reklama

Odezwała się Lady Gaga. Hubert Kołodziejski projektuje jej biżuterię [TYLKO U NAS]

reklama

Hubert Kołodziejski (Instagram / Facebook) mieszka w województwie lubelskim i projektuje sobie biżuterię. Snopki siana, cisza, spokój. Pewnego dnia otwiera Instagram, a tam wiadomość od współpracowników Lady Gagi. I propozycja zaprojektowania jej biżuterii. To nie pierwsza wielka gwiazda, dla której będzie pracował. Jak to się wydarzyło? I czy w związku z tym zamierza być kolejnym modnym projektantem influencerem bujającym się w warszawskiej śmietance? Między innymi o tym chłopak opowiedział w wywiadzie z Vogule Poland. To właśnie my, jako pierwsi, mamy też przyjemność zaprezentować jego nową kolekcję PUNK PEARL.

Patryk Chilewicz: Ponoć odezwali się do ciebie ludzie od Lady Gagi. Ale jak to? Kto, kiedy, jak? 

Hubert Kołodziejski: To prawda! Instagram to cudowne narzędzie, które pozwala na takie ekscesy. To fascynujące, że można tam zaleźć ciekawych ludzi i się do nich odezwać. Rozmawiać tu i teraz. I podobnie było w tym przypadku. Zostałem wyłowiony z czeluści internetu. Poprosili o kontakt prywatny i jesteśmy na etapie rozmów o przyszłych projektach.

reklama

Lady Gaga to wielkie nazwisko, ale ja od dłuższego czasu dekoruję uszy i nie tylko również naszych polskich artystów. Za mój największy osobisty sukces uważam to że moje kolczyki ma w szafie Marina Abramović!

Jak myślisz, co jest wyjątkowego w twojej biżuterii?

Przede wszystkim ja od początku wiem, że ona jest wyjątkowa. Ta pewność pozwala mi być nieco bezczelnym. Nie obserwuje pracy innych. To co robię zawsze wychodzi ze mnie. Myślę, że mam intuicję. Jeżeli mam wymienić podstawową rzecz, która sprawia, że te błyskotki są wyjątkowe i skupiają na sobie spojrzenia, to bez wątpienia jest nią kontrast pomiędzy ostrą formą, erotyczną i drapieżną – inspirowaną subkulturami a delikatnością i dziewiczością pereł. Nawet najprostsze kolczyki w kolekcji mają formę piercingu, który zwykle zdobi nos lub sutki i inne miejsca. A to, że wszystkie elementy kolekcji są wykonywane ręcznie, to już wartość sama w sobie!

Żyjesz sobie z daleka od warszawskich rautów i czerwonych dywanów. Masz ambicje, by niczym Dawid Woliński błyszczeć plastikową buzią i przyjaźnić się z serialowymi celebrytkami? 

Tak i nie. Jestem pełen skrajności. Ale moim głównym założeniem jest to, by moja “sztuka” przemawiała za mnie. Chce być znany z tworzenia ekstra rzeczy. Lubię naturalność, ale ekscytuje mnie też różnorodność i dziwactwa. Czuje się dobrze w każdym miejscu. To, że pochodzę z małej miejscowości, od zawsze traktuję jako prawdziwy luksus naszych czasów. No pomyślmy. Wielka przestrzeń. Masa zieleni i świeży tlen. Za takie rzeczy ludzie w XXI wieku potrafią zapłacić kupę kasy. Nie mam kompleksów.

Czy w dobie fast fashion, sieciówek i internetowych gigantów z takiego biznesu można wyżyć? 

Tak! Wbrew pozorom jest masa ludzi ceniących sobie jakość i oryginalność. Moja biżuteria jest wykonana tylko i wyłącznie ludzką ręką. Widać i czuć. Jakość i indywidualność to coraz silniejsze wartości. 

A może ludzie od Lady Gagi wcale się do ciebie nie odezwali, tylko to twój pomysł na medialne zaistnienie? 

Jeszcze zobaczycie. Trzymajcie mocno peruki!

Nowa kolekcja, która swoją premierę ma właśnie na Vogule Poland, jest reklamowana przez modeli, nie modelki. Fajnie, ale dlaczego? Nie boisz się, że odejście od klasycznych kampanii “ładna dziewczęca buzia z biżuterią obok” zabierasz sobie w konserwatywnej Polsce część klienteli? 

Nie boję się niczego. Strach to kłamca. Nie jestem zainteresowany tym co robią wszyscy – jakimś tam głównym nurtem. Poza tym są tam też dziewczyny. To nie jest tak że pomyślałem sobie “O! Wezmę do zdjęć chłopców, bo to będzie coś nowego”. Nie. To wcale nie jest nowy pomysł. Ja po prostu od początku nie określam swojego odbiorcy. Dla mnie podziały nie istnieją. Każda istota, która utożsamia się z moimi pracami i chce je wpleść w swoją codzienność, jest pożądana przeze mnie. Fakt! Wielką część moich klientów stanowią faceci. Jeszcze większą po prostu piękni wewnętrznie i utalentowani ludzie. Ten kawałek srebra z perłą bez człowieka, który go zakłada, byłby niczym. To my nadajemy sens rzeczom. Niezależnie od tego kim i skąd jesteśmy. Podoba mi się, że ten sam model kolczyka na każdym wygląda inaczej.  Kampanię stworzyliśmy z ekipą bardzo młodych i bardzo zdolnych, ludzi. Fotografka, Martyna Chi Wróbel, Antek Jankowski i Oliwia Jancerowicz – nie są jeszcze dobrze znani w branży. Mieliśmy białą kartkę i nieograniczone głową możliwości. Mam kontrolę nad każdym etapem mojej pracy, więc każde zdjęcie zostało też dotknięte moją dłonią.

Co ci modele mają takie długie, białe noski? Kłamali, że nie będą brali narkotyków? 

Lubię kłamać. Myślę, że kłamstwo dobrze skonstruowane może być pożyteczne i wyzwalające. To, co pokazuję w kampanii jest pewnego rodzaju kłamstwem, ale wydarzyło się naprawdę. Widziałem to na własne oczy. A modele mają na nosie biżuterię z porcelany. Wszyscy będą taką nosić w 2120 roku. To wspomnienie po nosorożcach, które wytępiliśmy. Smutna wizja, dlatego weźmy się w garść i ocalmy to, co jesteśmy w stanie ocalić.

To na koniec banał: gdzie widzisz siebie za 10 lat? 

Przede wszystkim w spokojnym miejscu, gdzie będę miał masę inspiracji. Moje życie napędza pasja. To bardzo mocne paliwo. Mam nadzieję, że za te 10 lat odnajdę nowe źródła wydobycia. 

zdjęcia : Martyna Chi Wróbel
kolaże: Hubert Kołodziejski
produkcja: Antoni Jankowski i Oliwia Jancerowicz
make up & hair : Charles Makeup
models: Dominik Aleksy, Jeremi Czyż, Julia Czaplicka, Aleksandra Szajnecka, Zofia Nalepa, Michał Pańczyk

Patryk Chilewicz
Patryk Chilewiczhttp://www.patrykchilewicz.com
Twórca i redaktor naczelny Vogule Poland. Dziennikarz, aktywista, osoba.

Nasze najnowsze wideo

Zobacz też