Britney, Miley, Katy, a teraz Celine – wśród gwiazd krąży demon

14391
views

Ponoć ten demon istnieje tak długo, jak długo istnieje show-biznes, a więc od urodzin Cher (około 1560 roku). Kolejne artystki padają jego ofiarą. Specjaliści twierdzą, że jego najnowszą ofiarą jest Celine Dion.

Sprawa jest prosta – słabszy moment w życiu spowodowany złamanym sercem, zmarłą bliską osobą czy podupadającą karierą sprawiają, że psychika może szwankować. Nic w tym dziwnego i nic wartego wyśmiania, ludzka sprawa. Gorzej, gdy żyjesz w świetle reflektorów, twój ruch śledzi cały świat, a każda zmarszczka jest wyśmiewana zarówno przez koleżankę z podstawówki, jak i piętnastolatkę z Tunezji. Albo piętnastolatka, bo z Tunezyjczykami nigdy nie wiadomo.

W 2007 roku, czyli dokładnie 10 lat temu, demon opętał Britney Spears. Pamiętacie? Pamiętamy. [*] Atakowała auta, brała niemożliwe ilości narkotyków i dedykowała piosenki o tańczeniu na rurze swoim małym synom.

Później demon trafił w ciało Miley Cyrus, która robiła relacje ze swoich maratonów palenia zielska, ubierała się jakby występowała w horrorze o upiornej seks-lalce (jako seks-lalka) oraz starała się za wszelką cenę razić wszystkich wyznaniami seksualnymi. Demon ostatecznie ustąpił, Cyrus wróciła do byłego chłopaka, zapuściła włosy i znów jest grzeczna. Co kto lubi.

Nie tak dawno demon zaatakował Katy Perry, która nagrała płytę bardziej o niczym niż te poprzednie, robiła relację na żywo z życia w zamknięciu oraz opowiadała o łóżkowych zdolnościach byłych kochanków. Ciekawe czy ci ostatni byli szczęśliwi, gdy stworzyła z nich ranking.

Analitycy Vogule Poland wskazują, że demon niebawem opanuje ciało Celine Dion. Artystka wybitna (nie bójmy się tego słowa!) po odbytej żałobie po śmierci męża i brata postanowiła zaistnieć jako ikona mody. Z tej okazji zakłada na siebie gigantyczne skóry, pozuje nago w przymierzalniach i chodzi na wszystkie możliwe imprezy. Specjaliści twierdzą, że moment kulminacyjny przyjdzie, gdy – wzorem koleżanek – ogoli swoją głowę.

Celine, boimy się, ale trochę jesteśmy podekscytowani, nie ma co ściemniać.

Niektóre gwiazdy uciekają przed nami do łazienki, inne w łazience żalą się nam na ciężar sławy. Do tej ostatniej podchodzimy z dużą dozą ironii, czasami złośliwości, czasami abstrakcyjności. Jesteśmy popkulturą.
PODZIEL SIĘ