Grudzień, 2006 rok. Wszyscy myśleli, że Edyta Olszówka i Piotr Machalica tworzą jeszcze parę, lecz później dowiemy się, że w sierpniu para rozstała się. Mimo to byli związani zawodowo i właśnie w grudniu wyruszyli z Warszawy do Chicago, by tam zarobić dolary.

Olszówka najpierw pokłóciła się z Machalicą i by poprawić sobie humor wypiła dwie butelki szampana. Szybko zasnęła. Kiedy się obudziła, udała się na przód samolotu i zażądała kolejnej butelki alkoholu. Stewardessa odmówiła, informując, że może podać aktorce tylko jeszcze jeden kieliszek. Edyta, najpewniej jeszcze pod wpływem, zwyczajnie się wkurwiła. Rzucając przekleństwami w kierunku obsługi, wróciła na swoje miejsce. To nie był jednak koniec…

Zgodnie z regulaminem o incydencie został poinformowany jeden z pilotów, który wyszedł porozmawiać z gwiazdą. Olszówka, wyraźnie rozwścieczona rozwojem sytuacji (i brakiem alko), uderzyła stewardesę w tył głowy i zaczęła szarpać ją za włosy. Machalica stanął w obronie niedawnej partnerki oraz prawa do swobodnej najebki w przestworzach. Krzyczał: To debil! Trzeba wezwać policję po wylądowaniu.

Co ciekawe, w tym samolocie byli także inni aktorzy, Grażyna Wolszczak i Piotr Gąsowski. Nawet oni byli zaskoczeni rozwojem sytuacji.

Kiedy udało się uspokoić pijaną Edith, stewardessa ukryła się na zapleczu, by nie wchodzić jej już w drogę. Olszówka dopadła ją jednak podczas wysiadania z samolotu i… postanowiła porozmawiać. Nie, nie przeprosić. Nastraszyć. Powiedziała: Przepraszam, że podczas lotu szarpałam panią za włosy, ale obiecuję, że w drodze powrotnej zrobię to samo. 

Wyobraźcie sobie teraz, jak by to wyglądało, gdyby miało miejsce w 2018 roku. Marzymy o wideo z tej sytuacji!