To jest prawda, to jest fakt. Miley Cyrus wraca muzycznie w featuringu utworu Marka Ronsona Nothing Breaks Like a Heart. Choć teoretycznie jest tam tylko “feat.”, w teledysku gra główną rolę. I to nie rolę piosenkareczki śpiewającej w rytm przyjemnych dźwięków Ronsona, a jawi się jako Jezus Chrystus (ostatnia scena ukrzyżowania). Jest wielbiona, ludzie sobie ją tatuują i ogólnie niezły szał.

Wpada w ucho? Nam tak. Swoją drogą wycięła niezły numer Arianie Grandzie, która tego samego dnia ma wydać wyczekiwane wideo do thank u, next. Liczymy na konflikt i wyrywanie sobie doczepów.