esmeralda godlewska

Dajmy spokój Esmeraldzie Godlewskiej

6 minut czytania

Esmeralda Godlewska kilka dni temu zamieściła serię Stories, w których opowiada o książce, którą rzekomo pisze. Książce o prostytucji wśród elit. Ciężko recenzować pozycję, która się jeszcze nie ukazała, więc nie róbmy tego. Nie widzę też sensu w ekscytowaniu się osobami, które Esmeralda wskazała, a które wedle jej informacji miały prostytuować się za pieniądze. Nie będziemy ich wymieniać i analizować, bo póki co są to insynuacje nie poparte żadnymi dowodami, poza stwierdzeniami samej siostry Godlewskiej, która gdzieś od kogoś coś usłyszała. Tak się nie robi.

Tu jednak nie o tym. Kilka godzin po ostatniej serii Stories na instagramowy profil Esmeraldy zostało dodane nowe zdjęcie. Czarno-białe zdjęcie celebrytki. W opisie czytamy:

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że w dniu 16.04.2021r. zmarła, w wieku 27 lat.
21 Kwietnia Monika obchodziłaby 28 urodziny. Prosimy o uszanowanie naszej prywatności.
Świeć Panie Nad Jej Duszą [*]
Rodzinie zmarłej Moniki składamy serdeczne wyrazy współczucia i modlitewnego wsparcia w dniach żałoby.

Esmeralda Godlewska nekrolog

Jak to bywa w takich przypadkach: jej profil zyskał gigantyczne zasięgi. Rosła liczba followersów, komentarzy, zainteresowania. No i pojawiły się komentarze, m.in. takie:

Nie zakrywamy nazw i zdjęć osób piszących publiczne komentarze na publicznym profilu. Niech wstydzą się osoby, które piszą takie obrzydlistwa. Jest prosty sposób na uniknięcie takiej sytuacji: nie pisanie obrzydliwości.

Poza nimi pojawiło się oczywiście wiele głosów wzywających do szacunku mimo wszystkiego, nawet mimo braku sympatii. I było ich na szczęście sporo.

Magdalena Godlewska, siostra Esmeraldy aka Moniki, w końcu w środku nocy opublikowała na swoim Stories dowód na to, że była u niej wraz z widoczną na screenie policją i że wszystko z nią ok.

Daleko mi do bycia domorosłym psychologiem, który będzie oceniał stan psychiczny Esmeraldy. Was również o to proszę, bo ani to potrzebne, ani przydatne. Mogę mówić tylko o swoich emocjach, a Stories Moniki nie wzbudziło mojego rozbawienia, prędzej zaniepokojenie i poczucie dyskomfortu. Późniejsze pozorowanie własnej śmierci tylko pogłębiło te uczucia. Stąd też nasz wpis na Twitterze.

Bo, niestety, bardzo duża część ludzi zaczęła traktować życie Esmeraldy jako swoisty pato-serial, w którym główna bohaterka zalicza upadek za upadkiem. Wraz z kolejnymi rośnie jej liczba wyświetleń, lajków i followersów. Ludzie są głodni sensacji i myślę, choć jest to tylko moje podejrzenie, że to całkiem naturalne. Warto jednak zdać sobie sprawę z tego, że Esmeralda nie jest aktorką grającą tragikomiczny epizod w telenoweli, a realną, prawdziwą osobą. Osobą, która – jak możemy się domyślać – jest w nie najciekawszym położeniu, skoro dla zainteresowania pozoruje własną śmierć.

Pytanie więc brzmi: czy powinniśmy dawać jej to zainteresowanie? I dalej: czy to jej służy? Czy w ten sposób nie dołączamy się do igrzysk, w których Godlewska walczy sama z sobą, a my bijemy brawo i dopingujemy, by krwi było jak najwięcej?

Nie chcę w nikim wywołać poczucia winy, raczej zwrócić uwagę na przedmiotowe traktowanie celebrytki. Nie pierwszej zresztą, bo czyż nie emocjonowaliśmy się podobnie kolejnymi upadkami Amy Winehouse czy Britney Spears? To oczywiście inny kaliber spraw, ale czy mechanizmy nie są takie same?

Może warto więc dać spokój Esmeraldzie Godlewskiej i przestać dawać się podpuszczać jej kolejnym skandalom? Pytam i robię to z perspektywy osoby, która trzy lata temu, na początku szału na siostry Godlewskie i chwilę przed ich pierwszymi niepokojącymi odpałami, żywo uczestniczyła w fascynacji. Nie chodzi mi bowiem o wskazanie winnych, ale powstrzymanie lawiny, którą Esmeralda wywołała, której jest ofiarą, a na fali której bardzo dużo osób surfuje uważając, że to całkiem fajny sport.

Patryk Chilewicz

Pracował w brukowcu, sprzedawał buty i podawał szampana Beacie Kozidrak – powiedziała mu wtedy, że jest fajny. Niespecjalnie w to uwierzył i wciąż czuje potrzebę udowadniania sobie i innym, że taki właśnie jest. Dlatego już od dziesięciu lat zatruwa życie celebrytom (a ci albo go uwielbiają, albo nienawidzą). Kocha kotki i marzy o wyprowadzce z Ziemi. W wolnych chwilach miewa ataki paniki lub czyta komiksy o kaczkach.

4 Comments

  1. Zgadzam się w stu procentach. Niestety ludzie uwielbiają dramy, sama tez je obserwuje, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy pisać tak obrzydliwie obraźliwych rzeczy! Monika potrzebuje realnej pomocy, a nie wszechwiedzących ekspertów instagramowych.

  2. Szczerze? Jeśli chodzi o smierć to naprawdę delikatny temat, nie szanuje ludzi którzy z tego drwią jak to zrobiła Monika. Próba atencji w tę stronę to naprawdę gruba przesada. Ja rozumiem ze kobieta potrzebuje pomocy i woła o nią ale te płaczki na stories. Najpierw mówi ze rodzice jej pomogli, 12 godzin później wspomina z miną zabójcy jacy byli wredni dla niej. Nic tu się nie klei. Fejm poszedł, zasięgi tak samo, wydaje teraz książkę, czy upozorowana smierć to nie najlepsza reklama?

  3. Asiorka,
    może po prostu jest chora psychicznie i dlatego tak robi? Nie pomyślałaś o tym?

  4. Sądzę, że to mogło nie być tylko zwykłe u pozorowanie śmierci, że naprawdę coś sobie zrobiła, a post był jej ostatnim wołaniem o pomoc, na które na szczęście zareagowała siostra. Samobójcy często do ostatnich chwil wołają o pomoc na różne, czasem dziwne sposoby, niestety wiem po sobie to.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published.