fbpx

tylko jedna reklama


Nie, to nie nauczycielki są ofiarami „Szkoły z TVP”. Dzieci nimi są

Nie, to nie nauczycielki są ofiarami „Szkoły z TVP”. Dzieci nimi są

Z pewnym rozbawieniem obserwuję pierwszą poważną wirtualną dyskusję od czasu pojawienia się koronawirusa. To rozbawienie pełne goryczy, bo trudno bez niej traktować polski system edukacji. Ale ciężko nie odnieść wrażenia, że większość osób, które wypowiadają się na temat programu Szkoła z TVP albo zapomniała, jak wygląda szkoła, albo ma w sobie niebezpieczną manierę, która każe robić ofiary ze wszystkich osób – bez znaczenia, czy są one krytykowane słusznie, czy nie.

Szkoła z TVP w zamyśle miała być dodatkowym narzędziem edukacyjnym w czasach domowej izolacji. Wyszła, jak to zwykle w TVP: uwsteczniająca, prymitywna żenada przyprawiająca o dreszcze. Z jednej strony dostajemy nauczycielki, które zostały wrzucone na głęboką wodę i widać, że nie mają obycia z kamerą. Z drugiej strony dostajemy fatalnie wyprodukowane audycje, które pozbawione są wszystkiego, co przykuwa uwagę dzieci: elementu zabawy, charyzmatycznej osoby prowadzącej, nowoczesnej i atrakcyjnej oprawy czy w końcu tematów, które naprawdę interesują dzieciaki. Bardzo źle odgrywana rola tukana, który uważa się za papugę, przy dobrym przygotowaniu mogła być ciekawą lekcją o tożsamości, ale ostatecznie okazała się żenującym cringem, który nie służył niczemu i zaistniał tylko na skojarzeniu: dzieci = pacynka = kobieta nie umiejąca odgrywać postaci, ale w sumie co za różnica, bo to dzieci i nie powinny mieć wymagań.

https://www.instagram.com/p/B-g5XzJJOod/

Szkoła z TVP znalazła liczne grono obrońców. Co ciekawe, nie są to prawicowe portale utrzymywane z reklam państwowych spółek, a osoby i strony kojarzące się raczej z liberalnymi wartościami. W tej grupie są Ewa Wanat, Kaja Puto czy Justyna Drath na łamach OKO.press. Z ich wypowiedzi dowiadujemy się o niezwykłej fali hejtu, jaka wylała się na boga ducha winne panie w telewizji. Wydźwięk tych tekstów jest taki, że właściwie to są one ofiarami i prowadzona jest na nie nagonka, ludzie się wyżywają i niszczą je.

Sporo czasu spędzam w sieci, ale nie zauważyłem fali hejtu większej może nawet niż ta, której doświadczyli po ubiegłorocznym strajku (to akurat cytat z komentarza Przemysława Sadury w Krytyce Politycznej). Być może mam inny internet, być może gdzieś ten hejt się czai i jeśli tak, to bezsprzecznie nie ma na niego mojej zgody.

Mam tylko nadzieję, że wyżej wspomniane publicystki i publicysta nie mylą hejtu z krytyką, czasami nawet ostrą. A krytykować je mamy prawo, tak jak każdą osobę występującą publicznie. Tak samo moje wypowiedzi, gesty czy słowa są wystawione na krytykę i często są krytykowane. Godzę się na to i ciężko, żebym miał o to do kogoś pretensje.

Od programu edukacyjnego, jakim miała być Szkoła z TVP, mamy prawo wymagać więcej niż od Koła Fortuny z Norbim. Mamy prawo wymagać przede wszystkim merytorycznego podejścia. Tymczasem w niemal każdym odcinku roi się tam od błędów: średnica pomylona z obwodem czy lerning zamiast learning są tego najlepszymi, pierwszymi z brzegu przykładami. Oczywiście, zgadzam się, że produkcja programu i wsparcie merytoryczne (o ile było) wykazały się skrajnym brakiem profesjonalizmu, ale takim samym wykazały się same nauczycielki popełniające takie błędy. Ja nie jestem orłem ani z brył, ani z angielskiego, nie uczę też na co dzień, podobnie jak większość komentujących, a te babole wyłapałem w mig. Te babole na jakiejkolwiek klasówce skutkowałyby obniżoną oceną, więc zrozumiałe, że gdy nauczyciele uczą błędnie, ludzie to wyśmiewają lub są na to wkurzeni.

Nie przemawia do mnie tłumaczenie, w ramach którego niektórzy próbują zrobić z osób występujących w programie ofiary. To prawda, ci ludzie nie są przygotowani do prowadzenia takich audycji, ale równocześnie popełniają fatalne błędy, których nie da się obronić. I to są ich błędy. No chyba, że ktoś stara się wmówić, że są pozbawionymi wolnej woli ludźmi, którzy zostali siłą zmuszeni przez Jacka Kurskiego do mówienia głupot i ośmieszania systemu edukacji. Jeśli tak, to wypadałoby podjąć jakieś kroki celem uwolnienia ich. Numer alarmowy to 112.

Chyba jednak nie było tak źle, bo Mamadu.pl przeprowadziło wywiad z nauczycielką, która zrezygnowała z udziału w projekcie.

anonimowa nauczycielka w rozmowie z Mamadu.pl

Po obejrzeniu programu odmówiłam. Nie sądziłam wcześniej, że to będzie aż tak tragiczne.

Czyli dało się odmówić!

Ta sama nauczycielka utrzymuje, że osoby biorące udział w programie zapewne nie miały złych intencji i ja również w to głęboko wierzę. Wierzę też, że pani, która pomyliła obwód ze średnicą, naprawdę rozróżnia te dwa pojęcia. Ot, zestresowała się, pomyliła, walnęła głupotę. Tysiąc razy zrobiłem to także ja. Z moich baboli ludzie się śmieją, z jej także.

Nie możemy pozbawiać osób występujących tam wolnej woli i siłą wrzucać je w rolę ofiar. Zrobiły głupie błędy, pewnie po części wynikające ze stresu i chaosu, w jakim powstał ten projekt i zapewne nie zdawały sobie sprawy, że będzie tak żenująco zrealizowany przez TVP, ale mimo wszystkie to one popełniły te błędy!

Czy jeśli by zaproponowano mi prowadzenie tramwaju, czego robić nie umiem, to po pierwszej stłuczce winiono by mnie czy osobę, która mi to zaproponowała? Zapewne mnie i nie byłoby to niesprawiedliwe, choć zawiniłbym nie tylko ja, lecz także nieodpowiedzialna osoba, która by mi zaproponowała podjęcie takiej fuchy bez szkolenia.

Przestańmy więc na siłę robić z nauczycielek ze Szkoły z TVP bezwolnych i nierozgarniętych osób. Są dorosłe, odpowiadają za siebie (i za dzieciaki w szkole!), więc mamy prawo wymagać, że osoby idące w konkretnym celu do programu edukacyjnego, będą w stanie udźwignąć jego ciężar. A jeśli nie będą, to że – jak nauczycielka rozmawiająca z Mamadu – odpowiedzialnie zrezygnują z udziału w programie.

https://www.instagram.com/p/B-eWl2UJIGX/

Na samym końcu tego całego zamieszania są bowiem dzieciaki, które zapewne nie uczestniczą w tej dyskusji, bo mają ciekawsze zajęcia (i ja to rozumiem!), ale to one są ogłupiane i to one są ofiarami. Zarówno durnego programu TVP, jak i durnego systemu edukacji, który od lat (i to nie tylko lat rządów PiS-u) jest traktowany jak zgniłe jajo, którym nikt nie chce się zająć. Ostatecznie więc zajmuje się Kościół i inni fanatycy, którzy mniej lub bardziej skutecznie uprawiają propagandę, przesiąkając kolejne pokolenie pogardą dla bliźnich, niechęcią do świata i tępiąc krytyczne myślenie. Sednem problemu jest, by nie wychować generacji, która będzie produkować z przyjemnością idiotyzmy typu Szkoła z TVP. Tym się zajmijcie, drodzy publicyści.