Faszyn is my paszyn, czyli czy naprawdę interesujesz się modą czy jesteś tylko marnym neofitą

209
views
Freddycat1 at flickr.com
  1. Znasz nazwiska więcej niż 5 projektantów i wiesz że Dolce & Gabbana to w rzeczywistości NAPRAWDĘ dwóch facetów – jeden nazywa się Dolce, a drugi Gabbana. I wcale cię ten fakt nie śmieszy.
  2. Znasz i śledzisz popularne blogi modowe i wcale nie uważasz, że założenie na siebie płaszcza z włosów lalek Barbie czy toczka z woalką i piórami o 14:00 jest absurdalne. Ba, uważasz wręcz że to super, oryginalne, niesamowite i bardzo, ale to bardzo IN.
  3. Masz dwoisty stosunek do kolekcji znanych projektantów dla H&M. Z jednej strony wrzucasz na swojego walla info co i kiedy się pojawi, a z twego posta wręcz kapie słabo ukrywane podniecenie, a z drugiej – ostentacyjnie gardzisz tymi wszystkimi dziewczynami, które w dniu premiery kolekcji szturmują sklepy od 6 rano. I równie ostentacyjnie sam nic nie kupujesz. Nosisz tylko wtedy, kiedy dostałeś za darmo od koleżanki stylistki.
  4. Znasz stylistki i stylistów. W ekstremalnych przypadkach sam jesteś stylistą, w związku z tym zawsze chodzisz po mieście z niebieską torbą z Ikei i nikt dokładnie nie wie kogo, kiedy, ani na jakie okazje ubierasz, za to każdy wie, że odwiedzasz showroomy, bo regularnie się w nich czekujesz.
  5. Stawiasz na jakość i oryginalność. Nie kupujesz t-shirtów w New Looku, bo przecież zaraz się rozejdą. Nie kupujesz sukienek w Zarze, bo przecież to marne kopie kolekcji ze światowych wybiegów. Wspierasz młodych polskich projektantów, bo widzisz sens i różnicę: przecież każdy wie, że biały t-shirt z napisem z H&Mu to NAPRAWDĘ nie to samo co biały t-shirt z napisem od Local Heroes.
  6. Wiesz, że jakość i oryginalność nie mają ceny. Bo naprawdę warto, przecież te pieniądze zwrócą nam się wielokrotnie w spojrzeniach zazdrośników, których płaszcze z poliestru nie układają się na figurze tak jak nasza wielbłądzia wełna. Szczególnie że czasami te ciuchy naprawdę nie mają ceny – patrz punkt 4.
  7. Lubisz odważne połączenia. W modzie nie ma miejsca na nudę, a założenie czarnych kozaków do czarnych rurek i czarnego swetra jest śmiertelnie nudne! Nieważne, że jest 8 rano w poniedziałek, a ty na kacu jedziesz właśnie do pracy – szarzyzna jest passe, czas na kozaki ze sprzączką wielkości twojej głowy, legginsy w galaktykę i sweterek po babci. Najlepiej naraz. Prawdziwi fani mody poznają się na twoim stylu, a opinia reszty cię przecież kompletnie nie musi obchodzić.
  8. Starasz się rozszerzać swoje modowe horyzonty i przebywać w towarzystwie ludzi, którzy mają podobne zainteresowania – w końcu możecie się wzajemnie inspirować, przesyłać sobie ciekawe pomysły na stylizacje czy komentować nowe pomysły z wybiegów. Nie będziesz przecież brać pod uwagę opinii ludzi, dla których szczytem modowego wyrafinowania są dżinsy, szary t-shirt i motocyklowa kurtka, prawda? Nikt jeszcze na 100% nie udowodnił, że przeciętność nie jest zaraźliwa, lepiej dmuchać na zimne.
  9. Cenisz piękno i wiesz, że otaczanie się pięknymi ludźmi ubogaca duchowo i zwiększa wrażliwość. A piękny, jak wiadomo, może być każdy. Wystarczy nie jeść w ciągu czterech godzin po przebudzeniu, po 18, we wtorki, czwartki i soboty, poza domem, w porcjach większych niż 150g naraz, potraw zawierających węglowodany i tłuszcze, przed treningiem, po treningu, ani zamiast treningu. Nie wolno też pić coca-coli z cukrem, bo tuczy, a grube jest brzydkie.
  10. Znasz takie słowa jak: kopertówka, outfit, pagony, futurystyczna asymetria, czy – z angielska – beanie. Wiesz czym się różnią kryształy Swarovskiego od cekinów i umiesz rozpoznać 10 najbardziej kultowych modeli torebek z mniej więcej 30 metrów. Wiesz przy tym, kto z rodzimych celebrytów nosi wulgarne podróby – wystarczy się orientować, który model torby Prady wyszedł w kolorze bakłażana, a który nie. A jeśli jesteś kobietą, masz naprawdę, ale to naprawdę niesamowicie fantazyjne paznokcie. Bo tak w ogóle, nie owijając w bawełnę, jesteś po prostu zajebisty. Ludzie mody tak już przecież mają.

Obserwacje: Lady Stardust

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ