Drama na maksa! Gojdź do Gretkowskiej: „OBLEŚNY BABSZTYL”

fot. Instagram, Facebook / kolaż

Jak pewnie wiecie lub co szczęśliwsi nie, niejaki Krzysztof Gojdź jest gwiazdą w programie „Taniec z gwiazdami”. Jeśli jeszcze nie kojarzycie pana, to jest to ten „słynny” pan doktor, co to wylansował się w mediach na tym, że powiększa usta czy piersi celebrytkom. I na tym zbudował zainteresowanie wokół siebie. Pan doktor zasłynął też zdjęciem z wanny, co to miało promować tolerancję, ale promowało głównie jego. Pisaliśmy już o tym. Udawał też związek z Olą Ciupą (tą laską, co tańczyła w teledysku „My Słowianie”), więc możecie sobie wyobrazić co to za człowiek.

Manuela Gretkowska, doskonała pisarka, lubi na swoim Facebooku raz na jakiś czas skomentować rzeczywistość i odnieść się do zjawisk kultury popularnej, do jakich z pewnością można zaliczyć 4792327. edycję „Tańca z gwiazdami”, gdzie połowa „gwiazd” jest bliżej nierozpoznawalna, a tancerze są już bardziej popularni. Napisała, co następuje:

„Taniec z gwiazdami” i trzech polskich gwiazdorów. Pierwszy z nich – Popek, porżnięty kloc w zaślepkach. Serce, jak twierdzi, przemieszcza mu się między gardłem a dupą, więc nie może utrzymać rytmu , chociaż jest gwiazdą muzyki. 
Drugi gwiazdor: dr Gojdź, słynny poprawiacz urody. Za skorygowanymi twarzami pań reklamujących kosmetyki, stoi on – skalpel. Operowanie nim wymaga skupienia i taki jest wyraz twarzy doktora Gojdzia podczas występu. Maksymalne skupienie na sobie, nie tańcu.
Trzeci gwiazdor – Kret podskakujący zawsze z wdziękiem przy mapie pogody. Ale „ W Tańcu z Gwiazdami” nie ma ochoty, więc nie tańczy. Wokół niego wije się tancerka, zasłaniając swoim boskim ciałem impotencję partnera, jak w pornosie. Kret, już po wszystkim ją komplementuje: „Moja lekarka, pielęgniarka”. Wiadomo, rolą kobiety jest pielęgnacja bohaterskiego inwalidy. Tancerce przydzielonej Kretowi za to płacą. Żony takiego typa tyrają darmo. Są nawet dumne ze swojego poświęcenia Pysiaczkowi albo Misiaczkowi. Sądzą, że przyssana męska pijawka robi im minetę, a nie pranie mózgu. Taki związek połączony krwiobiegiem współuzależnienia trwa. Chyba, że Pysiaczek odpadnie. Znajdzie bardziej wydajną dawczynię serca, vaginy, portfela. 
Trzech gwiazdorów pokazało czym jest partnerstwo. Porażką. Jeśli on pozbawiony słuchu, wyczucia rytmu kloc chce prowadzić według własnych reguł, katastrofa gwarantowana. Co z tego, gwiazdorom i tak należą się oklaski. Wystarczy być, w Polsce mężczyzną. 
Może dlatego tak trudno polskim dziewczynkom? Wiedzą, że czeka je taniec z głuchym na wszystko gwiazdorem ich życia? Nie taniec z facetem, ale wokół faceta. 
Polskie 15-latki mają w Europie najniższą samoocenę. Chłopcom też nie łatwo. Od naszych dzieci wymaga się zbyt wiele, dając zbyt mało nadziei. Dziewczynki dźwigają dodatkowy ciężar; urodę. Nie dziwi więc występ chirurga plastycznego jako gwiazdora. Zabiegi estetyczne stały się u nas pierwszą potrzebą, chirurg plastyczny lekarzem pierwszego kontaktu. Mężczyźni poprawiają sobie facjatę rzadziej. Oni wolą piwo. Reklamy browaru przelewają się wieczorem przez telewizję. Pokazują męskość obkurczoną do kufla i sztamy z pijakami. Najlepiej w przyrodzie, ale bez samic. Obraz idealny Janusza i Grażyny: Ona pięknie skorygowana, on zdrowo narąbany, z harnasiem na tle żubra. Podkładem dźwiękowym jest PiS-k radości z normalności.
15-latki między dziecięcym lękiem a kobiecym strachem. Córki chorych na depresję ojców i zakłamanych matek. ( 1/3 Polek miała aborcję, ale tylko 1/4 z nich uważa że powinna być legalna. Co 4 Polak ma zaburzenia psychiczne). Młodsze dziewczynki już szykują się do zajęcia pierwszego miejsca dla najbardziej poniżonych, nie tylko w Europie. Widać to na słynnym zdjęciu: Prezydent, biskup, wiceminister kultury i reszta obleśnych bonzów oglądają podstawione im pod nos majtki malutkich gimnastyczek. Typowe dla wschodnich satrapii i Korei Północnej przymuszanie młodzieńczych ciał do popisów przed oficjelami. To oni – gwiazdorzy naszego życia publicznego decydują o polskich vaginach. Powinnyśmy więc przyjąć postawę erotyczno-patriotyczną: Przestraszona Polka z głową w piasku jak struś. Bez prawa głosu i dupą zadartą do Nieba.

Jeśli się komuś nie chce czytać, to wyjmiemy wątek, o który nam chodzi:

Drugi gwiazdor: dr Gojdź, słynny poprawiacz urody. Za skorygowanymi twarzami pań reklamujących kosmetyki, stoi on – skalpel. Operowanie nim wymaga skupienia i taki jest wyraz twarzy doktora Gojdzia podczas występu. Maksymalne skupienie na sobie, nie tańcu.

Można się z jej zdaniem zgadzać lub nie, wziąć je pod uwagę lub nie. I tyle, prawda? Oj nie, przewrażliwiony na punkcie swojej osoby doktorek postanowił odnieść się w komentarzach do fragmentu o sobie. I zrobić to w typowym dla siebie stylu. Bardzo słabym stylu.

Jak wynika z komentarzy innych osób przytoczonych na Pudelku, Gojdź napisał najpierw do Gretkowskiej per „obleśny babsztyl”. Komentarz szybko zniknął i pojawiły się nieco bardziej kulturalne, choć tak samo pozbawione sensu, godności i logiki. Doktorek na argumenty innych komentujących, że „obleśny babsztyl” jest seksistowskim, żenującym wyrażeniem, odpowiedział co następuje:

Dla mnie ktoś kto nienawidzi ludzi i jest paskudny od wewnątrz jest obrzydliwym babsztylem. Szacunek kobiet ponad wszystko. Ale Kobiet nie nienawistnych hejterek. Buziaki i pozdrawiam ciepło.

A więc dla pana doktora napisanie, że ktoś jest „skupiony na sobie” jest hejtem. Czaicie, jak smutne, odrealnione i pełne bezkrytycznego uwielbiania musi wieść życie Gojdź? Aż smutno o tym myśleć.

Nie myślmy więc o nim, chyba nie warto. A bardziej rozwiniętym polecamy książki pani Gretkowskiej, w szczególności „Europejkę” i „Na linii świata”.

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ