Co gryzie Joannę Krupę?

141
views

Długo szukałam tematu na tekst. Czytałam plotkarskie portale, zapoznawałam się ze wszystkimi obecnymi współcześnie fenomenami społecznymi. Nic. Absolutnie nic nie przyszło mi do głowy. Przeczytałam dziesiątki artykułów, jeśli nie setki albo i tysiące, i nie mogę powiedzieć, żeby w naszym rodzimym show biznesie było cokolwiek wartego uwagi. Tak szczerze? Nie pamiętam już, kiedy ostatnio wydarzyło się coś ciekawego.

Bo wiecie, w morzu newsów i plotek z branży serio można się utopić. Codziennie słyszę coś nowego, że ktoś z kimś spał, że ktoś się z kimś pokłócił na pokazie Paprockiego&Brzozowskiego, że Jessica Mercedes nie zdała matury, a Kasia Cichopek ma tak wielki kredyt, że dziwne, że stać ją na wychowywanie dziecka. Czy te sprawy są istotne? Przede wszystkim należy zadać sobie pytanie: czy osoby, o których mówimy, są na tyle istotne, żeby zaprzątać sobie nimi głowę?

Kiedyś usłyszałam od znajomego bloggera i stylisty (sic!), że dobre dziennikarstwo polega na tym, żeby krytykować ludzi i zjawiska w taki sposób, żeby absolutnie nikt nie mógł się do niczego przyczepić i nie oskarżyć, że bezpodstawnie kogoś obrażamy. To podobno wyżyny inteligentnego dziennikarstwa. No cóż, krytykanctwo jest inteligentne, jeśli jest konstruktywne. Ja raczej postawiłabym na to, że inteligentne dziennikarstwo to jest umiejętność wynalezienia w tym całym popkulturowym bullshicie czegoś, z czego uda nam się ulepić dobry i błyskotliwy tekst.

No i właśnie. Wracam po tych kilku tygodniach absencji, podczas których oddawałam się pracy, studiom i Placowi Zbawiciela, żeby powiedzieć Wam, że jesteśmy na dnie. I muszę jeszcze Wam powiedzieć, że tak, jak jeszcze jakiś czas temu bawił mnie polski show biznes i po prostu śmieszyły perypetie Ani Muchy albo Natalii Siwiec, tak teraz już nawet czasem nie chce mi się klikać na zakładkę Pudelka w mojej przeglądarce. No bo co przeczytam? Że Pietrasińska pokazała waginę? Kim jest Pietrasińska? To moje pytanie. Oczywiście, jasne, gra w polskim hicie, „Miłości na bogato” – to mi na pewno powiecie. Wiem, oglądałam, wszystkie odcinki nawet. Niemniej jednak nadal nie wiem, skąd się wzięła. Kim była wcześniej? Właśnie na tym polega nasz polski show biznes.

Przez te kilka tygodni nieobecności ucichł szum związany z Piotrem Kaszubskim (który podobno spierdala z Polski), nie ma jakoś ostatnio PiKeja, Natalia Siwiec włożyła na siebie sweter, ktoś oblał Wojewódzkiego kwasem, a potem się okazało, że to jednak nie był kwas. Jedyne, co trwa, to bloggerki modowe. I jak kiedyś myślałam, że moda na nie minie tak, jak minęła na lity od Jeffreya Campbella (thank God), tak coraz bardziej obawiam się, że one jednak w naszej kulturze zakorzeniły się na dłużej. Już nawet Joanna Horodyńska czuje się przez nie chyba zagrożona, bo wdaje się z nimi w jakieś pyskówki. Chociaż to żenujące, żeby kobieta w jej wieku wykłócała się publicznie z kimś młodszym od siebie kilkanaście lat.

Jedyne, co mnie ostatnio trochę niepokoi na tym naszym (prawie) rodzimym podwórku, to Joanna Krupa. Co gryzie Joannę Krupę? Otóż wydaje mi się, że Asia przechodzi załamanie. I najciekawsze w tym wszystkim jest to, że my jej załamanie możemy śledzić praktycznie krok po kroku. Po publikacji zdjęć z gry wstępnej Asi i Romaina pomyślałam, że może mamy do czynienia z dziwnym rodzajem nostalgii i tęsknoty za minionymi latami, kiedy dorabiała sobie u Snoop Dogga wyginając ciało w erotycznych klipach. Wiadomo, kto by nie tęsknił?

z14719970Q

Jednak w pewnym sensie Joanna jest uosobieniem i odzwierciedleniem tego wszystkiego, co smutne i żenujące – czyli naszej kultury. Tej niskiej, tej masowej, tej bardzo, bardzo już upadłej. Nasza kultura celebrycka przechodzi kryzys osobowościowy i już chyba wszyscy jej przedstawiciele sami gubią się w tym, komu pokazać cycki, komu zrobić laskę, a w którym programie rozpłakać się i opowiadać o przemocy w rodzinie i trudnym dzieciństwie.

A gdzie w tym miejsce dla Vogule Poland? Otóż my, Drodzy Czytelnicy, założyliśmy na nosy ciemne okulary, wzięliśmy w dłonie czarne notesy i będziemy dla Was taplać się w tym gównie. Żeby nie było nudno i przewidywalnie.

Tekst: Katarzyna Kępka
Zdjęcie: instagram.com/romain_zago‎

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ