TVN cenzuruje Vogule Poland. Mamy opinię prawnika

Fot. Pixabay / CC0 Creative Commons

W czwartek dostaliśmy serię maili od Instagrama. Okazało się, że pracownik TVN zgłosił nasze Instagram Stories, na których w kilku kilkunastosekundowych wideo nagrywaliśmy lecącego w telewizji „Agenta”, komentując przy tym poczynania celebrytów. Piszecie nam, że uwielbiacie słuchać tej naszej gadaniny, że Was to bawi. A podstawową funkcją Vogule Poland jest właśnie wspólna zabawa.

Pracownik stacji TVN w uzasadnieniu zgłoszenia do Instagrama napisał: „A video I created”. tak w każdym poście. Nieco się rozpędził, bo postanowił usunąć również nasz żart powstały ze zdjęcia Kim Kardashian. A może też je stworzył?

No właśnie – stworzył? Na wideo, co pewnie znacie z naszych relacji, filmujemy obraz z naszego telewizora, czasami kawałek ściany, czasami załapie się też komoda. Nie ściągamy fragmentów z odcinków i widać gołym okiem, że wideo ma charakter amatorski. Nie jest też retransmisją produkcji TVN, a opiera się przede wszystkim na naszym komentarzu. Wideo powstają z pozycji leżącej, i tu mamy pytania. Czy pracownik TVN nielegalnie przejął nasz telefon i nakręcił te treści? Czy pracownik TVN leżał u nas w łóżku i go nie zauważyliśmy? Czy w związku z tym nasz telefon, a może i mieszkanie, są własnościami TVN?

Od razu napisaliśmy do tego pracownika. Znamy go, więc myśleliśmy, że uda nam się po ludzku wyjaśnić to absurdalne nieporozumienie. Otóż nie! Dostaliśmy maila z opinią TVN-owskiego działu prawnego. Cytujemy, bo to zabawne:

„W mojej ocenie materiały pochodzące z TVN, zawarte w treściach wskazanych w poniższych linkach, nie spełniają wymogów prawa cytatu zawartych w art. 29 prawa autorskiego. Można wskazać na następujące problemy:
1 – naruszenie ilości materiału „cytowanego” w stosunku do „twórczości własnej”. Trudno wskazać jakie elementy, prócz głosu, miałyby pochodzić od „twórcę” serwisu Vogule. Niemal cała treść materiału pochodzi z produkcji „wyciętej” z TVN.
2 – trudno znaleźć uzasadnienie w postaci wyjaśnianie, polemika, analiza krytyczna lub naukowa, nauczanie lub prawami gatunku twórczości.
3 – brak oznaczenia źródła, producenta, twórców”.

Odpowiedzieliśmy na tego maila, odnosząc się do każdego punktu. Nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Napisaliśmy kolejną wiadomość z prośbą o kontakt i spotkanie – również nie otrzymaliśmy odpowiedzi. TVN w swoim stylu problemy wizerunkowe próbuje zamieść pod dywan. Tak samo było ze sprawą Filipa Chajzera, homofoba i chama, który dziś jest twarzą ich głównej stacji. Nie zazdrościmy.

W międzyczasie pisaliście do nas na Instagramie dlaczego wcześniejsze relacje zniknęły. Chcieliśmy dać TVN-owi szansę na przyznanie się do błędu, jednak postanowili się do nas już nigdy nie odezwać, więc zamieściliśmy na naszym Story krótkie wyjaśnienie sytuacji.

Wasza odpowiedź nas zaskoczyła. Pod ostatnim zdjęciem na Instagramie TVN postanowiliście stanąć w naszej obronie, zapytać stację dlaczego zachowuje się idiotycznie i żądać odczepienia się od nas. TVN nie odpowiedział nikomu, część komentarzy skasował (gratulujemy mistrza od social media!), a od momentu wybuchu awantury nie pojawił się żaden nowy post. Żenujący wpis o czekoladzie został zalany negatywnymi komentarzami i wisi żałośnie od dwóch dni. To wyraźny znak, że przestraszyli się Waszej siły. I dobrze.

I teraz kilka hitów zza kulis promocyjnych działań stacji:

  • Czy wiecie, że zablokowali mi wstęp na wszystkie swoje konferencje, bo ośmieliłem się nie pisać słodko-pierdzących tekścików o ich w dużej części miernych programach?
  • Czy wiecie, że za publikację jednego screenu z ich programu żądają od co mniej zaznajomionych z rynkiem medialnym osób dwustu złotych?
  • Czy wiecie, że próbowałem spotkać się z PR-em TVN-u już jakiś miesiąc temu, by mieć z nimi lepsze relacje, a oni w ostatniej chwili odwołali spotkanie, nie proponując nowego terminu, by ostatecznie już nigdy się nie odezwać?

Tyle z ciekawostek. Dodam, że każde nasze Story ogląda średnio 100 tysięcy osób, które – jak wynika z licznych komentarzy – dzięki Vogule Poland zainteresowało się „Azja Express”, „Agentem”, „Królowymi życia”. Co tu dużo kryć – mieli doskonałą, darmową reklamę, publikacje w gronie młodych ludzi, którzy podawali sobie dalej cytaty z ich programów. Zabawne, że niektórzy – jak również wynika z komentarzy – myśleli, że TVN płaci nam za pisanie o swoich programach. Nie, nigdy nie otrzymaliśmy od nich złotówki. Oni zaś otrzymali wielką reklamę. Czujecie coraz większy absurd?

Odezwał się do nas fan, prawnik z Krakowa. Sprawdziliśmy, nie podaje się za prawnika – jest nim naprawdę. Zapowiedział, że chętnie rozpisze nam analizę prawną opisanej powyżej sytuacji. Oto ona:

Zasady korzystania z cudzych utworów uregulowane są ustawą z dnia 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. 1994 nr 24 poz. 83). Program emitowany przez stację TVN jest bezspornie jej własnością, Osobą uprawnioną do korzystania i rozporządzania prawami autorskimi jest w pierwszej kolejności twórca.
Kwestia w przypadku sporu na linii Vogule Poland a TVN rozbija się o ustalenie czy Vogule Poland poprzez tworzenie relacji z programu na Instagram Stories nie ściąga utworu, to znaczy nie pobiera go, nie następuje tu przepływ plików. Na tej przesłance
opierałbym argumentację w obronie dokonywanych działań przez Vogule Poland. Nie można bowiem nazywać pobieraniem czy ściąganiem utworu nagrywania programu, a raczej jego fragmentów poprzez aparat telefoniczny i publikowania jego fragmentów na profilu Vogule Poland na platformie Instagram. Zgłaszanie tych treści przez spółkę TVN jako niepożądanych nie ma zatem racji bytu. Vogule Poland będąc użytkownikami radioodbiorników, na których odtwarzają program emitowany przez stację TVN pod tytułem nie rozpowszechniają go w ujęciu normatywnym. Dodawanie relacji na Instagram Stories jest więc w tym przypadku dozwolonym użytkiem osobistym, który nie narusza normalnego korzystania z utworu.
Podkreślenia wymaga również fakt, iż takie korzystanie przez Vogule Poland z utworu w żadnym wypadku nie godzi w interesy twórcy. Vogule Poland nie czerpie żadnych korzyści z udostępniania na platformie Instagram fragmentarycznych zdjęć i filmów będących wycinkiem z emitowanego programu. Istotą przedmiotowej sprawy jest więc pojęcie „udostępniania”, które to już zgodnie z normami zawartymi w przepisach ustawy o prawie autorskim i pokrewnym podlega karaniu w postaci sankcji karnych i odpowiedzialności
cywilnej. Udostępnianie to ułatwianie lub umożliwianie korzystania z czegoś, w tym przypadku jest to umożliwianie oglądania na profilu Vogule Poland na Instagramie z fragmentarycznych części programu. Sposób korzystania z dzieła jakim jest program bezspornie przysługuje stacji TVN, zważyć należy jednak na to, iż za utwór nie można uznawać relacji Instagram Stories, które udostępniane są na profilu Vogule Poland. Relacje te są częściami utworu, które w dalszej części podlegają prawą autorskim ich twórców, jednakże Vogule Poland zawsze udostępniając fragment tego programu podaje źródło, na które się powołuje.
Traktując stronę Vogule Poland na Instagramie jako stronę publicystyczną, a jej autorów jako dziennikarzy, cytują oni źródło, z którego udostępniają fragmentaryczną treść nie przypisując sobie praw do fragmentarycznej części udostępnianej treści utworu.

Powyższa analiza, która – jak widzicie – totalnie obala argumenty TVN, trafiła również do administratorów Instagrama. Nie pozwolimy sobie kneblować ust. To nie nasz problem, że TVN nie umie w internet i nie pracują tam kompetentne osoby w działach PR i social media. Jeśli spróbują nas dalej cenzurować – sprawa trafi do sądu.

PS. Nie uważacie, że to całkiem zabawne, gdy w „Faktach” krzyczą o zagrożonej wolności słowa, by później za kulisami łamać tę wolność słowa, bo ktoś śmiał powiedzieć, że zasady „Agenta” są głupie? To byłoby całkiem śmieszne, gdyby nie było prawdziwe. I praktykowane przez stację, która chce uchodzić za wolnościową, liberalną i nowoczesną.

PPS. Ciekawe czy TVN wysyła też donosy gdy np. Mateusz Hładki nagrywa kawałki swoich występów, Małgorzata Rozenek-Majdan wygibasów w „Iron Majdan”, a Kinga Rusin z „Agenta”. Coś nam się nie wydaje. To kolejny argument za tym, że nie zależy im na nieumocowanym prawnie obronie swoich dzieł, a zwykłym stłamszeniu medium, które ma czelność nie klękać przed ich fantastycznością, w którą tak mocno wierzą.

Twórca i redaktor naczelny Vogule Poland. Dziennikarz, wydawca, osoba.
PODZIEL SIĘ