Spotted – 90x60x90, zgłoś się!

219
views

„Gdzie? Metro Młociny / pętla 112439 / przystanek Nadarzyn. Kiedy? Dzisiaj / wczoraj / dwa dni temu. O której? Godzina pierwsza w nocy / dziesiąta rano. Ja, przystojny brunet / zielonooki blondyn widziałem piękną złotowłosą dziewczynę / subtelną brunetkę. Patrzyłaś na mnie pożądliwie znad gazetki TESCO. Miałem na sobie zielone buty, srebrną kurtkę i złoty zegarek. Bardzo się wyróżniałem. Czuję, że jesteśmy sobie pisani. Odezwij się… kawa, drink? Janek”

Do wyboru, do koloru. Przystojny, albo tylko uroczy, długonoga, albo chociaż uśmiechnięta. Każdy znajdzie kogoś dla siebie. Niektórzy naprawdę wierzą, że kiedy ktoś 

w wagonie o szerokości trzech metrów zerknie na drugiego człowieka, to znak, że czuje miętkę? Przecież każdy czasem musi mrugnąć i to wcale nie znaczy, że puszcza oczko. Ruch gałki ocznej też wskazany. I to nie jest jeszcze rozbieranie w myślach, czy zalotne przewracanie oczami. Spotted kosmetyczka, spotted mechanik, spotted kościół, spotted urząd pracy. Wierzący i nie, bezrobotni i pracujący, ci, których stać na kosmetyczkę kilka razy w tygodniu i ci, których dobytek życia to komputer, czy telefon i opłacany Internet. Wszyscy są brani pod uwagę. Miłość dla wszystkich.

Właśnie tego się bałam. Tych czasów, tej wygody i pustki w realu, bo w sieci dostać można wszystko. A co z tymi, którzy nie posiadają inteligentnych urządzeń i nie mogą napisać od razu z miejsca spotkania, kim są oczarowani? Biegną do domu, zostawiając na przystanku „miłość życia”, żeby przed komputerem wystukać zdań kilka? Potem łudzą się. Odpisze? To takie nowoczesne.

Chcę mieć umysł otwarty, młody, tolerancyjny. Myśląc o wpisach „Przepraszam, że oblałam cię kawą…” czy „Jeszcze raz dziękuję za pomoc… bla bla bla”, jestem w stanie zrozumieć. I wtedy najczęściej jak grom z jasnego nieba, jak pałą w łeb, raptownie, znienacka mym oczom ukazuje się: „Ja, przystojny brunet / zielonooki blondyn widziałem piękną złotowłosą dziewczynę / subtelną brunetkę. Patrzyłaś na mnie pożądliwie znad gazetki TESCO…”. I konam, tonę we własnej nienawiści, braku tolerancji, albo po prostu przez nazbyt trzeźwy umysł. Łatwiej odświeżać stronę z myślą: „może dziś się komuś spodobałam / łem”? Wystukiwać, jakim nieśmiałym osobnikiem się jest i jak bardzo chce się kogoś raz spotkanego poznać? Rumienić się zaczepiając na ulicy nikt nie chce.

Nie byłam na spotted. Nikt mnie nie odnalazł. Nikt się we mnie nie zakochał, kiedy marzłam na przystankach, kiedy jadłam burgera, czy kiedy notorycznie przewracałam się na oblodzonej ścieżce pod uczelnią. Przeżyłam. To takie niedzisiejsze.

Od dziś spaceruję po osiedlu. Niech się ktoś zakocha, niech wzdycha do monitora. Kochani, bądźmy nowocześni! A gonić króliczka na spotted przyjemniej, niż króliczka ściskać na ławce
w parku.

Tekst: Judyta Licznerska

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ