tylko jedna reklama


Günther
nie na serio

Günther, czyli mokre marzenie lat dwutysięcznych

Podaj dalej:

Artykuł ukazuje się w ramach naszego cyklu Ale to już było, w którym przypominamy najważniejsze i najciekawsze momenty oraz osoby show-biznesu i popkultury.

Nagle, zupełnie niespodziewanie, w 2004 roku objawiła się piosenka Ding Dong Song, którą wykonywał jakiś podejrzany typ z wąsikiem i fryzurą rodem wyjętą z lat osiemdziesiątych. To był Günther, który (wedle jego zapewnień) rozpala kobiece serca i parkiety do czerwoności.

Günther pochodzi ze Szwecji i cóż, że ze Szwecji, skoro sceniczne imię przybrał niemiecki, a jego ikoniczna fryzura jest określana w Polsce na czeskiego piłkarza?

To artysta w swoich dziełach traktujący o sprawach najważniejszych: letniej miłości, stringach, sławie i oczywiście seksie. Choć jego wygląd wydaje się wskazywać na charakter macho, Günther wielokrotnie zapewniał, że szacunek do drugiego człowieka, także w sferze seksualnej, jest dla niego podstawą. Mottem piosenkarza jest bowiem uknute przez niego hasło Champagne, Glamour, Sex and Respect!

Do największych hitów Günthera należą z pewnością debiutanckie Ding Dong Song, lecz także Tutti Frutti Summerlove, Teeny Weeny String Bikini czy Touch Me, które było duetem z nie mniej legendarną ikoną muzyki erotyczno-tanecznej, boską Samathą Fox.

Wydaje się, że najlepsze lata Günther ma już za sobą, ale my mamy cichą nadzieję, że na bazie któregoś z kolei sentymentalnego powrotu stylistycznego do lat minionych, jego gwiazda na nowo zaświeci pełnym blaskiem. Szczerze i jemu, i sobie, i Wam tego życzymy.

Pamiętajcie, że Günthera możecie usłyszeć na naszych imprezach (głównie latem), a artysta jest też gwiazdą nowego odcinka Prasówki!


Podaj dalej:

You Might Also Like