reklama

15.02 Doda obchodzi urodziny. Z tej okazji artystka postanowiła zaprezentować drugi klip promujący jej nowy album Dorota. Piosenka Nie mam dokąd wracać, do której tekst napisał Arek Kłusowski, to moim zdaniem najmocniejszy moment tego krążka. Teledysk nie zawiódł.

Trudno po wzruszającej balladzie spodziewać się wideo, w który Doda, niczym w XXX, wjedzie czołgiem. Fani fajerwerków będą zawiedzeni, ale być może i oni docenią z jednej strony prostotę, a z drugiej mnogość symboli pojawiających się w klipie.

Po pierwsze, oczywiście, Doda. Bez całej feerii gadżetów, biżuterii i skąpych strojów. Delikatna i bardzo kobieca.

Po drugie, pojawiające się w teledysku zwierzęta: jelonki symbolizujące niewinność, sowa mądrość, a wilk dziką piękność. Czy te symbole wyrażają Dodę? Biorąc pod uwagę słowa piosenki, chyba raczej pragnienie osoby, jaką chciałaby być. Rabczewska-Stępień śpiewa bowiem:

Nie wiem czy jestem sobą
Do rany przyłóż chłodem
Ideał ze mnie żaden
Choć byłam bardzo blisko

Po trzecie: oszczędne kolory. Doda przyzwyczaiła nas do barwnych, ostrych, pełnych barw klipów. Jej przemiana, jak widać, odbywa się też na tym poziome: w Nie mam dokąd wracać widzimy zaledwie kilka barw: biel, czerń, czerwień, odcienie szarości.

Po czwarte: końcowa, symboliczna scena z palącymi się skrzydłami. Tatuaż przedstawiający ten artefakt aniołów jest bez wątpienia znakiem charakterystycznym Dody, która chętnie pokazywała go na swoich łopatkach. W nowym singlu majestatycznie płonie. Można to odczytywać jako zakończenie pewnego etapu w życiu Doroty.

To naprawdę dobrze napisana, skomponowana i zaśpiewana ballada. Proste prawdy, jakie zawiera, współgrają z etapem, w jakim obecnie znajduje się artystka. Żywe instrumenty, a nie elektroniczne bity, pozwalają skupić się na głosie Doroty. A głos, jak charakter, ma jak dzwon. I niech nam bije dalej.

W teledysku pojawia się model Andre Whyte, co jest miłym dla oka plusem. A jeśli ktoś chce wkleić kucającą Dodę w inne zdjęcie, to znajdziecie ją do pobrania tutaj.

reklama