Jarosław Kret to postać tak naprawdę tragiczna. Pogodynek, który ostatecznie został bez jedynej funkcji, z jakiej jest powszechnie znany. Mężczyzna o dużych ambicjach i niefajnym charakterze.

Gwiazda pana Kreta chyba ostatecznie zgasła, gdy pogodynek postanowił rozstać się z Beatą Tadlą poprzez dziennik Fakt. Zgadza się, nie informując wcześniej o decyzji swojej ówczesnej partnerki. To paskudne zachowanie połączone z pogardą wobec Tańca z gwiazdami, którego propozycję wzięcia udziału przyjął, złożyły się na wygaszenie go w mediach.

Vogule Poland dotarło do nagrania z 2014 roku, gdy pogodynek był u szczytu swoich możliwości. Pracował wtedy w TVP, gdzie z pasją przepowiadał wyże i niże. W maju wspomnianego roku Jarosław Kret udał się z wizytą do Lublina, gdzie wieczorem wziął udział w zwyczajowej popijawie.

Oczywiście nie ma w tym nic nagannego. Kret jest dorosły, może pić alkohol i lądować na domówkach. Dobrze jednak byłoby, żeby panował nad tym, kto i w jakich okolicznościach nagrywa go. Tym razem najwyraźniej nie udało się to, czego finałem jest poniższe wideo.

Nie zamierzamy tu pałować Jarka i pisać, że olaboga i szokniedowierzanie. Bylibyśmy hipokrytami, gdybyśmy udawali, że po pijaku nie nagrywaliśmy głupich filmików. Zwłaszcza, że wideo jest raczej z tych zabawnych, a nie szokująco-skandalizujących.

Swoją drogą to musi być całkiem zabawne: idziesz na domówkę do znajomych, a tam Kret wali wódkę i opowiada o zmianach atmosferycznych. Gdybyśmy go lubili, to może byśmy nawet skusili się na taką usługę?