Trochę obawialiśmy się, że to będzie kolejna historia pod tytułem “bogata laska, której się nudzi, postanawia zostać piosenkarką i jest to straszne”. I zdziwiliśmy się, bo chyba tak nie jest. To znaczy może i jest, bo – umówmy się – Sara nie musi walczyć o pieniądze na chleb. Zdziwiliśmy się, bo nie jest to straszne.

Bardzo szanujemy, że w procesie twórczym tego singla Sara była kimś więcej niż tylko znaną buzią, a także współtworzyła słowa. Musimy też pochwalić warstwę dźwiękową, która naprawdę jest na wysokim poziomie i brzmi “na bogato”. Słychać, że w tę produkcję została zainwestowana duża kasa.

Najważniejsze: głos. Sara, spokojnie, nie ma obciachu. Nie ma tu stu oktaw i Whitney Houston śpiewać nie radzimy, ale serio, jak porównamy sobie z wyciem połowy polskich wokalistek, to naprawdę MANNEI nie ma się czego wstydzić. Oby tylko nie wpadła na pomysł bycia diwą i artystką przez wielkie A.