reklama

Daniel Olbrychski młodszej publiczności jest znany przede wszystkim z dwóch spraw: wymachiwania szabelką w muzeum oraz zaskakującej roli w Klanie. Żadna z nich nie wydaje się być powodem do dumy…

A szkoda, bo pan Daniel ma na swoim koncie kilka ról, które zapisały się w historii polskiego kina. Poza oczywistą, przyciężką już dziś, trylogią Hoffmana, warto pamiętać o mniej ikonicznych i banalnych jednocześnie filmach, jak Małżeństwo z rozsądku czy Nieznośna lekkość bytu.

Olbrychski jednak ciężko pracuje nad tym, by zakończyć swoją karierę nie jako legenda kina, a upadła legenda kina. Z jednej strony huczy swoim autorytetem w programach publicystycznych, a z drugiej gra naprawdę w poniżających produkcjach.

Okazuje się, że wynajmowanie mieszkania od Grażynki Lubicz w Klanie nie było końcem jego smutnie złych wyborów. Aktor zagrał w ostatnich latach w filmach DJ i Studnió[email protected]. Właśnie dostał za nie nominacje do Węży, czyli polskiego odpowiednika Złotych Malin.

Nazwisko pana Daniela znalazło się w kategoriach najgorsza rola męska (za DJ) oraz dwukrotnie w występ poniżej talentu (za DJ i Studnió[email protected]).

Tutaj lista wszystkich nominowanych

Nie widzieliśmy tych filmów, ale już po samych trailerach swój stan jesteśmy w stanie opisać jako przedzawałowy z jednoczesną próbą wymiotną oraz wyraźnie wyczuwalnym rakiem mózgu.

Oczywiście łatwo nam się pastwić nad aktorem w zaawansowanym wieku, który najwyraźniej nieco odleciał i stracił też zdolność do wybierania zleceń, za które zwyczajnie wstyd. Ale nie chce nam się śmiać, a raczej czujemy taki wstyd, jak lubiany wujek znów upija się na imieninach cioci i zasypia przy stole.

Daniel, daj sobie spokój z takimi gównianymi robotami. Pij dalej szampana w loży na Wyścigach Konnych na Służewcu i ciesz się życiem. A nie sprawiaj, że żyć się odechciewa, gdy legenda sama burzy swoją historię.

PS. Nie, to nie jest tak, że Olbrychski przymiera głodem i musi brać cokolwiek. Wierzcie, nie przymiera.

reklama