reklama

Stachursky zdobył popularność popowymi Typ niepokorny czy czołówką do nieodżałowanego serialu Samo życie. Umówmy się: nie są to utwory najwyższych lotów, choć z pewnością gdzieś tam sentymentalnie miłe dla ucha.

I to jest ta warstwa mainstreamowa, którą media głównego nurtu są w stanie znieść i przełknąć. Pod spodem kryje się zaś postać niepokojąca, nieoczywista i trudna do wpisania w schematy, która mogłaby nie zmieścić się w antenowych dwóch minutach na kanapie w programie śniadaniowym.

1999 rok

20 lat temu Stachursky, ku zdziwieniu wielu fanów jego popowych dokonań, wydał płytę zatytułowaną po prostu 1999. Ona zwiastowała wielki rozłam w jego karierze. Z jednej strony bowiem dostaliśmy kolejną radiową balladę Zostańmy razem, a z drugiem dziką, niepokojącą Chłostę.

Płyta zyskała dużą popularność, pokryła się platyną, lecz powyższą Chłostą czy LSD Mega Mix Track zachwycali się raczej nieliczni, ci co więcej czasu spędzali w klubach, niż przy robieniu przecierów.

2009 rok

Przez dekadę Jacek nagrał trzy płyty, bo dokładnie 10 lat od 1999 wydać kolejny album – 2009. Na tym krążku Stachursky już się nie pierdolił z popem i na dobre pojechał w kierunku dance, trance i house. To 2009 właśnie objawiło nam takie poematy, jak Dosko, Jam jest 444 czy Vademecum DJ’a.

Wiele osób zadawało sobie wtedy kilka ważnych pytań:

  1. Co ćpa Jacek?
  2. Dlaczego się z nami tym nie dzieli?
  3. Czy powinniśmy się martwić, że utknął w fazie?

Zmartwienie było zbędne, bo kolejne lata pokazały, że Stachursky nie jest jakimś szalonym szamanem (chyba), tylko jako jeden z nielicznych artystów (nie bójmy się tego słowa!) w Polsce ma kompletny pomysł na swoją karierę. I to plan na lata, a nie do najbliższego zlecenia.

Ważne jest tutaj także, co Stachursky przekazuje nam na tej płycie. Pozornie są to banały i nie mające większej logiki urywki zdań, ale gdy zaczniemy analizować to szerzej, to możemy jasno dotrzeć geniusz i głębokie przesłanie autora. Album 2009 to muzyczny tomik poezji, która naszym zdaniem traktuje o destruktywnym, lecz uwalniającym zatraceniu się w świecie imprezowo-klubowym.

Warto tu zaznaczyć, że Stachursky nie wchodzi tu w rolę moralisty, który chce dyktować, co jest dobre, a co złe. A mógłby zacząć to robić, bo w końcu w Jam jest 444 oświadczył, że Jestem Żółtą Magnetyczną Gwiazdą, która otacza centralny, zielony Zamek Symbolizacji.

Kolejną sprawą jest, że Stachursky w momencie wydania krążka miał 43 lata. Jego opisy klubowego świata nie są jednak w stylu wujek poznał słowo elo i męczy wnusię. Jacek kuma o co chodzi i widać, że nagrywa o sytuacjach, które w jakimś stopniu zna. To czyni go wiarygodnym artystą.

2019 rok

Kolejna dekada, kolejny odcinek elektronicznej przygody Stachursky’ego. O tym, że zbliża się kontynuacja, artysta sam powiadomił na swoim profilu na Instagramie:

Stachursky dozuje nam emocje. Najpierw zaprezentował Szampan i truskawki, który gości w głośnikach na imprezach Vogule Poland.

Ostatnim przebojem Jacka jest zaś Zimna lufa, która już teraz jest uznawana przez niektórych za nowe objawienie.

Być może są to przedwczesne głosy, bo Jacek zapowiedział, że prawdziwy bang nadejdzie w kwietniu.

❗️❗️5.04.2019 o godzinie 6:16 ❗️❗️ premiera utworu „DOSKOZZZA” 🎶☯️🎯 a w 2009r. królowało „DOSKO” 🍭👈 https://youtu.be/TU7V5_Jy-RI

Opublikowany przez Jacek Stachursky Czwartek, 13 grudnia 2018

Pozostaje nam więc czekać, co jeszcze przyniesie nam Stachursky. Swoją drogą całkiem zabawne, że przy takiej ilości młodych wokalistów i wokalistek, najnowocześniejszy wydaje się być facet, który w tym roku skończył 53 lata.

reklama