Kobieta w kagańcu świata 2: czy kobiety w Tunezji naprawdę muszą chodzić w kagańcu?

2334
views

Dzień dobry Vogulemaniacy, jesteście najlepszą społecznością w Internecie, w czym utwierdzam się po komentowaniu z Wami na żywo odcinka “Kuchennych rewolucji”. Zainspirowaliście mnie do projektu nowego tatuażu: “Be strong, nie bądź ciapciakiem” plus znak nieskończoności lub łapacz snów, a umiejscowienie – nad tyłkiem.  #TRAMPSTAMP

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam troszQ o powierzchowności Tunezyjek, czyli według was – kobiet w szmatach na głowie, burkach i innych powiewających gównach, które noszą bo zmuszają je restrykcyjny bóg i mąż.

Rozczarowujące jest, że kobiet w burkach więcej widziałam na ulicach Londynu, niż w Tunezji. Rozczarowujące dlatego, że jadąc do Tunezji miałam nadzieję na ujrzenie burek fantazyjnych – kolorowych, może nawet designerskich, bo takie też kiedyś widziałam w internetach i rechotałam o, tak: “HE HE HE, jaka gupia, kupił jej szmatę Gucci, a i tak cała zasłonięta łazi”. Niestety, w Tunezji kobietę w burce widziałam jedną, czekając z moją ekipą szejków i Szeherezad, na pizzę z tuńczykiem, a ona z jakimś gościem z bardzo dużym, złotym zegarkiem zamawiali również pizzę możliwe, że także z tuńczykiem, z powodu czego przeszedł mnie dreszcz przerażenia. Czyżbyśmy jadły to samo?! Czy jestem już zarażona egzotycznym wirusem Z-ostańWKuchni? Ale przecież ona je na zewnątrz… Byłam taka SKONFUNDOWANA.

Na tę kobietę w burce wszyscy dookoła pizzownicy jak i obsługa gapili się jawnie, nawet nie udając, że się tego nie robią. Nie to co ja, z moim europejskim taktem cywilizowanej osoby, patrzyłam niby w telefon, niby w niebo. Ukryta obczajka. Szyk i klasa. Jakby tego było mało, jeden z członków mojej pizzowej ekipy opowiedział mi mrożącą krew w żyłach historię, lokalną legendę, że w Tunezji kobiety w burkach nie noszą zupełnie nic pod spodem lub jeśli już to seksowną, luksusową bieliznę. Po krótkiej analizie sytuacji podsumowałam to pozytywnie – genialne. Po nieudanej próbie podkręcenia tematu mojemu sułtanowi i propozycji skoczenia do kiosku po burkę i pończochy, znalazłam inne rozwiązanie. Masz tłuste włosy? Ulubione dresy jeszcze się suszą i gumka w pasie nadal wilgotna? Zakładasz taką płachtę, pod spodem możesz być nawet tylko w gaciach, które w praniu zmieniły kolor z białych na błękitno-szare i szybko idziesz załatwić daną sprawę na mieście, bez zbędnych ceregieli. Oszczędność wody, makijażu i suchego szamponu. No, wszyscy się gapią i boją, że ich wysadzisz, ale zawsze można się pocieszyć, że gapiliby się bardziej na te sprane gacie.

Poza tym, że kobiet w burkach raczej nie ma, są oczywiście kobiety w chuście na głowie, z zasłoniętymi włosami. Akurat w La Marsa, w części Tunisu, w której mieszkałam, w chustach najczęściej występują kobiety starsze (polski odpowiednik – beret lub dwucentymetrowy obcas “kaczuszka”, oznaka bogobojnego starzenia się i pokuty za szalone lata młodości bycia groupie Wodeckiego). Wiem to, ponieważ moja teściowa należy do tych babek, a jej zdjęcia z młodości w stylówie a’la wokalistka Abby na wakacjach w Saint Tropez, tylko potwierdzają moją teorię. Młode dziewczyny w chustach są mniej spotykane. Takie też są oczywiście religijne i nie piją alkoholu, więc moje przebywanie z nimi było mocno ograniczone ze względu na brak wspólnych zainteresowań. Podobno lepiej się z nimi spotykać, jak trzeba skserować notatki, niż iść z nią na koncert Davida Guetty (który nie przyjeżdża do Tunezji, to tylko fantazja). Jednak ku mojemu zdziwieniu, żadna napotkana kobieta w chuście nie miała kuli u nogi, nie była na smyczy u męża-ojca-tyrana i niektóre nawet się uśmiechały i wyglądały na całkiem zadowolone z życia. Jest to dość imponujące dla mojej rozpieszczonej dupy, która w temperaturze 40. stopni potrafi znaleźć milion powodów do narzekania, a na pewno drugi milion na nieopuszczanie pomieszczenia z klimatyzacją przed zachodem słońca, jak jakaś jebana księżniczka-wampir. Księżniczka-wampirka. Księż… nie. OK.

Na nieszczęście mojej przekornej osoby, mimo, że Tunezyjczycy gapią się na każdą Europejkę wzrokiem Magdy na kotleta smażonego na smalcu, ja gapiąc się na niektóre Tunezyjki czułam się jak 2-litrowa Polo Cola przy oryginalnej, szklanej butelce Coli Zero. Jak mówi stare, góralskie przysłowie: jak masz proste włosy to chcesz mieć kręcone i na odwrót, będąc bladziochem o jasnych, gadzich oczach zawsze marzyłam o tym egzotycznym sznycie, żeby wyglądać dobrze w kolorze żółtym i aby moja skóra na kacu nie przyjmowała odcienia miętowego.

Przeczytaj też: Kobieta w kagańcu świata 1: jak poznałam mojego męża Araba | Vogule Poland

Tunezyjki często są naprawdę bardzo piękne i cieszę się złośliwie, że niektóre z nich są takie religijne i świat nie dostrzeże pełni tej urody i tym samym ja nadal mogę błyszczeć jasno jak dajmond. Mają naturalny kolor opalenizny Kimmy K, lepsze bo większe cycki i tyłki. Dowiedziałam się o tym, będąc pierwszy raz w klubie NOCNYM w Tunisie, gdzie ubrałam się w jeansy i t-shirt. Nie chciałam przecież oburzyć swą nagością i ekstrawagancją zacofanych, zakutanych w szmatach dziewczyn i nie wkurwić jakiegoś radykalnego Araba i być później w „Wiadomościach” i to nie w takim charakterze, jak mama zawsze chciała. Po przybyciu okazało się, że wyglądam jakbym pracowała w szatni, a przy lustrze w toalecie młodsze, opalone i do tego rozebrane tunezyjskie lachony sprzedawały mi tylko uprzejmy uśmiech politowania. Pewnie dlatego, że myślały, że przyszłam umyć kibel albo zmienić papier.

Kolejnym elementem budzącym we mnie dziką zazdrość u tunezyjskich kobiet są włosy – naturalnie ciemne, grube i gęste i nawet mimo wszelkich wątpliwej jakości domowych zabiegów nadal wyglądają dobrze. Moje słowiańskie pióra przy kilku blond pasemkach osiągają efekt Milowicza i ja i one wiemy, że nie ma co się oszukiwać, Heidi Klum z tego nie będzie i trzeba powrócić do mysiego brązu.

Nie twierdzę, że w Tunezji są same gwiazdy i arabskie księżniczki, tak jak nie wszystkie nasze koleżanki to Słowianki ubijające masło z wałkiem między cycami, na swojskiej śmietanie chowane. Niektórym nie powinien być udostępniony Snapchat i filtr z wiankiem kwiatowym oraz językiem psa, który z każdym użyciem w profilowym powoduje śmierć małego kotka gdzieś na świecie. Nawet do Tunezji dotarła ogólnoświatowa moda na time-lapse z konturowaniem ryja i full brwiami – nie wszystkie panny zrozumiały, że filmy są w przyspieszonym tempie i w 36. sekund nakładają wszystkie elementy szpachli i rozmazują udając, że wiedzą, co robią. Często też szpachla jest biała a szyja nie, bo oczywiście tak jak bladziochy chcą być opalone, tak te ciemne chcą być gejszą. LOGIC.

Podsumowując (w szkole za to słowo zawsze dostawałam punkt, bo podkreśla zakończenie wiecie, nieuki?) wszystkie kobiety w Polsce i na świecie mają Snapchat, są i ładne i brzydkie, a burka to bardzo interesujący element garderoby. Pozdrawiam Was, ciekawskie skurwysynki, do usłyszenia.


tekst i zdjęcia: Paulina Laura Gajewska Ben Abdallah

Marzy by zwiedzać świat za pieniądze z internetu. Wyszczekana tak, że potrzebuje kagańca, biedna tak, że wyemigrowała do Anglii.

PODZIEL SIĘ