reklama

W lutym tego roku świat zatrząsł się w posadach i to nie z powodu nadchodzącej zagłady klimatycznej, a gigantycznej dramy w rodzinie Kardashian-Jenner.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że partner Khloe Kardashian zdradził ją z przyjaciółką jej siostry Kylie Jenner, czyli Jordyn Woods. Następnie dziewczyna, która miała dopuścić się romansu, wyznała, że uczuć nie było, a oni tylko cmoknęli się w usta. Jeffree Star zaś, który niespodziewanie dołączył do dramy, wyznał, że nie było wielką tajemnicą w Hollywood, że Woods i Tristan Thompson spotykają się ze sobą od dawna.

Teraz, po kilku miesiącach, wreszcie mogliśmy zobaczyć, jak historia została przedstawiona we flagowej produkcji klanu (poza seks taśmą Kim oczywiście), czyli Keeping Up With The Kardashians. Producenci długo trzymali w napięciu, bo największe emocje zostawili na ostatni odcinek 16. (!) sezonu, który miał miejsce w niedzielę.

W trakcie trwania inby w lutym między Kim Kardashian-West a Jordyn Woods doszło do pyskówki w sieci, której kulisy pokazano w reality show. Okazuje się, że Kylie stanęła niejako w obronie swojej byłej dziś przyjaciółki. Czuję, że możemy być ponad to, być lepsi. Mam ochotę do niej zadzwonić albo porozmawiać w cztery oczy – powiedziała telefonicznie Jennerówna do starszej siostry. Nie musimy się nad nią znęcać – dodała.

niezależność

Po tym wyznaniu Kylie wybiegła, by usiąść nad basenem i otrzeć łzy. Te ostatnie wystąpiły też na twarzy Kim, która ostatecznie przyznała przed kamerami: Kylie ma rację. Rzeczywiście czasami przesadzam. Złapała mnie.

Płacząca Kylie Jenner

Boimy się co wydarzy się w siedemnastym sezonie, bo powoli kończą się możliwości skomplikowania ich życia jeszcze bardziej. Przyznać jednak musimy, że lepiej rozpisalibyśmy dialogi w tej scenie, dodali więcej dramaturgii, a Kim obsadzili w bardziej demonicznej roli niż ciocia klocia, która przyznaje się do błędów.

W razie czego pozostajemy do dyspozycji filmowców z Hollywood.

reklama