Filip Chajzer to homofob i prostacki hejter, to wiemy. A co o tym sądzą TVN i Pepsi? [AKTUALIZACJA]

140825
views

Wstęp

Tydzień temu Filip Chajzer, prezenter programu „Dzień Dobry TVN” i letnia twarz Pepsi, na swoim facebookowym profilu w sposób wielce niekulturalny obraził mnie, szefa Vogule Poland, oraz Adama, który również mocno jest zaangażowany w projekt. Szczuł na nas wśród swoich fanów, wyśmiewał się z naszych orientacji czy wyglądu, a także sugerował pobicie. To wszystko zupełnie publicznie i jawnie, bez żadnych oporów czy zastanowienia. Przypomnijmy sobie najlepsze fragmenty:

Powodem, dla którego syn Zygmunta Chajzera nagle postanowił sobie o nas przypomnieć, jest wpis na Vogule Poland. Co ciekawe, nie jest tajemnicą, że dostęp do strony ma więcej osób niż wymieniona dwójka. To jednak nas Chajzer postanowił wykorzystać do upustu swojej frustracji, kompleksów i nienawiści, z którą musi mu być ciężko udawać zadowolonego śmieszka – ale o tym później.

Do popełnienia wpisu na Vogule szybko przyznał się Bartosz Pańczyk. Jego komentarz u Filipa został szybko usunięty. Najwyraźniej Chajzer nie dopuszcza do myśli, że mógł się pomylić i popełnić błąd, a logikę mogła mu przysłonić irracjonalna nienawiść.

O tym, dlaczego Bartek postanowił nazwać Filipa „burakiem” przeczytacie na jego blogu. On jest autorem, nie odbierajmy mu prawa do wyjaśnień, tak jak to próbował zrobić Chajzer.

Skutki

Po wpisie Chajzera profil Vogule Poland zalał potok jego fanów – wyjątkowo agresywnych, prymitywnych, pełnych nienawiści i ślepo broniących czegoś, czego nie da się obronić. Ja nazywam ich już „chajzerkami” i są oni uosobieniem wszystkich najgorszych polskich cech, które pod przykrywką „tradycyjnej polskiej gościnności” kryją żółć, zawiść, zaciekłość czy małostkowość. W wyniku obserwacji ich często oderwanych od rzeczywistości, a czasem też od słownika języka polskiego komentarzy, udało mi się wysupłać kilka stałych argumentów, które chajzerki powtarzają do znudzenia przy okazji każdej obrony Filipa.

„Argumenty”

  1. Robi tyle dobrego dla innych

    Nikt nigdy nie odmawiał mu zaangażowania w sprawy charytatywne. To całkiem fajne, że tak sprofilował swoją karierę, by uchodzić za osobę o gołębim sercu, bardzo wrażliwą i dobrą. Fajnie, że porusza rzesze fanów i widzów „Dzień Dobry TVN” do różnych akcji pomocy potrzebującym.
    Mamy jednak kilka zgrzytów w związku z tym. Po pierwsze dlaczego każde jego działanie musi odbywać się w świetle kamer. To mocno zastanawiające, prawda? Jest cała masa gwiazd, które nie potrzebują operatorów TVN czy nawet własnego telefonu, by robić dobre rzeczy, ponieważ robią to by komuś pomóc, a nie stroić miny do innych. I dalej: czy to naprawdę on robi tyle dobrego czy jego obserwatorzy i widzowie? Nie przeczę, że angażuje się w akcje i pewnie dzieli się częścią swojej sowitej wypłaty w TVN, ale… czy on przypadkiem nie robi tego w ramach pracy? Przecież za te wszystkie akcje, gdzie myje szyby czy robi inne „wspaniałości” dostaje regularną pensję. To trochę tak, jakby pani sprzątaczce w sklepie dziękować, że dba o czystość. Fajnie, że dba, fajnie jeśli robi to dobrze, ale dostaje za to wynagrodzenie. Choć oczywiście nie ma co porównywać ciężkiej pracy fizycznej za grosze z jeżdżeniem po Polsce w poszukiwaniu absurdów za duże pieniądze.

  2. A co wy robicie dla innych?!

    Samozwańczy adwokaci Chajzera uwielbiają zadawać to pytanie, choć sami nigdy nie udzielają na nie odpowiedzi. Wydaje mi się, że każdy w głębi serca sam powinien sobie na nie odpowiedzieć, ale jako że śmiem krytykować świętego Chajzera i stawiać w wątpliwość jego szlachetność, to odpowiem: jestem członkiem Amnesty International, co miesiąc wpłacam składkę członkowską, która pomaga w walce o prawa człowieka na świecie. Płacę też składki na WWF (pomoc zagrożonym gatunkom), Akcję Demokrację (obrona demokracji w Polsce), wspomagam Stowarzyszenie mali bracia Ubogich, a także doraźnie Greenpeace (np. w akcjach dotyczących pszczół czy wilków). Dodatkowo biorę czynnie udział w protestach, organizuję imprezy benefitowe wspomagające organizacje LGBTQ, a także aktywnie działam w sieci walcząc z homofobią, mizoginią i rasizmem. Robię to wszystko nie w ramach swojej pracy, a obok niej. Nie dostaję za tę pomoc pieniędzy, a raczej sam ją wydaję ze swojej pensji, która jest zapewne wielokrotnie niższa od pensji pana Chajzera.

  3. Dziecko mu nie żyje

    Nie żyje i jest to niebywały dramat, z którym ciężko dyskutować. Nigdy nie przeżyłem podobnego dramatu, więc zapewne nie jestem w stanie wyobrazić sobie bólu i poczucia straty, jaki musi czuć ojciec, gdy jego dziecko odejdzie. Tych, którzy tuż po śmierci tworzyli memy mające ośmieszyć to zdarzenie należałoby wytropić i podać do sądu – nie mam tutaj wątpliwości, ponieważ chyba nie ma usprawiedliwienia dla takiej podłości. Żarty, nawet te ostre, mają swoje granice. Warto o tym pamiętać, tak jak Vogule Poland pamięta.

    Moje pytanie, którego chyba póki co wszyscy boją się zadać, brzmi: czy bezsprzeczna tragedia, jaką przeżył Filip Chajzer, może być usprawiedliwieniem dla jego chamstwa, pogardy i hejtu, jaki ten wylewa w sieci? Wydaje mi się, że nie. Nie można całego życia usprawiedliwiać jednym dramatem – to pójście na skróty, które, jeśli Chajzer ma w sobie nieco ambicji, on przede wszystkim sam powinien dostrzegać. Chyba nikt nie chciałby do końca życia być postrzegany przez pryzmat śmierci osoby, nawet najbliższej. Wydaje mi się więc, że przywoływanie tego fragmentu jego życia zarówno przez jego fanów, jak i samego Filipa jest zwyczajnie niepoprawne.

  4. Jest taki wyluzowany i zdystansowany

    A przepraszam na podstawie czego chajzerki to stwierdzają? Na podstawie tych trzech minut w programie śniadaniowym czy na podstawie scenariusza nocy koncertowej w Sopocie, który tak nieudolnie poprowadził? Bawi mnie, że niektórzy tak bardzo poważnie traktują kreacje medialne, które przygotowały sztaby specjalistów do tego zatrudnionych.
    Wartościowszym materiałem, na podstawie którego można Chajzera oceniać jest ten nieszczęsny Facebook, który prowadzi (chyba) sam i tam wdaje się w dyskusje z chajzerkami. Czasami są one sympatyczne, a czasami – gdy ktoś śmie podejść krytycznie do jego działalności – są pełne pogardy i nienawiści.
    Fun fuct: w nocy, która nastąpiła po ataku na mnie i Adama, Filip Chajzer napisał trzy posty na swoim Facebooku, po czym je skasował. Oto one:

     

    Następnego dnia w komentarzach wyczytaliśmy, że próbuje wyjść z cugu, który nastąpił po tym, jak urodziło mu się dziecko. I tu dwie kolejne sprawy – po pierwsze gratuluję konstruktywnej radości z kieliszkiem w ręku, a po drugie chyba TVN powinien zainteresować się pracownikiem, który pije przez kilka dni pod rząd, chwali się tym na Facebooku, obraża tam inne firmy i ludzi, usuwa obrażające wpisy… Nie wygląda to ciekawie.

Reakcje

Bardzo mnie ucieszyło, że większość mediów poruszyło żenujące zachowanie Chajzera i stanęła właściwie po stronie przyzwoitości, a więc w opozycji do celebryty. W sobotę, tuż po tym, jak cała akcja miała miejsce, napisałem maile do TVN-u jako głównego pracodawcy Filipa, a także do Pepsi, którą ten reklamował przez całe lato. Nie dało się tego nie zauważyć, od tych reklam można było wszak oszaleć. TVN ani razu nie odpisał na maile, które trafiły do trzech osób zajmujących się tam PR-em: Joanny Górskiej, szefowej pionu PR, która jak się okazało jest na urlopie macierzyńskim. Po tej informacji maila wysłałem także do Magdaleny Belki, która jak się dowiedziałem zastępuje ją. Wiadomość dotarła również do Pauliny Sztych, która odpowiada PR-owo za program „Dzień Dobry TVN”. Gdy w połowie tygodnia nie dostałem żadnej odpowiedzi postanowiłem tam zadzwonić. Po kilku godzinach prób telefon odebrała Paulina Sztych, która poinformowała mnie, że moje pytania trafią do odpowiednich osób i mam czekać. Przyznacie jednak, że siedem dni, w tym cztery robocze, to jednak przegięcie. Zwłaszcza, że pytania były cztery i zdawało mi się, że odpowiedzi na nie są proste. Wkleję, żebyście mieli jasność:

1. Czy komentarze reportera TVN uznają Panie za właściwe i mieszczące się w ideałach stacji?
2. Czy pracownik stacji powinien wyciągać zdjęcia osób trzecich, by drwić z nich i zachęcać do drwiny innych?
3. Czy pisanie „muszę cię w jakiś sposób podniecać” mieści się w kodzie, jakim TVN chce porozumiewać się z innymi?
4. Czy w związku ze skandalicznym, homofobicznym, nienawistnym i podżegającym do nienawiści innych komentarzami pana Chajzera możemy liczyć na sprostowanie, przeprosiny i rozmowę z Państwa pracownikiem na temat kultury wypowiedzi i kultury wypowiedzi w sieci?

Chowanie głowy w piasek i brak odpowiedzi można uznać za próbę ucieczki od tematu. Mój znajomy, Derrick Ogrodny, który w TVN pełni funkcję (uwaga, to skomplikowane!) Head of On-Air Promotion for Thematic Channels, napisał o sprawie wprost:

Szkoda, że podobnej odwagi zabrakło specjalistom od promocji (czy może już antypromocji?) grupy TVN. Wydaje mi się więc, że spokojnie można na tej podstawie uknuć wniosek, że TVN to grupa medialna, która wspiera zachowania przemocowe, homofobię, podżeganie do nienawiści. Warto o tym pamiętać gdy będziecie bawić się pilotem lub gdy ktoś będzie wam wmawiał, że to taka nowoczesna telewizja. Gówno prawda. Nowoczesna byłaby, gdyby w tydzień potrafiła odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań dotyczących praw człowieka w zasadzie, a nie ideałów spółki.

Pepsi zachowało się jeszcze ciekawiej! Otóż w trakcie czytania w jakim tonie wypowiadały się media na temat tej sprawy i mocno zaskoczył mnie artykuł Plotka, któremu udało się dotrzeć do przedstawicieli odpowiedzialnych za PR Pepsi. Nie to że mam coś do Plotka, wielka gratulacja, ale czy nie jest nieco dziwne, że ja jako osoba zamieszana w sprawę i chcąca wyjaśnić już w ubiegłą sobotę jestem pomijany, a mój mail znika gdzieś w skrzynce rzecznika prasowego Jarosława Sroczyńskiego z firmy Questia, która odpowiada za PR marki, a komentarz zdobywa dziennikarz Plotka, który nie jest stroną w sprawie? Gdy to zobaczyłem to nie ukrywam, że zagotowało się we mnie na myśl o braku profesjonalizmu firmy Questia, o braku szacunku i chęci polubownego załatwienia sprawy. Na mój mail z żądaniem wyjaśnienia tego, co właśnie zaszło, dostałem odpowiedź następującą:

„PepsiCo szanuje różnorodność i wolność światopoglądową i nie popiera żadnych aktów dyskryminacji. Niestety nie mamy wpływu na opinie i poglądy osób trzecich. – Malgorzata Skonieczna, Public Policy/Government Affairs & Communications Director, Central Europe”

Czyli rozumiem, że jakby twarz Pepsi nagle postanowiła wyjść na ulicę z kałachem i rozstrzelać setkę osób, to Pepsi nie wydałoby nawet lakonicznego komunikatu, że odcinają się od takich zachowań i składają kondolencję rodzinie? Ależ nie, wydaliby taki komunikat! Tu chodzi o umniejszanie sprawie i sugerowanie, że skoro Filip Chajzer zachował się tak pod koniec października, to Pepsi już nie musi się tym zajmować, bo celebryta był twarzą letniej akcji, a jego kontrakt z marką wygasł 31.10. Homofobia Chajzera, drodzy państwo z Questii, wypłynęła więc w czasie trwania kontraktu, w czasie, w którym Filip Chajzer był waszą twarzą. Twarzą homofobiczną, nienawistną, zakłamaną i zwyczajnie prostacką. Ciekaw jestem czy amerykańska centrala PepsiCo., która podkreśla swoją walkę o różnorodność i z chęcią angażuje się (także finansowo) w akcje walczące z homofobią i wspierające równe prawa, równie żenująco podejdzie do sprawy. Pismo z całą relacją dziś trafi na skrzynki tamtejszych włodarzy. A ja tymczasem na znak niezgody na uciekania od odpowiedzialności, milczącego przyzwolenia na homofobię i nienawiść oraz zwykłego braku szacunku proponuję przestać kupować Pepsi, Mirindię, 7UP, Mountain Dew, Lipton Ice Tea, Gatorade czy energetyki Rockstar. Naprawdę jest wiele (lepszych) odpowiedników. Ja osobiście

#lejenaPepsi

i was zachęcam do tego samego.

Zakończenie

Może się wydawać, że impertynencja „specjalistów” od PR-u oraz brak skruchy u samego Filipa Chajzera mogą świadczyć o tym, że przegrałem bitwę o sprawiedliwość. To jednak nieprawda. Sprawa z Pepsi jest wciąż w toku i wierzę, że ludzie za oceanem wykażą się większym profesjonalizmem niż ci w Polsce. Sprawa z TVN? No cóż, czuję, że znowu przestanę być zapraszany na konferencje programowe i spotkania z gwiazdami, co jest częścią mojej pracy, bo TVN bardzo nie lubi, gdy ktoś ich krytykuje. Można mieć tam tylko uśmiech Kingi Rusin – nieco histeryczny i przyklejony od lat, ale wciąż dobrze wyglądający w obrazku. Jeśli TVN będzie mnie blokował będzie to świadczyło o nim, nie o mnie. O nich świadczy też próba zamiecenia sprawy pod dywan oraz brak jakiejkolwiek dobrej woli. Nie mieści mi się w głowie, że można w ten sposób prowadzić wielką firmę, a jednak, można w Polsce.

Pamiętajcie, że zarówno TVN, jak i Pepsi (#lejenaPepsi), jak i nawet Filip Chajzer, to podmioty komercyjne, które istnieją dzięki nam – czytelnikom, widzom, konsumentom. To my wybieramy, kogo oglądamy. Zbliża się sezon „Małych Gigantów”, których na pewno nie obejrzę, „Dzień Dobry TVN” leci wciąż. I mimo uwielbienia dla Doroty Wellman i Marcina Prokopa nie będę w stanie dłużej oglądać tego programu. O ile Agnieszka Jastrzębska jeszcze bywa zabawna, o tyle Filip Chajzer reprezentuje sobą wszystkie cechy, z którymi nie chcę mieć nic wspólnego.


AKTUALIZACJA (6.11, 15:40)

Filip Chajzer przeprosił nas.