(Na wstępie zachęcam do podpisywania się, poprzez udostępnianie, pod listem otwartym autora: “Do opozycji parlamentarnej i partii rządzącej: jeśli nie szanujecie prawa do wyboru, czym był projekt ustawy przez was odrzucony, nie szanujecie człowieka, obywatela, demokracji. Gardzicie życiem, ciałem, nami – odpierdolcie się.

Sebastian Słowiński”).

10. stycznia zostanie zapamiętany jako dzień zdrady, jako dzień którego jasność oświetliła prawdziwe oblicza posłów i posłanek opozycji. O partii rządzącej wystarczająco dużo wiemy.

Populiści, maczo, dewoci, dewotki, obrońcy własnych sumień, którzy zapomnieli, że nie reprezentują w sejmie swoich sumień, a sumienia wyborców. Więcej nawet, dziś mieli reprezentować opozycję, mieli stworzyć front, który walczyłby z faszyzacją życia codziennego oraz ubezwłasnowolnieniem kobiet. Zawiedli. Ci i te, które uczestniczyły w Czarnym Proteście rok temu, dziś pokazali środkowy palce aktywistkom i aktywistom, którzy byli zaangażowani w zbieranie podpisów pod projektem ustawy liberalizującej dostępność i aborcji. Chwilowo wygrał kompromis. Problemem, większym niż zdradzone nadzieje, jest to, że projekt ustawy zygotarian będzie dalej procedowany w sejmie, gdzie ambasadorów i ambasadorek wolnego wyboru prawie już nie ma. Kompromis-kompromitacja może zostać zastąpiony ustawą-piekłem.

Ogólnopolski Strajk Kobiet na środę 17. stycznia zapowiedział dziesiątki demonstracji w całej Polsce i poza jej granicami. W Warszawie odbędzie się marsz spod biura Platformy Obywatelskiej przez biuro Nowoczesnej (chuja, nie nowoczesnej), kończąc na Nowogrodzkiej, przy siedzibie partii rządzącej. Tutaj informacje o wszystkich demonstracjach.

Te protesty będą stanowić kolejny sygnał walki, determinacji, zaangażowania aktywistów i aktywistek, solidarności oraz tego, że opozycja dzieje się na ulichach. W Sejmie są sami rządzący. Rządzący ciałami, umysłami i duszami. Szczęśliwie nie na nich świat się kończy, nie na nich kończy się polityka.

Mniejszości muszą trzymać się razem, ponieważ nigdy nasz interes nie będzie reprezentowany przez innych (chyba, że jako kiełbasa wyborcza). Tylko my sami i same możemy się reprezentować. Dlatego obecność wszystkich osób, czujących się wykluczonymi jest we środę pożądana. Wspólnie demonstrując przeciwko patrialchalnej władzy, heteronormatywnym schematom, religijnemu szaleństwu.

Ogólnomanifestowe hasło: de javu. Już było, już niby poszło. Jednak nie. Znowu trzeba wyjść na ulicę, bez asysty celebrytów i celebrytek z Wiejskiej. Ale nie samej i samemu wbrew pozorom – razem, przeciwko hipokryzjom, kłamstwom i autorytarnym zapędom.

Sebastian Słowiński (ur. 1998 w Poznaniu) - publicysta, poeta, antyfaszysta, współdziałający z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet oraz Obywatelami RP. Związany z Opinią Bieżącą oraz Studenckim Komitetem Antyfaszystowskim. Interesuje się filozfią polityki, queerem oraz zjawiskiem faszyzmu. Studiuje na warszawskim MISH-u.