fbpx

tylko jedna reklama


Gdybym nie otrzymał pomocy, to bym nie żył

Gdybym nie otrzymał pomocy, to bym nie żył

Dzień zaczynam od śniadania. Po śniadaniu czas na deser. Obecnie to 4000 j.m. witaminy D (bo słońca brak), 400 mg magnezu z dodatkami dla przyswajalności (bo kawa) i główna gwiazda każdego dnia: duloksetyna 90 mg.

Ta gwiazda zmienia się co jakiś czas, bo publiczność w postaci mojego organizmu jest wybredna i nudzi się długo powtarzającym się repertuarem. Chore dzieciństwo, wyniszczający okres dojrzewania i samozatracenie ubiegłej dekady spowodowały, że poprzeczka wrażeń postawiona jest naprawdę wysoko. Zwłaszcza, że ta publiczność zna naprawdę różne substancje, więc byle magnezik nie robi na niej wrażenia.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem słowo depresja. Wydaje mi się jednak, że zrozumiałem je dużo wcześniej. I to nie wtedy, kiedy padła diagnoza, a więc gdy miałem 17 lat. Podświadomie już wcześniej wiedziałem, że zawsze było coś nie tak. Od czasów wczesno nastoletnich czułem już, że nie pasuję do układanki, której wzór pokazywano mi w domu czy szkole. Inni też to wiedzieli i reagowali tak, jak byli nauczeni: wyszydzaniem, popychaniem, gnojeniem, pluciem. Reagowałem, ale szkoła rozkładała ręce. Zabawne, bo ta sama szkoła chwali się teraz, że wyrósł jej taki zdolny, znany absolwent.

A mógł nie wyrosnąć, bo kilka razy było o krok od mojego pożegnania się ze światem. Pamiętam do dziś smak jakieś mikstury z węglem, którą kazano mi pić, gdy połknąłem zdecydowanie nie zalecaną ilość tabletek. Pamiętam też krew płynącą strumieniem po łóżku i tę myśl, że wszystko idzie zgodnie z planem, ale mama będzie miała dużo sprzątania.

Ale żyję. Czy to fajnie? Różnie i już kilka lat temu zaparłem się, że nie będę udawał, że jest ekstra. Nie jest. Bywa sympatycznie i miło, ale bywa też strasznie, męcząco i ponuro. Dziś już jednak, po latach terapii i odkrywania tego, co się dzieje w mojej głowie, wiem, że atak paniki w końcu minie, a rozpamiętywanie swoich błędów nie służy niczemu poza pielęgnowaniem cierpienia, w którym – nie będę ukrywał – mam duże osiągnięcia.

Dziś już nieco inaczej podchodzę do tematu chorób psychicznych. Wypracowałem dystans, który z jednej strony pozwala mi opowiadać historie z mojego życia, a z drugiej traktować z dystansem wiele kwestii związanych ze zdrowiem psychicznym. Rozumiem przy tym tych, którzy takiego dystansu jeszcze nie mają. Życzę, by to wypracowali, bo śmianie się z własnych cech – jak robię to ja – jest o wiele zabawniejsze od śmiania się z cech innych. A przy okazji pozwala zauważyć, że choroba nie czyni z nas wyjątkowych, a osób chorych jest całe mnóstwo.

Całe mnóstwo jest szacowane na 350 milionów. Szacuje się, że do 2050 roku choroby i zaburzenia psychiczne znajdą się na podium największych wyzwań zdrowotnych światowej populacji.

Tymczasem w Polsce czołowa gwiazda stacji telewizyjnej uchodzącej za światłą i liberalną kpi z osób cierpiących na ataki paniki. Nie spotykają go za to żadne konsekwencje.

Średnio 17 osób dziennie dzwoni na młodzieżowy telefon zaufania. Średnio dwie osoby w każdej klasie są już po próbie samobójczej. Trudno sobie wyobrazić, ile to osób? Według Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę około 250 tysięcy dzieciaków. Ćwierć miliona.

Najwyższa Izba Kontroli, po analizie lat 2014-2016, w lipcu 2017 roku alarmowała, że pomoc psychologiczno-pedagogiczna w szkołach jest niewystarczająca. Przykład? Statystycznie na jednego psychologa w technikum przypada 6114 uczniów i uczennic. Czy sytuacja uległa od tego czasu poprawie? Wydaje mi się, że chyba znacie odpowiedź na to pytanie.

Piszecie do mnie prywatnie lub do Vogule Poland wiadomości. Prosicie o radę, szukacie pomocy. Dziękujemy Wam za zaufanie, ale z szacunku do Was nie udzielamy porad. Nie mamy takich kwalifikacji, więc to, co możemy robić, to kierować Was w odpowiednie miejsca wsparcia oraz wyrażać szacunek i współczucie.

W świecie pełnym chamstwa i obłudy, nie możecie zapominać o tym, że jesteście ważni, Wasz głos jest istotny, a Wasze życie ma znaczenie.

Wspierajcie się nawzajem, mówcie o swoich emocjach i słuchajcie innych. Możemy być wszyscy dla siebie wsparciem. Samopomoc jest czymś szlachetnym, ale też rozwijającym. Oczywiście są sytuacje, gdy o pomoc trzeba poprosić. I nie ma w tym nic złego. Ja wielokrotnie o taką pomoc prosiłem i wiem, że gdybym tego nie robił, to by mnie tu dzisiaj nie było. Nie ma w tym nic wstydliwego.

Gdzie możesz szukać pomocy: