Jak się tatuować, by nie żałować

348
views
ugliesttattoo.com

Wbrew temu, co widzicie za oknami – idzie wiosna. A wraz z nią sezon pobłyskiwania bladymi ramionami, podrażnionymi po depilacji łydkami, nie-do-końca-jeszcze-w-formie brzuchami i – jasna sprawa – wyrażeniami naszej indywidualności, czyli tatuażami. Kto jeszcze nie ma, ten przynajmniej planuje mieć; tatuaże już od dawna przestały znaczyć tyle, że odsiedzieliśmy trzy i pół roku za rozbój. Zanim jednakże udekorujecie swoje ciała tą specyficzną formą sztuki, przeczytajcie, kochani Czytelnicy, nasz poradnik dla początkujących, tak aby wizyta w salonie tatuażu nie stała się dla Was wspomnieniem równie traumatycznym co zupa mleczna na koloniach w Dębkach…

  1. NIE OSZCZĘDZAJCIE. Tak, dobrze przeczytaliście, waszym celem jest wizyta w renomowanym salonie tatuażu, nie u kolegi amatora, któremu ostatnio całkiem nawet nieźle wyszedł smok na przedramieniu. Niech stopy nie niosą Was również do świeżo otwartego miejsca gdzie “sa super tatuażyści, ale nikt o nich nie słyszał, więc mają stałą promocję -50%”, ani do spelunki w Londynie gdzie oprócz tatuażu można też kupić amfetaminę, nielegalną broń i pedofilskie porno. Dobry salon równa się dobrze wykonaną robotą, nowoczesnym sprzętem, higieną i dobrą opieką po. Po prostu.
  2. NIE WZORUJCIE SIĘ na gwiazdach, kolegach, nikim. Tatuaże Rihanny są super, ale na Rihannie – na blondwłosej niewysokiej dziewoi ze Zgierza te pistolety będą wyglądały równie żałośnie, co delfinek na tyłku Pudziana. Istotą tatuażu jest podkreślenie Was, Waszej indywidualności i kreatywności, a nie faktu, że przejrzeliście 17 milionów zdjęć na Google Images i chcielibyście być tacy zajebiści jak gwiazda dwóch sezonów.
    Uwaga specjalna: skrzydła anioła a’la Doda to w tym momencie NAPRAWDĘ szczyt żenady. Jeśli ktoś z Was od zawsze o nich marzył, polecamy się jeszcze wstrzymać.
  3. PRZEMYŚLCIE SPRAWĘ. Najbanalniejsza, ale jednak prawda – tatuaż zostaje z nami na całe życie. Czy naprawdę chcecie przeżyć je z czaszką w cylindrze na piersi? Czy Wasze życie będzie pełniejsze, jak napiszecie sobie na tyłku cytat z Pitbulla? No właśnie.
  4. MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ, przynajmniej na początek. Wiadomo, najfajniejsze są te wielkie tatuaże przez całe plecy i jeszcze nachodzące na brzuch, ale spokojnie – macie całe życie. Na początek idźcie w prostotę – nie za duży, niezbyt skomplikowany, nie za drogi wzór. Kto wie, może się okazać, że posiadanie tatuażu wcale nie jest takie cool jak Wam się wydawało, albo że Wasz próg bólu jest niższy niż inteligencja ludzi z Jersey Shore i po prostu nie dacie rady na nic większego niż cztery centymetry sześcienne.
  5. SPRAWDŹCIE, co sobie zamierzacie napisać na ciele. Żarty o tym, że te chińskie literki zamiast mądrości Wschodu głoszą “podwójny kurczak słodko-kwaśny i nudle” skądś się jednak wzięły. Podobnie z hebrajskim, arabskim i angielskim, jeśli nie jesteście w stanie bez słownika napisać poprawnie słowa “miscellaneous”. Wujek gugiel prawdę Wam powie i zaoszczędzi wstydu na resztę życia.
  6. SPONTANICZNOŚCI NIE, chyba że mówimy o spontaniczności pod tytułem “pójdę i umówię się dziś, nie w weekend”. Wszystkie inne formy, czyli “e tam, nie jestem w końcu AŻ TAK pijany”, “ej, może wytatuuję sobie WŁADYSŁAWOWO 4EVA na pamiątkę tych wakacji?” czy klasyczne “kocham cię tak mocno że muszę mieć Twoje imię na nadgarstku!” schowajmy do tej samej szufladki co seks bez zabezpieczenia z ledwo co poznanym kolesiem, dopalacze i szał zakupowy w Nadarzynie.
  7. TRZEŹWOŚĆ is the new black, szczególnie przed i w trakcie. Tatuażyści to nie Wasza babcia, wiec jak mówią żebyście nie przychodzili ani na kacu, ani na bani to naprawdę wiedzą, co mówią i jest w tym jakiś głęboki sens. I niech Was ręka boska broni palić blantów: nawet jeśli nie dostaniecie wielkiego schizo, to i tak – atak śmiechu w trakcie dziarania Wam pleców może mieć naprawdę opłakane skutki. Nie chcecie wiedzieć jakie.
  8. Na miłość boską, NIE PŁACZCIE. Miejcie trochę jaj. Każde dziecko wie, że wykonywanie tatuażu boli i uwaga – to prawda! Nastawcie się na to. Przygotujcie psychicznie. Wiedzcie co Was czeka i przyjmijcie to z godnością. Nikt Wam w końcu nie kazał tego robić, nie? Jak chcecie żeby nie bolało to polecamy tatuaże z Bravo.
  9. POCZEKAJCIE Z TYM LANSEM. Świeży tatuaż jest niczym więcej niż wypełnioną tuszem otwartą raną. Czy poszlibyście z otwartą raną na basen, saunę, siłkę? Jeśli tak, zastanówcie się nad sobą, normalny człowiek nie ma takich problemów. Dbajcie o tatuaż jak Wam tatuażysta przykazał, przemywajcie, wklepujcie maści i kremy, nie drapcie mimo tego, że cholera swędzi. Nie po to się w końcu męczyliście żebyście mieli jakieś brzydkie nieokreślone coś.
  10. CIERPLIWOŚCI z kolejnymi tatuażami. Wiemy aż za dobrze, że ledwo zeszła adrenalina po pierwszym zabiegu, już się planuje kolejny. Bo to takie fajne! Bo tyle by się jeszcze chciało! Bo jeden samotny tatuaż to trochę żal, bo fajniej jak więcej… Zamiast dziarać drugi biceps zanim jeszcze zasechł tusz na pierwszym, włóżcie energie w pielęgnację tego, co już macie. Nacieszcie sie nim. Przyzwyczajcie. Niech stanie się częścią Was, niech stanie sie dla Was naturalny jak przeglądacie się w lustrze. To trochę jak z dzieckiem, a ciąża nie bez kozery trwa dziewięć miesięcy… A i Kat von D nie staniecie się od razu.

Wesołego dziarania!

Tekst: Lady Stardust

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ