Dlaczego idę pod Sejm we wtorek? Bo jestem gejem

Baner grupy studentek i studentów, z którym przeszli pod Sejm 7. grudnia. Fot. Martyna Gart

„Dlaczego idę dziś (teraz!) pod sejm i dlaczego pójdę jutro, i we wtorek? Bo.

• Jestem studentem – mam studenckie obowiązki, czyli nie dać się wpuścić przez klasę rządzącą w maliny. To moja, i wasza, przestrzeń, to nasze ulice, to nasze życia, którymi chcą rządzić. To nasze życia chcą zdyscyplinować i poprzez edukację szkolną, i „wyższą”.

• Jestem gejem. Oni chcą do nas strzelać.

• Jestem anarchistą. Ale centralizacja systemu to zaciskanie pasa represji. Nie jestem zwolennikiem jego obluzowania, a całkowitego zdjęcia z ciała społeczeństwa. Lecz nie o tym dziś.

• Jestem feministą. Oni nienawidzą kobiet.

• Jestem człowiekiem. A oni uchodźców mają za nic. Mniejszości religijne, etniczne i wszelkie inne, nie-polskie, mają za nic.

• Jestem antykapitalistą. A oni pod płaszczykiem „tradycjonalizmu” dogadują się z prywatnym sektorem, gardzą pracownikami i pracownicami; redystrybują dobrami tylko w górę: dla pana boga, dla pana prezesa spółki.

I dlatego dziś i w następnych dniach tam będę, a Arystotelesa przeczytam innym razem (publiczne wyrazy przeprosin dla prof. Boczara)”.

Powyższy tekst opublikowałem we czwartek na Facebooku. Dziś podbijam stawkę, ponieważ wczoraj Sejm przyjął uchwały dotyczące Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa, ale też dlatego, że wiem na co nas stać (mam przed oczami wielobarwny tłum z lipca).

Baner „Tak łamie się bezprawie” rozwinięty 6. grudnia na terenie sejmu przez Klementynę Suchanow (Strajk Kobiet) oraz Rafała Suszka. Fot. Aleksandra Perzyńska

Wstępne uwagi i rozjaśnienia: policja zaczyna prowokować, nie jest ani miła, ani decyzje przez nią wykonywane nie są „godne demokratycznego stanu rzeczy”. Protest się zmniejszył. Ludzie zmęczyli.

Zatem uwagi formalne. Finał we wtorek od godziny 15.00 przy ul. Górnośląskiej, przy kładce, jeden z wyjazdów z Sejmu. Jeżeli byłeś/byłaś w lipcu, bądź teraz. Jeżeli nie zgadzasz się na centralizację sądownictwo, bądź teraz. Jeżeli przeraża Cię skala przemocy policyjnej, bądź teraz. Jeżeli nie zgadzasz się z narracją opozycji, bądź teraz — dodaj coś od siebie i spraw, aby mówienie o tym, co się dzieje politycznie, było względnie reprezentatywne również względem Ciebie. Demonstracja przy Górnośląskiej (przy parlamencie) to ostatni moment.

Autor tekstu demonstrujący swoją wolność przed Sejmem 6. grudnia. Fot. Aleksandra Perzyńska.

Niezależnie od poglądów, wyznawanych ideologii, konieczne jest to, abyśmy solidarnie dokonali gestu oporu. To, co stanowi o tym, że wspólnie protestujemy, nie jest właśnie ideologia, a język, którym wszyscy mówimy, i poprzez który wypowiadamy nasze obawy. A że język kształtuje się w grupie, to wszysyc mamy sporo wspólnego.I ten jednoczący element powinien zadecydować o mobilizacji we wtorek, gdy senat będzie obradować, i prawdopodobnie przyjmować, na temat sądów. Jeżeli jesteśmy wolni i wolne, pokażmy to, inaczej, zanim w ogóle przejmą totalną władzę, sami się zniewolimy, wyrażając zgodę na bycie podporządkowanymi.

I pamiętajmy, każdy protestuje, jak umie. Nie ma prymatu wojownika na koniu, żołnierza czy innego herosa. Nie idzie o to, aby stać się bohaterem, ale o to, by, jeśli się może, przestać się lenić i wyjść na ulice. I w zależności od tego, co chcemy, można na nich stać, albo na chodniku, patrzeć, krzyczeć, siadać. Ważny jest akt obecności.

Sebastian Słowiński (ur. 1998 w Poznaniu) - publicysta, poeta, antyfaszysta, współdziałający z Ogólnopolskim Strajkiem Kobiet oraz Obywatelami RP. Związany z Opinią Bieżącą oraz Studenckim Komitetem Antyfaszystowskim. Interesuje się filozfią polityki, queerem oraz zjawiskiem faszyzmu. Studiuje na warszawskim MISH-u.
PODZIEL SIĘ