reklama

Oczywiście łatwo byłoby napisać tekst czy zrobić meme o tym, że Margaret to jakaś żenada i wydała kolejną płytę, która jest śmierdzącą kupą. Tak jednak nie jest, a Gaja Hornby jest naprawdę dobrym, nowoczesnym popem.

Zamiast pisać, co powinniście myśleć o albumie, przejdźmy przez poszczególne piosenki, z których wybrałem najmocniejsze – moim zdaniem – momenty.

1. Gaja Hornby

Tytułowy numer, w którym podmiot liryczny chyba jest tożsamy z Margaret. Przemyślenia pokolenia, które czuje, że powinno dorosnąć, ale jest to męczące i zwyczajnie trudne. Znam to, też tak miałem w 1964 roku.

I czuję, że muszę chcieć, ba, pragnę nawet
Ale tak ciężko zmusić to bydle do współpracy

— Margaret

2. Ten dzień

Dla mnie najsłabszy utwór z płyty, ale – sądząc po komentarzach choćby na YouTubie – inni go uwielbiają. Moim zdaniem druga połowa jest muzycznie męcząca, choć trzeba przyznać, że warstwa tekstowa daje radę.

Czekałam aż minie, ale nie minęło
Przy martini tworzę swoje dzieło

— Margaret

Czy nowa Prasówka już obejrzana?

3. Serce Baila

Mój zdecydowany faworyt. Idealny podkład do imprezowych wschodów słońca czy chilloutowych posiadówek nad wodą. Na maksa dodaję ten utwór do letniej playlisty, więc spodziewajcie się tego kawałka na imprezach Vogule Poland!

A, no i wielki plus ode mnie za naprawdę fajny teledysk.

4. Błyski fleszy, plotki, ścianki

No tutaj Małgorzata już definitywnie utożsamia się z podmiotem lirycznym. Kto miał okazję robić wywiad z Margaret wie, jak ciężką jest rozmówczynią. Nie niemiłą, ale bardzo introwertyczną, a wierzcie mi, że nie ma nic gorszego dla dziennikarza, niż gwiazda odpowiadająca na pytanie jednym słowem. A taka właśnie jest ta pani. To nie zarzut, raczej przeszkoda. W tej piosence Margaret zdaje się wyjaśniać, z czego to wynika. I ja to kupuję jak jedna z żon Ibisza w reklamie!

Nie chodzi o to, że zdjęcie, w ogóle, weź spierdalaj
Tylko naprawdę są chwile, kiedy chcę pobyć sama
Błyski fleszy, plotki, ścianki
Nie chcę nikogo zranić
Ale dziś bronię swych granic
Dziś nie ma zdjęć, kochani

— Margaret

5. Ej chłopaku

Ot, prosta piosenka o początkach zauroczenia. Niby nic, choć fajnie się słucha. Fajnie też, że można wyciągnąć z tekstu naprawdę ciekawy językowo fragment, który mnie urzeka.

Do góry serce, to napad

— Margaret

6. VAJB

To druga piosenka z płyty, która podchodzi mi średnio. Średnio nie oznacza jednak wcale. Brakuje mi w niej mocniejszego momentu, bo wszystko płynie z tytułowym vibem, a nawet gościnna zwrotka Gverilli brzmi jak odrysowane dźwięki wokół linii melodycznej. To nie zarzut, bo zarzucać artyście, że napisał piosenkę inaczej niż chciał recenzent to jakieś szaleństwo. To raczej wolna myśl, że zabrakło mi tu, za przeproszeniem, pierdolnięcia.

7. Psia mać

Tekst tej piosenki jest absolutnie świeży i… zwyczajnie świetny. Myślę, że sama Katarzyna Nosowska nie powstydziłaby się go zaśpiewać. Swoją drogą – widzę ten duet z Margaret!

Wgapieni w ekrany ujadamy
Od samego rana
Anonimowi tacy wyszczekani
Najgłośniej szczekamy z ukrycia
Jak zaszczeka jeden pies, to zaraz szczeka cała dzielnica

— Margaret

8. Chwile bez słów

Totalnie utożsamiam się z tą piosenką, bo mam tak, że przytłoczony miliardem powiadomień, piosenek, seriali, książek i gazet, zwyczajnie mam czasami ochotę siedzieć w ciszy i gapić się w ścianę. Być może to początek jakiejś poważniejszej choroby psychicznej, ale z tego co słucham, to Margaret ma podobnie, więc najwyżej razem będziemy siedzieć w psychiatryku.

9. Światło

Tak, nosisz je w sobie. Margaret najwyraźniej też. I czuje się najwyraźniej z tym dobrze. Fajnie, że akurat ten delikatny numer zamyka album. To dobre podsumowanie tego, co Małgorzata chciała nam na tej płycie przekazać.

Lubię jak jest nudno we mnie

— Margaret

Fajnie jest wiedzieć, że dziewczyna atakująca nas w reklamach kosmetyków, butów, piwa i czegoś tam jeszcze ma coś więcej do przekazania. Fajnie jest obserwować, jak Margaret dojrzewa, eksperymentuje i ryzykuje. Fajnie jest słuchać, jak śpiewa po polsku. Fajna ta Gaja Hornby.

A ten materiał nie jest ani sponsorowany, ani pisany po znajomości bo z Margaret w życiu zamieniłem jakieś maksymalnie 20 słów, w tym większość to była rozmowa o tym, że jest duszno.

reklama