Ballada o dziurce w pączku [Gąska]

463
views

Tłusty Czwartek jest trudnym świętem, bo jego geneza sięga (hen hen) czasów pogańskich, a pogańskie sacrum, to nic innego jak chrześcijańskie profanum, albo i jeszcze gorzej (infernum?). Już o tym nie pamiętamy, bo Wikipedii nikt nie czyta, przy czym należy zwrócić uwagę, że Pan Bóg może ją akurat znać na pamięć.

Kontrowersyjna geneza święta to jedno, jego wartość kaloryczna to problem kolejny, bo oto pojawia się dylemat: zjeść publicznie pączka, czy kupić, zrobić zdjęcie i wyrzucić? Kupiony pączek, wiadomo, kusi. Nie tak łatwo się go po prostu pozbyć albo oddać innej, mniej przywiązanej do filozofii fit osobie. Tym bardziej, że takich jest jakby coraz mniej, a oddawanie pączków innym ćwiczącym codziennie użytkownikom Internetu, jest co najmniej nieetyczne, można to nawet nazwać „podkładaniem świni”.

O dziwo Ewa Chodakowska pozwoliła zjeść pączka, udzielając na Instagramie specjalnego zaocznego rozgrzeszania wszystkim swoim skruszonym i nękanym wyrzutami sumienia  fankom. Tłusty Czwartek jest świętem pogańskim, więc trenerka zupełnie przypadkiem  spodobała się Bogu, punktując celnie, że w jego majestacie wyrzuty sumienia zawsze są na miejscu, a pretekst sam się pojawia, gdy tylko sobie o nich przypomnimy. Oczywiście, żeby nie było tak dobrze, Ewa równocześnie Bogu podpadła. Rozgrzeszać mogą w końcu tylko panowie, bo panie mają Instagram i to im powinno wystarczyć, jako rekompensata za wszystko inne. Więc ogólnie nie wiadomo jak to będzie z tą Ewą w Królestwie Niebieskim, czy dostąpi ona zaszczytu efektownego wykonywania skalpela ku uciesze Pana Naszego o roboczym obliczu Mela Gibsona, czy też nie.

No ale co nas w sumie obchodzi Ewa? Mnie na przykład nic, bo wolę osobiście trenerki z Internetu, które mnie nie terroryzują, tylko proszą grzecznie o uwagę zgodnie z zasadami kultury osobistej w wyłudzaniu zainteresowania. Ciekawi mnie natomiast całkiem kwestia mojego własnego zbawienia, bo wierzę w jakiś taki uogólniony, transreligijny Zakład Pascala. A co jeśli Mel Gibson siedzi na  chmurze i ocenia? Jak podpaść mu najmniej w Tłusty Czwartek?

Myślałam o tym tak długo, że aż do piątku, czyli do dzisiaj. Podzielę się jednak swoją refleksją, a nuż Wam się przyda za rok i dzięki temu mniej pójdziecie do piekła, niż byście poszli nie obdarzeni mą mądrością. Otóż, żeby Bóg był zadowolony należy zjeść pączka z dziurką w środku, a nie takiego pełnego, okrągłego. Dzięki zastosowaniu tej prostej sztuczki na Sądzie Ostatecznym będziemy mogli się tłumaczyć, że tak naprawdę chcieliśmy zjeść dziurkę, czyli pościć, a przypadkiem dookoła znajdowało się ciastko i do dziurki zwyczajnie trzeba było jakoś dotrzeć. Dziurka w pączku nie zagraża również sylwetce i jest nawet mniej kaloryczna, niż proponowane przez inną trenerkę Annę Lewandowską rozwiązanie, czyli zjedzenie pulpy z bananów połączone z wizualizacjami białego cukru.

Jak widać każdy dylemat moralny i funkcjonalny można rozwiązać przy odrobinie dobrej woli, chociaż oczywiście dużo łatwiej jest go stworzyć (na co dowodem jest ten artykuł). Obszar odpowiedzialny za wymyślanie problemów jest w ludzkim mózgu dużo lepiej rozwinięty, od tego odpowiedzialnego za ich rozwiązywanie. Żebyś mógł rozwiązać krzyżówkę, ktoś ją najpierw musi ułożyć. Tak mówi pogańskie przysłowie, którego autorstwo przypisuje się ludziom z lasu rysującym na korze drzew projekt cywilizacji, o której po czasie, można powiedzieć, że im trochę nie wyszła.


tekst: Joasia Gąska
zdjęcie: Tim van Vilet

PODZIEL SIĘ