Styczeń to bardzo podchwytliwy miesiąc

188
views

 

Najdłuższy kac, jaki można mieć, bo trwa pełne 31 dni. Dlaczego? Ano dlatego, że pewnie większość z nas ma ogromne wyrzuty sumienia związane zapewne z niemożliwością zrealizowania postanowień noworocznych lub ich zupełnym brakiem. W zasadzie ciężko określić co jest gorsze. Ja na przykład postanowiłem sobie, że będę żreć mniej syfiastego żarcia jak kebab czy pizza. I co? Oczywiście wszedłem kurwa w 2016 rok z pizzą hawajską zalaną sosem czosnkowym.

Żeby było zabawniej, postanowiłem sobie również być bardziej konsekwentny. Zgaga po pizzy była mordercza, ale odniosłem wrażenie, że była pewnego rodzaju ojcowskim palcem srogo grożącym. Zatem pozostaje mi się tylko głodzić.

Ale styczeń zaczął się równie odrażająco, bo mroźnie. W północnej części Polski A, w której przyszło mi żyć, temperatura wynosi jakieś minus wpierdol. Oczywiście nie dorównuje ona Suwałkom, w których podobno zamarzło powietrze i cały region przypomina wielkie igloo, ale jako ciepluch mam pełne prawo do marudzenia. Dzięki Szatanowi nie ma do tego wszystkiego śniegu. Śnieg budzi we mnie największą odrazę. Ludzie często się cieszą, tarzają w śniegu, wyprowadzają psy i dzieci, by te pobiegały za kijkami. Mnie śnieg kojarzy się najgorzej, bo skrzypi jak chłodna piwnica oraz dlatego, że pod nim kryją się najokropniejsze tajemnice, np. psie gówno sprzed kilku tygodni, zahibernowane, oczekujące na kontakt albo niewypały z Sylwestra czekające na pluton saperów. Nie, śnieg definitywnie nie ma żadnej wartości. Jedyną, jakiej już na siłę można się doszukać, to beka z ludzi. Tak jak w tym słynnym kawale o poznaniakach: „Jak prezydent Poznania zachęcił mieszkańców do odśnieżania miasta? Powiedział, że zgubił gdzieś 2 zł.”

A zatem styczeń jest paskudnym miesiącem, całkowicie bezwartościowym. Dziękujmy tylko za to, że nie dojebało zamieci śnieżnej i nie wyglądamy jak George Michael w teledysku Last Christmas w kożuchu przed pastwiskiem albo jak ciężarówka w Nas nie dogonjat. Ale, żeby nie kończyć tak pesymistycznie powiem, że niskie temperatury wpływają pozytywnie na smak wódki, a papierosy nie mają kalorii. Z kolei futro + emu = wschodnia diwa. Cudze chwalą, swego nie znają.

Autor: Piotr Kalwaryjski

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ