Joasia Gąska wyjaśnia: Dlaczego Parada Równości jest tak popularna?

Co to jest Parada Równości każdy wie. Dlaczego budzi takie emocje, potrafi wymienić w punktach prawie każdy, ale przyczyna jej popularności dla wielu pozostaje zagadką. Żeby zrozumieć Paradę, trzeba bowiem chociaż raz na nią fizycznie pójść. Absolutnie nie wystarczy posiadać na jej temat opinię.

Warszawa jest miastem marszy i demonstracji. Jej mieszkańcy po drodze do sklepu mijają pikiety i kamery stacji telewizyjnych. W ich codzienne życie wplecione jest spacerowanie w różnych sprawach, czy tego chcą, czy nie. Każde tego typu wydarzenie ma szczególny charakter i wywołuje określony rodzaj emocji. Marsze Niepodległości są podniosłe i trudne w omijaniu, Marsze Wolności napuszone, Manify smutne, a Parada Równości, kochani, Parada Równości jest wesoła. No i teraz niech pierwszy kamieniem rzuci ten, kto nie lubi się cieszyć.

Dzięki jadącym przez miasto podczas Parady ruchomym dyskotekom, raz w roku w środku lata można pobawić się w karnawał. Zaproszenie do uczestnictwa w karnawale to coś jak gest podania ręki – osoby, które czują się w jakiś sposób nietypowe zgłaszają potrzebę dialogu, zapraszając innych do zabawy.

Różnorodność to właściwie synonim rozwoju. Im więcej różnych ludzi podejmuje dialog, tym więcej pojawia się innowacyjnych rozwiązań, a na dodatek wypracowywane są zadowalające wszystkich kompromisy. Wypieranie różnorodności jest czynnikiem hamującym rozwój, każdy niepotrzebny konflikt to blokada energii, która mogłaby swobodnie cyrkulować po świecie. Wie to każdy, kto oglądał „Troskliwe Misie”.

Trudność polega na tym, że żeby podjąć dialog, trzeba najpierw nadać ważność drugiej stronie. Walcząc o godność, nie można odmawiać godności oponentom. Trzeba też umieć przyznać się do błędu, co z niewiadomych powodów jest w naszej kulturze rzeczą dostępną tylko nielicznym jednostkom, uznawanym jednogłośnie przez wszystkich za wybitne, bo posiadające niezwykłą duchową siłę.

Sytuacja, w której wszyscy się rozwijają i nikt nikogo nie krzywdzi jest idealną sytuacją społeczną, realizacją utopii, można by rzec. Stan zbliżony do utopii można osiągnąć, ale tylko jeśli każdy z każdym próbuje podjąć dialog. Dlaczego rozumieją to akurat środowiska LGBT, jest sprawą złożoną i na pewno też jakoś wytłumaczalną, ale nie w tym rzecz. Tak się akurat złożyło, że atmosferę wzajemnej akceptacji na skalę dużego miasta, potrafią wykreować właśnie one. Jeśli tak jest, to może warto ze strategii komunikacyjnej manifestowania radości zacząć czerpać inspirację.

Wiele rzeczy można komunikować na wesoło, nie tylko homoseksualizm. Inni też mają w sobie potencjał cieszenia się, który mogą rozwinąć na swój własny sposób i gorąco wszystkich do tego zachęcam, bo wszyscy są wartościowi, a kolorów w palecie jest nieskończona ilość.

PODZIEL SIĘ