Dla mnie być queer oznacza być mniejszym z wyboru. Jeśli chcemy być nieokreśleni w czasach, gdy wszystko ma swój podpis i etykietkę, chcemy tym samym być w mniejszości. To my sami przyznajemy sobie nazwę queer, tym samym wyrażając ją sobą. Bycie w mniejszości jest trudne, wiele i wielu z nas o tym wie. Jesteśmy w niej często — w trakcie dyskusji, na demonstracji, w mediach.

Być mniejszością nie oznacza wcale bycia częścią mniejszej liczby. Oznacza to być czymś nieuchwytnym, czymś, co przybiera różne postaci. Czymś, w co ciężko uderzyć albo uwierzyć. Mniejszości mają swoje techniki radzenia sobie ze swoją sytuacją i z wynikającymi z niej opresjami. Właśnie dlatego są niebezpieczne. Jednak gdy przestają być mniejszościami, stają się częścią sił, które dotychczas były im przeciwne. Szachują one normami, chcą normalizować innych. Ich słabość polega na tym, że pojęcia i techniki jakich używają, ukrywają ludzką różnorodność. Niestety teraz, gdy tak ciężko być sobą, gdy na tak wielu polach musimy być produktywni i produktywne, aby stawać się codziennie częścią społeczeństwa, wielu i wiele z nas dryfuje ku takim formom ekspresji. Formom, które zakazują, dzielą, przejawiają aspiracje by rządzić i scalać nas w jeden twór.

Dlatego też cieszę się, że mam możliwość stać się częścią tego portalu. Publikacje, które się tu ukazują, jako całość wymykają się prostym schematom. Moja działalność tutaj jeszcze bardziej — mam nadzieję — napędzi ten proces. Nie będę w tym sam, jest nas trójka. Oby dzięki temu z czasem było nas coraz więcej, czy to na ulicach, czy w dyskursie.

Niedawno, kilka dni temu, założyliśmy wspólnie grupę Queer Solidarnie. Ma ona na celu ukazać naszą aktywność w środowiskach, w których do tej pory była nieznana, niewidoczna, lub które ją blokowały czy atakowały. Zasiejemy trochę fermentu w często zastanych praktykach protestu. Zaczniemy bardzo pozytywnym akcentem: 4 września w Warszawie wesprzemy demonstrację Związku Nauczycielstwa Polskiego w sprawie reformy edukacji. Sam mam do niej ambiwalentny stosunek, ponieważ jestem przeciwny instytucji gimnazjów. Zawsze jednak wspieram ludzi, którzy w brutalny sposób są zwalniani z pracy, tak jak teraz nauczycielki i nauczyciele. Ruch queer powinien solidaryzować się i współdziałać z innymi grupami mniejszościowymi. Nie możemy popełniać błędów pozostałych ruchów emancypacyjnych, które zazwyczaj przybierały formę wyższościową, kiedy tylko urastały w zauważalną i znaczącą siłę. Przykładem tym jest dla nas druga fala feminizmu, która pominęła kwestie ekonomiczne, kulturowe i etniczne. Kolejnym, bardziej bliskim nam przykładem, jest ruch LGBT+, w którym akcent kładziony jest głównie na tę drugą literę.

Także dlatego zamierzamy być obecni i obecne również na proteście “Mieszkanie plus Eksmisja”, który wraz z grupami lokatorskimi i związkami zawodowymi współorganizujemy siedemnastego września. Spotkamy się z nimi pod Pałacem Kultury. Przybędziemy tam z tęczowymi flagami i takimi też akcentami. Mamy nadzieję, że nie tylko my tak zrobimy.

Znamienne jest to, że we wspomnianym środowisku tęczowe flagi są mile widziane, chociaż przykładowo na KOD-owskich protestach w stolicy mnie i moich znajomych spotkało co innego. Tam mówiono nam, że nie jesteśmy mile widziani, a flaga ruchu wykluczonych stała się w ich oczach niechcianym „logo” jakiejś „organizacji”. Teraz, stając z innymi mniejszościami zepchniętymi na tę pozycje przez mainstream, działaczkami i działaczami, lokatorami i lokatorkami, pracowniczkami i pracownikami, poczujemy się tak, jakbyśmy byli wśród równych sobie. W tym też tkwi nasza moc. Moc kształtowania świata wokół nas. Nie możemy udawać, że nie jesteśmy w mniejszości. Skończy się to tragiczną i bolesną farsą.


Autorem grafik jest Marcin Mateuszewski
Redagowała Natalia Rojek