Piguła z Gdyni: Nie robiłam z siebie wariatki za darmo! [WYWIAD]

„Cześć kochane kociaki, tu wasza Piguła z Gdyni…”

Ewelina Chodziutko, a właściwie Piguła z Gdyni, była jedną z pierwszych polskich gwiazd Internetu. Jej wideo z nocnego gotowania w Warszawie, spotkań z Luntkiem i charakterystyczny makijaż sprawiły, że jej życie zaczęły śledzić tysiące osób w całej Polsce – w tym autor tego wywiadu. Teraz, po latach, udało mi się porozmawiać z Pigułą, która z perspektywy czasu opowiedziała o swojej popularności oraz tym, co planuje dalej.


Patryk Chilewicz: Na początku musisz w końcu mi wytłumaczyć skąd wzięła się ksywa „Piguła”, bo słyszałem już sto wersji!

Piguła z Gdyni: Wersji jest wiele, ale jedna jest prawdziwa. Kiedyś byłam na domówce u kuzynki. Ona wyszła z mieszkania, po czym wróciła po 20 minutach i nagle zemdlała. Wszyscy byli przerażeni co się jej stało. Ja nagle rzucam tekstem „ej, a może jej podali pigułę gwałtu” i niestety miałam rację. Ale wszystko skończyło się dobrze.

Twoja popularność przypadła w czasach przed erą Instagrama i Snapchata. Ciężko było zyskać popularność?

Z perspektywy czasu sądzę, że było łatwiej. Teraz wszystko się skomercjalizowało. Pełno jest YouTuberów, którzy niestety w większości chcą to robić tylko dla pieniędzy i nikłej „sławy”.

Dziś influencerzy mają całe sztaby ludzi, którzy planują im co i kiedy mają wrzucić. Ty robiłaś to pod wpływem chwili czy był w tym jakiś większy plan?

Niektóre moje filmy powstawały spontanicznie, a niektóre były przemyślane. Przynajmniej wtedy mi się tak wydawało, niektóre z nich teraz zrobiłabym inaczej. W końcu dziś jestem dojrzalsza.

Spodziewałaś się, że zyskasz taką rozpoznawalność w całej Polsce?

Oczywiście, że tego się nie spodziewałam. Do dziś ludzie mnie na ulicy poznają i piszą do mnie, co jest bardzo miłe. W tamtym czasie bardzo pomógł mi w tym Luntek, z którym przyjaźnię się do dziś. I mogę zdradzić, że to jedyna osoba na świecie, która wie o mnie totalnie wszystko. Wiem, że zawsze mogę na niego liczyć.

Dziś na mediach społecznościowych zarabia się prawdziwe pieniądze. Czy Ty miałaś jakieś plusy z bycia Pigułą?

Oczywiście, że tak. Mówmy sobie szczerze: nie robiłam z siebie wariatki za darmo. Przecież to jest logiczne.

Minęły lata. Jak zmieniła się przez nie Piguła?

Z pewnością stałam się pewniejsza siebie. Zawiodłam się na niektórych osobach, co mnie tylko wzmocniło. Zwracam teraz wagę na detale. Nabrałam ogromnej pokory dzięki ludziom, których poznałam podczas mojej działalności charytatywnej.

Pamiętam, jak kiedyś napisałam na blogu, że chciałabym spotkać się z Natalią Oreiro. Oczywiście wtedy spotkało się z salwą śmiechu, ale dziś jestem żywym przykładem na to, że można spełniać marzenia, a wręcz trzeba. Zresztą nie tylko to mi się udało.

Czym się teraz zajmujesz?

Ogromną część mojego życia pochłania praca i działalność charytatywna. Odreagowuję wszystko na koncertach. W najbliższym czasie czekają mnie koncerty Farben Lehre, Dody i Marilyn Mansona.

Teraz dużo mówi się o hejcie i walce z nim. Ty byłaś popularna, gdy ten temat nie był jeszcze powszedni, lecz to nie znaczy przecież, że nie istniał. Dotykało cię to? Jak sobie z nim radziłaś?

Dzisiejszy hejt jest gorszy od tego, co ja przeżywałam. Wtedy też każdy mógł zrobić screena, ale nie było to tak rozpowszechniane. To jest straszne co się teraz dzieje. Mnie hejt nigdy nie dotykał, bo miałam i mam ludzi, którzy mnie wspierają. Wiele mnie nauczył Adrian Nadolski. To on pokazał mi właściwą drogę, jaką mam obrać. Pokazał na przykładach swych znajomych. On tak naprawdę uratował moje życie w każdym tego słowa znaczeniu.

Wiemy, kim była Piguła 10 lat temu, wiemy trochę kim jest teraz. A kim chcesz być za 10 lat?

Raczej kim będę, ponieważ jeśli wyznaczę sobie cel, to go realizuję! Widzę siebie w rodzinnej firmie, a przy boku kochającego męża i psa.

Czego nigdy nie pokazałabyś obserwatorom?

Rodziny. Jeśli pokazuje się za bardzo życie prywatne, to prędzej czy później obróci się to przeciw tobie. Nie pokazałabym też kiedy płaczę. Zresztą mało osób na świecie widziało mnie płaczącą.


Ewelina Chodziutko: Instagram / Facebook

Twórca i redaktor naczelny Vogule Poland. Dziennikarz, wydawca, osoba.
PODZIEL SIĘ