Nie słuchajcie się rodziców! Przeklinanie jest zdrowe i pożyteczne [RECENZJA]

Ile razy w czasie dorastania słyszeliście, żeby „uważać na język”, że „jak można się tak wyrażać” i że „takim językiem mówi tylko rynsztok”? A później, gdy rodzice nie siedzieli już nad głową, że „tak nie wypada”, a przechodnie odwracali się z miną mającą wyrazić miks oburzenia, obrzydzenia i pogardy? No właśnie. A mogli zwyczajnie powiedzieć, żebyście spierdalali z takim językiem i po chuj się tak wyrażacie na środku ulicy.

„Bluzgaj zdrowo” Emmy Byrne w dowcipny i lekki sposób przybliża nam problem przekleństw w życiu społecznym. Słowo „problem” użyłem tu nie bez powodu, bo to dla wielu wciąż temat tabu. Osoba rzucająca „kurwami” jest w dzisiejszym społeczeństwie stygmatyzowana i wciąż istnieje stereotyp, że bluzgają osoby słabo wykształcone, prostacy, chamy i te „pijaczki spod sklepu”, co to zawsze mamy szeptały, żebyśmy na nich uważali.

Co ciekawe, przekleństwa są również tematem tabu w mediach (regularnie pojawiają się chyba tylko w tygodniku „NIE”) oraz w sieciach społecznościowych. Wiecie, że jeśli napiszecie „wypierdalaj” i ktoś zgłosi wasz post, to Facebook przez swój algorytm wyłapie bluzg i napisze do Was ostrzeżenie, a może nawet zablokuje konto? Ano tak, „kurwą” nie można rzucić nawet w żarcie w komentarzu u przyjaciółki. Nie wypada. Skandal. Zabronione.

Byrne w siedmiu rozdziałach demaskuje tworzone przez wieki społeczne blokady, które sprawiły, że za bluzganie można dostać mandat albo – co gorsza – usłyszeć od mamy, że „nie tak cię wychowałam”. Autorka książki udowadnia, że z przeklinania mogą płynąć wymierne korzyści, jak zmniejszenie bólu (podwyższenie napięcia przy sążnistej wiązance sprawia, że mniej czujemy usterkę ciała) czy lepsze wyrażenie naszych prawdziwych uczuć. O tym ostatnim pewnie gdzieś podświadomie wiecie, bo rzucone w odpowiednim momencie „o ja pierdolę” wyraża więcej niż najlepiej napisany poemat.

W „Bluzgaj zdrowo” dowiadujemy się także, że przekleństw nie wymyśliły zdegenerowane postaci ze strzykawkami po heroinie, a pewien rodzaj bluzgów – wyrażanych za pomocą specjalnych odgłosów – towarzyszy w najbardziej emocjonalnych sytuacjach również szympansom. Także sorry babciu, to nie koledzy nauczyli mnie przeklinać. Mam to we krwi!

Co ważne, w tej książce Byrne wykonała doskonałą robotę analizując dziesiątki prac i eksperymentów naukowych. To nie zbiór anegdot czy felietonów, a poważna (choć napisana cudownie lekko) pozycja o zjawisku, które towarzyszy nam przez całe życie. Autorka doskonale wyważyła wiedzę, historię i analizę naszych społecznych ograniczeń, tworząc niejako anty poradnik savoir vivre’u, od którego mentorki „Projekt Lady” dostałyby pewnie migreny. I chuj, że dostałyby, bo to naprawdę zajebista pozycja, którą zagniecie dziadka, gdy „kurwa” wymknie Wam się na rodzinnym spędzie. Serio, nie pierdolę!

Emma Byrne, „Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania”
Wydawnictwo Buchmann, 2018
książkę możesz kupić na stronie Empiku

PRZEGLĄD RECENZJI
ilość zawartych kurew
ilość argumentów w kłótni z ciocią
przystępność książki
poziom inteligentnego żartu
Twórca i redaktor naczelny Vogule Poland. Dziennikarz, wydawca, osoba.
PODZIEL SIĘ