Uznawanie Weroniki Rosati za wzór wszelkich cnót to trochę tak, jak uznawanie niżej podpisanego autora tego tekstu za wybitnego śpiewaka. Nie jestem nim, tak jak Wera nie jest cnotką, ale i jedno i drugie nie jest zakazane, serio. Robienie jednak z siebie świętej i na okładce świątecznego numeru Gali pozowanie z córką niczym Maryja z dzieciątkiem? Ciarki żenady, a to dopiero wstęp.

Weronika Rosati

W wywiadzie, który z Weroniką przeprowadziła sama naczelna tego periodyku, dowiadujemy się, że Rosati zmaga się z trudami samotnego macierzyństwa, a ojciec jej córki Elizabeth (imię dostała z okazji niepokojącej fascynacji mamy Elizabeth Taylor) nie interesuje się dzieckiem i ogólny przekaz jest taki, że ma mocno wyjebane.

Historię ostatnich związków Weroniki Rosati znajdziecie tutaj!

Jej słowa oczywiście świetnie wpisują się w smutną polską rzeczywistość, w której to kobieta często zostaje sama z dzieckiem i musi wiązać koniec z końcem, co bywa trudne, czasami wręcz dramatycznie trudne. Z tym, że w wypadku Weroniki jest to nieco inna rzeczywistość:

  1. Rosatka nie ma problemów finansowych i gdyby chciała, mogłaby nie pracować i poświęcić się dziecku w stu procentach. Chce robić „karierę” (cudzysłów, bo w jej wypadku to naprawdę duże słowo), ma do tego prawo, a producenci seriali idą jej na rękę i dostosowują np. plan zdjęciowy tak, by ta mogła spędzać w pracy czas z córką. Większość samotnych matek o takich luksusach może tylko pomarzyć.
  2. Płakanie w wywiadzie o tym, że ojcem dziecka jest mężczyzna, który ma ośmioro dzieci z czterema partnerami, w tym czworo nieślubnych, poczętych w trakcie małżeństwa w ukryciu (to jej słowa, a więc gra też nutą konserwatywnego oburzenia) jest naprawdę niskie. Czy ona była odurzona, gdy spotykała się ze Śmigielskim? Oszukał ją na temat swojej przeszłości? Nic nam o tym nie wiadomo, więc płakanie w wywiadzie nad czymś, co wcześniej się akceptowało, jest zwyczajnie niskie.
  3. Z naszych źródeł (i licznych komentarzy, o czym dalej) wynika, że Śmigielski może i ma dużo dzieci z dużą ilością kobiet (przypominamy, że to nie jest nielegalne!), ale jest zainteresowany swoimi potomkami, łoży na nie i stara się nie wyrządzać im krzywdy. Wiemy, że to z pewnością nie jest prosta sytuacja i na bank przy takiej ilości dzieciorów nie jest w stanie poświęcać wszystkim tyle czasu, ile wymaga wychowanie, ale z naszych informacji wynika, że nie ucieka przed obowiązkami.
  4. Werka, zdecyduj się – albo chcesz sprzedawać dziecko w magazynach, pozować z nim, zarabiać kasę i lansować się na nim, albo nie chcesz. Sesja zdjęciowa, w której twoje dziecko ma za każdym razem odwróconą twarz i widać tylko blond włosy Elizabeth jest naprawdę creepy. Albo jedno, albo drugie.

Jak widzicie, mam w sobie dużo emocji związanych z tym tematem. Patrząc po ilości publikacji odnośnie wywiadu w prasie kolorowej czy nawet potężnej liczbie komentarzy na Pudelku widać, że ten temat grzeje. Okazuje się, że grzeje także żonę Daniela Olbrychskiego, panią Krystynę Demską-Olbrychską. Nawet tak kulturalna kobieta nie wytrzymała i zdecydowała się na wystosowanie otwartego listu do Weroniki Rosati, by ta ogarnęła się. Werka odpowiedziała jej, do inby włączyły się jeszcze aktorka Nurowska oraz scenarzystka Kalicińska, no i już poszło z górki! Zobaczcie sami:

Przypominam, że to nie pierwszy publiczny głos otwarcie krytykujący zachowanie Weroniki Rosati. Wcześniej swoją dezaprobatę wyraziła Magda Gessler, która również prywatnie zna ojca jej dziecka i również ma na jego temat inne zdanie.

Weronika zrobiła kilka najgorszych rzeczy na świecie: podstawowym błędem jest załatwianie prywatnych spraw w przestrzeni publicznej. To nigdy nie kończy się godnie dla żadnej ze stron. Kolejnymi błędami są cynicznie wykorzystywane tematy, które są nośne w mediach i na których Rosati bezczelnie próbuje budować swoją świętość: samotna matka, okropny ojciec, trudy macierzyństwa, feministyczne przesłanie, a nawet wiara! Tak, nawet Boga Rosati wplątała w swój prywatny konflikt z ojcem dziecka. Bóg jest sprawiedliwy – wyznała w Gali Werka. Jeśli rzeczywiście istnieje, to ten wywiad może ci się odbić czkawką. Tylko dziecka żal.