Zacznijmy od początku, czyli od tego, co się właściwie stało. Knajpa nad Wisłą w Warszawie. Radek Pestka i jego chłopak Romek poszli na urodziny koleżanki. Knajpy nad Wisłą charakteryzują się tym, że nie mają toalet przy lokalu, lecz kilkanaście metrów oddalone toi toie. Romek wraz z koleżanką poszli tam. Wrócili z obrażeniami: chłopak miał krwotok z nosa, dziewczyna kilkukrotnie była uderzana w twarz i w brzuch. Sprawcami był nieznany chłopak i towarzyszące mu trzy dziewczyny. Powód? Romek spojrzał się tak, jak sobie oprawca nie życzył. Oczywiście nikt nie zareagował, nikt nie stanął w obronie.

Po tej sytuacji zapadła decyzja, że całe towarzystwo wraca do domu. Mieli dość wrażeń, jak na jedną noc. Czekając na taksówkę ponownie zostali zaatakowani. Tym razem dostał także Radek i inne osoby im towarzyszące.

Zaatakowana grupa uciekła od agresorów i zawezwała policję. Dokładnie opisali sprawców, co pomogło w szybkim ich znalezieniu w tłumie ludzi nad Wisłą. Następne trzy dni Radek z Romkiem spędzili na komisariacie, składając wyjaśnienia i przedstawiając swoje racje. Trzy dni. Tymczasem – jak dowiedziało się Vogule Poland od Pestki – od tej pory policja milczy i nie wiadomo, co dalej ze sprawą.

Byłem zły całą zaistniałą sytuacją, jednak najbardziej rozczarował mnie brak jakiejkolwiek reakcji oraz niechęć do udzielenia pomocy ze strony policji. Będąc na posterunku po całym zdarzeniu usłyszeliśmy, że to niemożliwe, żeby zaczęli od tak, niemożliwe, żebyśmy nie mieli nic za uszami. A dobrze wiemy, że wystarczy źle się spojrzeć lub po prostu spojrzeć przez przypadek w złą stronę i dostać w twarz za nic – mówi nam Radek Pestka.

fot. Instagram / @rdslav

Niestety wciąż nie wiadomo, co dalej ze sprawą. Nie dostałem żadnej informacji co do procesu zatrzymanych osób. Dowiedziałem się tylko, że jedna z nich nieletnia, druga wielokrotnie notowana przez policję. Prawdopodobnie dojdzie do procesu w sądzie, bo o to wraz z pobitą koleżanką wnieśliśmy. Liczę na ukaranie sprawców chociażby dlatego, żeby innym nie stała się krzywda. Otrzymałem wiele wiadomości o tej ekipie, że to nie pierwszy raz, kiedy pozwalają sobie na przemoc wobec innych, często bezbronnych ludzi, którzy nic im nie zrobili. Szukają zaczepki i bójki. Ludzie tego nie zgłaszają bo im się nie chce, nie chcą tracić czasu na komisariacie, czekając na zeznania, które niestety trwają – mówi nam Pestka.

Po całym wydarzeniu, poza licznymi głosami wsparcia, Pestka spotkał się z obrzydliwym hejtem żerującym na jego krzywdzie. “Dobrze wam tak, pedały”, “szkoda, że nie wylądowałeś w szpitalu”… Ludzie po drugiej stronie ekranu nie czują skrupułów, a sami w takiej sytuacji nie wiadomo co by zrobili – mówi influencer w rozmowie z Vogule Poland.

I to niestety tyle w tej sprawie. Kolejne dni mijają, sprawcy bezkarnie chodzą po ulicach, być może atakują kolejne osoby. Miejmy nadzieję, że niebawem doczekają się sprawiedliwej kary.

Czego nas uczy ta historia?

  1. Uważaj na siebie i swoich najbliższych. Trzymajcie się razem, dbajcie o siebie, pilnujcie.
  2. Jeśli dotknie cię przemoc znajdź bezpieczne miejsce i natychmiast zadzwoń pod 112. Nie jest istotne, co myślisz o skuteczności policji. Każde takie wydarzenie trzeba zgłaszać, bo a) być może uda się znaleźć i ukarać sprawcę, b) gdy wzrosną statystyki przestępstw i zbliżą się do tych realnych (dziś mocno zaniżone przez brak zgłoszeń właśnie), policja będzie miała w tabelce pokazaną brak skuteczności. I będą musieli się z tego tłumaczyć.
  3. Reaguj! Nieważne czy znasz osobę atakowaną, czy ją lubisz i co o niej sądzisz – przemoc jest przemocą i nie powinno być dla niej miejsca. Pamiętaj, że reagując masz szansę realnie wpłynąć na liczbę ataków. I nie chodzi tu o walkę z napastnikiem, a na przykład próbę odciągnięcia ich, zwrócenia na sytuację uwagi tłumu czy jak najszybsze zadzwonienie pod numer alarmowy.
  4. Jeśli potrzebujesz wsparcia psychologa, znajdź fundację czy stowarzyszenie w twojej okolicy, które może udzielić ci pomocy. Pamiętaj też o numerze wsparcia działającym codziennie od 18:00 do 22:00 – 116 123.