Świat się zmienia. Wiemy, że zaczynanie czegokolwiek od takiego banału sprawia, że trochę odechciewa się wszystkiego, ale dajmy sobie szansę. Bo w tej zmienności jest kilka stałych elementów, które pozwalają nam nie oszaleć. Z jednej strony to mdłości po zbyt dużej ilości żarcia (dlaczego nikt nas nigdy nie uprzedza gdzie jest punkt graniczny?!), z drugiej kac po zbyt upojnej nocy (i znów – co z tym punktem?!), a z trzeciej, gdy już się dojdzie do siebie, Empik, gdzie od 70 lat (tak, serio!) można kupić dobra kultury i lansować się na osobę inteligentną. Nie wiemy za bardzo jak być taką osobą, bo nigdy nawet jej nie spotkaliśmy, ale mamy kilka swoich popkulturowych typów z przestrzeni ostatnich siedmiu dekad, które powstawały równolegle z rosnącą siłą Empiku, a przy okazji nas ukształtowały. Nie, to nie oznacza, że mamy ponad 70 lat, to oznacza, że nie czujemy strachu przed sięganiem po czarno-białe filmy czy starszą literaturę. I Wam też to polecamy!

Lata pięćdziesiąte: film „Pożegnania”, 1958 rok

Pożegnania 1958
fot. kadr z filmu / Filmoteka Narodowa

Spotkanie dwóch osób, które kiedyś coś łączyło. Wielkie emocje, dwa różne światy. Młodość, romans, perspektywa powojennych trudów, próba poukładania sobie życia. To nie jest łatwy film, ale można się od niego uzależnić. Reżyser (Wojciech Jerzy Has) stworzył w nim niesamowity nastrój, a brawurowe kreacje Tadeusza Janczara, Marii Wachowiak i Gustawa Holoubka sprawiają, że może i „Pożegnania” nie są w HD i do tego czarno-białe, ale zadziwiająco ponadczasowe w swoim przekazie.

Lata sześćdziesiąte: komiks „Tytus, Romek i A’Tomek. Księga I”, 1966 rok

Tytus, Romek i A'Tomek
mat. prasowe

Choć narodziny tej trójki bohaterów notuje się na 1957 roku, gdy Tytus z kolegami zaczęli pojawiać się w odcinkach na łamach magazynu „Świat Młodych”, to w 1966 roku ukazał się pierwszy książkowy tom ich przygód. No i się zaczęło. Papcio Chmiel, ikoniczny twórca kultowej serii, już nigdy nie miał wolnego i przez kolejne dekady aż od dziś (a ma 95 lat!) tworzy, spotyka się z kolejnymi pokoleniami fanów, a nie brakuje mu przy tym doskonałego poczucia humoru. Kto nie zna – natychmiast proszę uzupełniać braki. W pewnym sensie przygody tej trójki w jakimś stopniu mogły wpłynąć na dowcip Vogule Poland!

Lata siedemdziesiąte: książka Joanny Chmielewskiej „Lesio”, 1973 rok

Joanna Chmielewska Lesio
mat. prasowe

Chmielewska to nieodżałowana legenda polskiej literatury. Doskonałe poczucie humoru pokazała w dziesiątkach swoich książek, lecz w „Lesiu” wzbiła się na absolutne wyżyny. Próba zamordowania szefowej lodami to fragment tej powieści, który potrafimy streścić obudzeni w środku nocy. Doskonały dowcip przeplatany morderstwami, spiskami i tajemnicami. A co Vogulemaniacy i Vogulemaniaczki lubią bardziej niż właśnie te cechy, tworzące razem wspaniałą miksturę, którą nazywamy dramą?

Lata osiemdziesiąte: winyl Bajmu „Bajm”, 1983 rok

Bajm
mat. prasowe

Wszyscy wiemy, że tutaj wymiata Kozidrak Beata. Zanim jednak znów wpadniesz w trans, wirując do „Co mi Panie dasz”, warto przyswoić debiutancką płytę, od której zaczęło się całe szaleństwo, które trwa do dziś. Wspomniany hit pochodzi właśnie z tego krążka, a my polecamy także nieco mniej znaną piosenkę „O key, o key, nic nie wiem, nic nie wiem”, w której Beata śpiewa nam jakie rzeczy była skłonna robić, by nie żyć w nędzy. Oczywiście nie ona, podmiot liryczny!

Lata dziewięćdziesiąte: płyta „Kayah i Bregović”, 1999 rok

Kayah i Bregović
mat. prasowe

Ta płyta to absolutny muzyczny, liryczny, stylistyczny i estetyczny majstersztyk. Z pełną odpowiedzialnością oznajmiamy, że naszym zdanie to jeden z najlepszych krążków w historii muzyki. Bardzo często wracamy do tych utworów na naszych imprezach, bo mają w sobie moc. A najlepszym jej dowodem jest to, że słowa znają na pamięć dzieciaki, które urodziły się po premierze tego albumu. To chyba już najwyższa forma uznania!

Lata dwutysięczne: płyta Mandaryny „Mandarynkowy sen”, 2005 rok

Choć dzięki nam „Ev’ry Night” znają już chyba wszyscy, to nie wszyscy znają całą płytę, z której ten hit pochodzi. „Mandarynkowy sen” zawiera o wiele więcej smaczków: „Windę do nieba”, czyli muzyczny motyw przewodni serii naszych imprez, mroczne „You Give Love a Bad Name”, a także „A Spaceman Came Travelling”, który bez wątpienia jest w czołówce naszych ulubionych piosenek Mandaryny.

Lata współczesne: książka Małgorzaty Halber „Najgorszy człowiek na świecie”, 2015 rok

Najgorszy człowiek na świecie
mat. prasowe

Choć to książka napisana na serio i dla wielu wydaje się zbyt mocna, zbyt poważna i zbyt trudna, to naprawdę warto w którymś momencie życia po nią sięgnąć. To nie tylko opowieść o chorobie alkoholowej autorki, to także zapis dojrzewania, poznawania siebie i budowania swojej tożsamości w świecie, w którym – choć teoretycznie stawia się na indywidualizm – jest to cholernie ciężkie i frustrujące.

Macie swoje typy i popkulturowe smaczki, którymi chcecie się podzielić? Dajcie znać w komentarzach! Podrzucamy jeszcze wideo ze starymi zdjęciami polskich gwiazd. Odpowiedzi są doskie: