Dzień z Piotrem Kaszubskim część I

116
views

Zaczął się tak samo, jak mój każdy inny pracujący dzień. Wybiegłam jak zawsze zbyt późno do pracy i, jak zawsze, spóźniłam się na bezpośredni autobus, w który mogłabym wsadzić dupę i który zawiózłby mnie pod same drzwi pracy. Anyway, poczekałam na inny. Wsiadłam. Rozglądam się za wolnym miejscem, oczywiście go nie ma. Starsze panie trzymają swoje wózeczki, chłopcy słuchają głośno hip hopu w słuchawkach Sanyo, kobiety w średnim wieku mają zęby pobrudzone pomarańczowymi szminkami. I nagle widzę postać. Robi ukradkiem zdjęcie swoim smartfonem, widzę, że to Instagram. Podchodzę bliżej, chłopak podpisuje zdjęcie Wszyscy równi, jadę metrem do kliniki, na odrzutowiec mnie jeszcze nie stać, HIHIHI. Wpadam w konsternację, stukam go palcem w ramię:

– Stary, to autobus z Młynowa do Centrum. – mówię.

tumblr_inline_mlrr449lr91qz4rgp

Patrzy na mnie wielkimi niebieskimi oczami. Wypowiada swoje imię i nazwisko oraz pyta, czy chcę z nim spędzić dzień.

– Opublikujemy zdjęcia na moim fanpejdżu, powiemy, że wygrałaś konkurs, w którym nagrodą jest dzień spędzony ze mną – uśmiecha się, a ja jestem tak przerażona wyrazem jego twarzy, że bez wahania mówię „tak”, obawiając się, że zrobi mi krzywdę, jeśli się nie zgodzę.

Onieśmielona boję się odezwać. To człowiek z telewizji, wywiady w TVP, najwięcej odtworzeń w historii, drożdżówki, panele podłogowe, zmarszczki, botox i Ilona Felicjańska. A ja? Nie zjadłam śniadania nie dlatego, że oszczędzam na realizację wielkich marzeń (mieć piekarnię z ciastkami z leczniczą marihuaną), tylko dlatego, że zepsuło mi się mleko w lodówce. Jedziemy autobusem przez wieczność. Wysiadamy na Wale Gocławskim, nigdy tu nie byłam, ale czuję, że tu dzieją się magiczne rzeczy. Mam rację: mój kompan otacza mnie ojcowsko ramieniem, wyciąga telefon i robi nam zdjęcie. Wciska mi banknot dwustuzłotowy do ręki i mówi:

– Dmuchaj.

O mały włos, a zrozumiałabym to bardzo opacznie. Dopiero po chwili przypomniały mi się memy internetowe z moim nowym przyjacielem, dmuchającym nos w Zygmunta Starego. Posłusznie przytykam banknot do swojego nosa, udaję, że smarkam, z wrażenia robię to naprawdę. On robi zdjęcie, widzę, że wybiera odpowiedni filtr.

– Chcę mieć swój autorski – tłumaczy mi. – Chcę kupić Instagram.

No tak. Ja chcę kupić spodnie w H&M, on chce kupić Instagram. Każdy ma jakieś cele i marzenia. Prowadzi mnie ulicą, nie wiem, gdzie idziemy. Nagle wchodzimy na jakieś blokowisko. Ja pytam, czy jeszcze daleko i tłumaczę, że bardzo chce mi się siku, bo wypiłam w domu dużą kawę. Pokazuje mi Toi Toi’a stojącego nieopodal i daje pięćdziesiąt złotych, dodając: „Przecież zdjęcia ci teraz nie zrobię, na siku szkoda dużych nominałów.”

Głupia nie jestem, wchodzę do Toi Toi’a, a banknot chowam do kieszeni. Przecież mam internet do zapłacenia. Wygrzebałam z torby chusteczki, okazuje się, że zdają egzamin nawet lepiej niż banknoty: nie są takie szorstkie. Zastanawiam się, czy ON o tym wie. Wychodzę, widzę mojego nowego przyjaciela, który ciągle się uśmiecha. Zaczynam się zastanawiać, o co chodzi – od chwili, kiedy zrobił to po raz pierwszy, wyraz jego twarzy się nie zmienia. Przypomina mi Jokera z Batmana. Drżę. On myśli, że drżę z ekscytacji, znów obejmuje mnie ramieniem i mówi:

– Widzisz to? – pokazuje najbrzydszy blok w okolicy – To moja fabryka.

Jestem zaskoczona. Jaka znowu fabryka? Klinika owszem, ale fabryka? Kim on jest i co chce ze mną zrobić? Prowadzi mnie tam, wchodzimy do środka. Na głównej ścianie ogromne zdjęcie drożdżówki z podpisem Nie zjedz swoich marzeń. Czuję wstyd. Nie zjadłam śniadania w domu i bardzo chciałabym kupić sobie teraz bułkę z dżemem.

– Chodź, coś ci pokażę. – mówi, uśmiechając się jeszcze szerzej. Jak to możliwe, że nie rozrywa mu się skóra twarzy?

Prowadzi mnie gdzieś. Mam złe przeczucia…

CIĄG DALSZY NASTĄPI…

Tekst: Katarzyna Kępka

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ