niby szczegół, ale była żona Boruca najwyraźniej poczuła, że to dobry argument w sprawie, by nakreślić ją sądowi. Otóż nie, nie jest to dobry argument. Skucha.

Na deser dodajmy, że obecnym mężem Katarzyny Modrzewskiej jest były mąż Marty Kaczyńskiej, Marcin Dubieniecki. W 2017 roku przyszło na świat ich dziecko. W tym samym roku mężczyzna został aresztowany pod zarzutami wyłudzeń i prania brudnych pieniędzy. Miał to robić właśnie z matką swojego dziecka…

Z jednej strony problem alimenciarzy, którzy nie płacą na własne dzieci jest wciąż problemem powszechnym i tu trzeba stać po stronie tych, którym alimenty są zasądzone. Z drugiej strony ciężko Modrzewską uznać – biorąc pod uwagę jej argumenty z pisma oraz kryminalne zarzuty – za przykładną matkę. Z trzeciej strony nie ma w tym nic dziwnego, że jak ojciec zarabia dużo, to dziecko powinno mieć możliwość życia na wysokim poziomie. I jedzenia codziennie mango.

Najsmutniejsze, że Alex w tym roku skończył 11 lat. Nie chcemy wiedzieć, co dzieje się w jego głowie i szczerze współczujemy czasu, jaki poświęci w przyszłości, by uporządkować bajzel robiony z jego dzieciństwa.

reklama